Królewskie powitanie

Biało-czerwoni w nocy z poniedziałku na wtorek wrócili z Chin. Show na lotnisku skradł Tomasz Fornal.

Mistrzowie Ligi Narodów w pełnej krasie. Fot. PZPS

REPREZENTACJA POLSKI MĘŻCZYZN

Biało-czerwoni pod wodzą Nikoli Grbicia w niedzielę odnieśli kolejny sukces. Po raz drugi w historii wygrali Ligę Narodów, rozbijając w finale mistrzów świata Włochów.

Bohaterowi są już w kraju. Wrócili w nocy z poniedziałku na wtorek. W hali przylotów stołecznego lotniska Okęcie pojawili się kwadrans po 23.00. Mimo zmęczenia wyczerpującym turniejem i długą podróżą byli pełni wigoru. Powitała ich liczna, licząca kilkaset osób grupa fanów, bliscy i przyjaciele. Na debiutantów i objawienia naszej kadry, czyli młodych Maksymiliana Graniecznego oraz Jakuba Nowaka, czekały mamy.

Gdy tylko siatkarze pojawili się w drzwiach, fani się ożywili. Były brawa oraz śpiew „Polska, Biało-czerwoni!”. Jako ostatni wszedł Tomasz Fornal, który zebrał najwięcej oklasków, zwłaszcza od fanek. I to mimo że z powodu kontuzji nie mógł zagrać w finałowym spotkaniu.

Siatkarze nie odmawiali zdjęć i autografów, ale czasu dla fanów nie mieli zbyt wiele, bo w pobliskim hotelu zaplanowano uroczystą konferencję prasową i powitanie triumfatorów Ligi Narodów przez władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej, ministra sportu oraz przedstawicieli sponsorów. Głos zabrał Jakub Rutnicki, który 24 lipca na stanowisku ministra sportu zastąpił Sławomira Nitrasa. – Robicie niesamowitą robotę i jesteśmy z was bardzo dumni. Cała Polska trzymała za was kciuki. Znów pokazujecie, co znaczy charakter, nieustępliwość i wiara w zwycięstwo. Jesteście wspaniałym przykładem tego, jak polski sport powinien wyglądać. Patrzę w kierunku władz PZPS oraz na waszą drużynę i myślę o wielkim projekcie Siatkarskich Ośrodków Szkolnych, które powstały wiele lat temu. To jest kluczowe w tych czasach, gdy dzieci w jednym ręku trzymają smartfona, siedząc przed telewizorem, że tam mogą zobaczyć was i przekonać się, do czego można dojść ciężką pracą, aby osiągnąć sukces. Bardzo dziękuję wam za to, jaki przykład dajecie – nie krył wzruszenia minister sportu. – Widzę niesamowitą siłę w waszych oczach i spokój, jaki macie dzięki świetnemu przygotowaniu. Cała Polska będzie trzymała za was kciuki podczas zbliżających się mistrzostw świata. Dla mnie to wielki zaszczyt, że mogę być teraz z wami i pokłonić się wam. Siatkówka to najpiękniejsza dyscyplina na świecie – podkreślił.

Podczas spotkania z dziennikarzami pierwszy głos zabrał Jakub Kochanowski, najlepszy środkowy i MVP turnieju finałowego, a ponadto pod nieobecność kontuzjowanych Bartosza Kurka i Aleksandra Śliwki kapitan naszej drużyny. – Nie byłem na to gotowy, bo w scenariuszu najpierw trener miał przemawiać, a ja miałem mieć kilka minut, by sobie coś przygotować – zaczął żartobliwie. Po czym dodał: – Mamy szczęście, że od kilku lat godnie reprezentujemy nasz kraj i liczymy, że to się nie zmieni. Dołożymy wszelkich starań, żeby podczas mistrzostw świata również cieszyć się z takiego krążka.

Zamiast dziennikarzy pytanie zadał… Tomasz Fornal. – Jak to jest zostać MVP i najlepszym środkowym Ligi Narodów? – rzucił do swojego kolegi z zespołu. Ten od razu odpowiedział. – On nawet nie chce się tego dowiedzieć. Wie, że nie lubię przemawiać publicznie i stąd to pytanie. Zapewniam jednak, że w naszym sporcie jednostka nie jest w stanie funkcjonować indywidualnie. Nagrody to efekt pracy całej drużyny – podsumował środkowy.

