Krótka dogrywka

Szwankowała gra Biało-czerwonych w przewadze, co miało wpływ na końcowy wynik.

Aron Chmielewski znów błysnął umiejętnościami i zdobył gola w swoim stylu. Fot. PAP/Art Service

SOSNOWIEC CUP

Polscy hokeiści w meczu z Włochami na turnieju Sosnowiec Cup w ramach Europejskiego Pucharu Narodów oddali 14 celnych strzałów i zdobyli cztery gole. Ze Słoweńcami tych uderzeń było zdecydowanie więcej, ale tylko dwa trafienia i porażka po dogrywce.

Selekcjoner Pekka Tirkkonen, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dokonał roszad w składzie. Krzysztof Maciaś już przed pierwszym meczem narzekał na ból stopy, ale zagrał i chyba nikt z postronnych obserwatorów nie zauważył, że jest cierpiący. Młodszy z braci Maciasiów otrzymał więc wolne, ale nazwisko nie wyparowało ze składu, bo w 4. formacji pojawił się o rok starszy brat, Kacper, który z Oliwierem Kurnickim stworzył duet defensorów. Natomiast w 1. ataku znalazł się Sebastian Brynkus, który wcześniej pracował niezwykle solidnie ze swoimi kolegami Filipem Komorskim i Mateuszem Michalskim. Teraz jednak obaj otrzymali wolne, zaś za siłę ofensywną 3. ataku byli odpowiedzialni: debiutant Jakub Lewandowski, zbierający dobre recenzje ligowe, oraz dwaj hokeiści JKH GKS-u Szymon Kiełbicki i Jakub Ślusarczyk, którzy wraz z kolegami zrobili sporą zawieruchę. Tylko dwa ataki pozostały bez zmian, bo trenerzy uznali, że tutaj nie należy nic „majstrować”.

Wiedzieliśmy, że trzeci atak ma spory potencjał, ale nie spodziewaliśmy się, że w 1. tercji będzie wodził rej. Już w 6 min Biało-czerwoni mogli objąć prowadzenie sytuację wypracował Lewandowski, ale Ślusarczyk nie zdołał precyzyjnie uderzyć w krążek. Aron Chmielewski wiele sobie obiecywał po tym turnieju i już po dwóch dniach imprezy ma powody do zadowolenia. W 8 min po podaniu Pawła Zygmunta uderzył w swoim stylu i bramkarz Żan Us był bez szans. Jednak dość szybko straciliśmy prowadzenie, bo błąd we własnej strefie sprawił, że Mai Crnikic strzelił pod poprzeczkę. W 14 min Maciej Miarka w groźnej sytuacji zdołał zatrzymać krążek i nasi hokeiści wyprowadzili zabójczą kontrę, po której Szymon Kiełbicki zdobył pierwszego gola w reprezentacji. W 16 min w boksie kar znalazł się Grzegorz Pasiut, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania i grali w osłabieniu wręcz wzorowo.

Wprawdzie w drugiej odsłonie obyło się bez goli, ale wiele się działo. Zaczęło się od szansy Pasiuta, ale będąc tuż przed bramką nie zdołał wepchnąć krążka do siatki. Gdy na ławie kar znalazł się niezwykle aktywny Brynkus, nasi hokeiści wcale nie zamierzali się bronić. W krótkim odstępie Zygmunt najpierw trafił w słupek, a chwilę później nie uderzył zbyt precyzyjnie. Niemniej Słoweńcy wcale nie dawali za wygraną i w rezultacie dwa razy na lodowisku zadzwoniło, bo krążek trafiał w słupek. Dwa razy czujnością wykazał się Miarka, zatrzymując groźne strzały. Biało-czerwoni po raz kolejny zasłużyli na uznanie podczas gry w osłabieniu, bo zupełnie zneutralizowali poczynania rywali. Niemniej spodziewaliśmy sporych emocji w 3. tercji, bo przecież różnica była jednej bramki. W 42 min rywale przeprowadzili szybką i składną akcję, którą sfinalizował Tjas Lesnicar, a potem rozpoczęła się twarda gra o zwycięskie trafienie. Jedni i drudzy mieli okazje, ale bramkarze spisywali się bez zarzutu. O wszystkim miała zadecydować dogrywka, jednak nie przypuszczaliśmy, że zakończy się tak szybko. W 40 sek. dodatkowego czasu Słoweńcy przeprowadzili składną akcję i Jan Cosic cieszył się zwycięskiego gola.

Biało-czerwoni tym razem byli mniej skuteczni, szczególnie podczas gry w przewadze, a ponadto trafili na zdecydowanie lepiej dysponowanego rywala. Teraz nic nie pozostałej tylko wygrać z Wyspiarzami i czekać na potknięcie Słoweńców. To chyba raczej mało prawdopodobne, bo hokeiści Italii prezentują się mizernie.


◼  Polska – Słowenia 2:3 (2:1, 0:0, 0:1, 0:1) po dogrywce

1:0 – Chmielewski – Zygmunt (7:15), 1:1 – Crnkic – Crnovic (9:41), 2:1 – Kiełbicki – Florczak – Biłas (14:27), 2:2 – Lesnicar – Sojer (41:11), 2:3 – Cosic – Mahkovec – Maver (60:40).

Sędziowali: Paweł Kosidło i Krzysztof Kozłowski – Łukasz Sośnierz i Michał Żak. Widzów 2568

POLSKA: Miarka; Pociecha – Ciura, Bryk – Górny, Florczak – Biłas, Kacper Maciaś – Kurnicki; Zygmunt – Pasiut (2) – Brynkus (2), Łyszczarczyk – Paś – Chmielewski, Lewandowski – Kiełbicki – Ślusarczyk (2), Gromadzki – Syty – Krzemień. Trener Pekka TIRKKONEN.

SŁOWENIA: Us; Crnovic (2) – Bohinc (2), Urukalo (4) – Cosic, Sojer – Slibar; Zezelj – Maver – Mahkovec, Crnkic – Lesnicar – Sever, Bukovec – Sodja – Mehle, Kumanovic – Burgar – Jenko. Trener Edo TERGLAV.

Kary: Polska – 6 min, Słowenia – 8 min.


◼ Wielka Brytania – Włochy 4:5 (1:1, 2:3,1:0, 0:1) po dogrywce

1. Słowenia

2

5

8:3

2. POLSKA

2

4

6:5

3. Włochy

2

2

7:8

4. Wlk. Brytania

2

1

5:10  

Dzisiaj grają: Włochy – Słowenia (16.00), Polska – Wielka Brytania (19.45).


34 CELNE strzały oddali Biało-czerwoni, zaś rywale zrewanżowali się 21 uderzeniami.

100. WYSTĘP w reprezentacji zaliczył Kamil Górny i dostał nagrodę dla MVP naszego zespołu. 

Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się