Sam Fornal natomiast był pytany o stan zdrowia. – Jest z nim wszystko w porządku. Potrzebuję kilka dni, żeby odpocząć, a później widzimy się na zgrupowaniu w Zakopanem. W poniedziałek będę gotowy do treningu – zapewnił. Ale… po chwili dodał, zerkając na trenera Grbicia: – A może we wtorek? Albo w środę? Dobra, trener kręci głową, więc widzimy się na zajęciach w poniedziałek – zapewnił jeszcze raz.

Co ciekawe, Kochanowski o tym, że został wyróżniony przez organizatorów finałowego turnieju, dowiedział się… w trakcie powrotnej podróży do Polski. Volleyball World wpadł bowiem na dziwny sposób ogłaszania nominacji do drużyny marzeń Ligi Narodów. Zamiast wyróżnienia przyznać tuż po finałowych zawodach, robi to w mediach społecznościowych i to z przerwami, co kilka godzin podając kolejnego gracza. Spośród Polaków poza Kochanowskim wyróżnieni zostali także Kewin Sasak jako najlepszy atakujący oraz Wilfredo Leon wśród przyjmujących. Poza nimi w drużynie marzeń znaleźli się: Włosi Simone Giannelli (rozgrywający) i Alessandro Michieletto (przyjmujący), Brazylijczyk Maique (libero) oraz Słoweniec Jan Kozamernik (środkowy).

– Miałem turnieje, w których grałem lepiej i nie byłem wyróżniany, ale cieszę się bardzo z tej nagrody. To bardzo cenne – przyznał Wilfredo Leon, który ma już cztery medale Ligi Narodów.

W końcu głos zabrał główny architekt sukcesu, Nikola Grbić. – Zgrupowanie rozpoczęliśmy 30 kwietnia i część zawodników od tego czasu pracowała na to złoto. Teraz mamy sześć dni przerwy i wrócimy do pracy, żeby stawać się lepszymi. Zaraz po finale powiedziałem zawodnikom, że czas już zapomnieć o tym, co się wydarzyło i teraz przystępujemy do pracy, by grać lepiej. Mam nadzieję, że złoto Ligi Narodów to dobry prognostyk na mundial – zapowiedział Serb.

Siatkarze wolne będą mieć prawie do końca tygodnia. W niedzielę wieczorem mają się stawić w Zakopanem. Od poniedziałku ruszą z bezpośrednimi przygotowaniami do mistrzostw świata na Filipinach (12-28 września). Do 15 zawodników, którzy walczyli o podium w Ningbo, dołączą atakujący i kapitan zespołu Bartosz Kurek oraz środkowy Norbert Huber, którzy nie grali w pierwszej imprezie sezonu z powodu kłopotów zdrowotnych. Z tej grupy szkoleniowiec wybierze 14 siatkarzy na mistrzostwa świata. Kadrze już w tym roku nie pomoże przyjmujący Aleksander Śliwka, który doznał kontuzji przed ostatnim turniejem fazy interkontynentalnej w Gdańsku.

W Zakopanem Biało-czerwoni będą trenować przez ponad dwa tygodnie. Pod koniec sierpnia przeniosą się do Krakowa, gdzie wystąpią w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, w którym rozegrają trzy spotkania z Argentyną, Brazylią oraz Serbią. Dwa tygodnie później, od 13 września, Polacy rywalizować będą w mistrzostwach świata. Na Filipinach w fazie grupowej czekają ich trzy starcia – z Rumunią, Katarem i Holandią. Podopieczni trenera Grbicia są faworytem tej grupy i nie powinni mieć problemu z awansem do fazy pucharowej, która rozpocznie się od 1/8 finału. Maksymalnie w Manili nasi reprezentanci rozegrają siedem meczów.

(mic)

 Ostatni sprawdzian

To będzie spora gratka dla kibiców. Tuż przed wylotem na mistrzostwa świata  Biało-czerwoni zagrają sparing z Brazylią. Mecz odbędzie się 4 września w łódzkiej Atlas Arenie. Godzina nie jest jeszcze znana. Sprzedaż biletów rozpocznie się 11 sierpnia o 12.00.

Przypomnijmy, że te ekipy po raz ostatni zmierzyły się kilka dni temu w półfinale Ligi Narodów. Polacy wtedy wygrali 3:0.


Mimo późnej pory kibice tłumnie stawili się na lotnisku. Fot. PZPS

Wilfredo Leon, choć zmęczony, chętnie przybijał piątki. Fot. PZPS