Krok po kroku do przodu
Kamil Stoch najlepszy z Polaków w Lillehammer, ale nie do końca był zadowolony.
Z nadzieją na lepsze wyniki wskoczył w nowy sezon Kamil Stoch. Fot. PressFocus.pl
SKOKI NARCIARSKIE
Inaugurujący kolejny sezon Pucharu Świata weekend na skoczni Lysgaardsbakken był dla polskiej reprezentacji przyzwoity. Zaczął się od szóstego miejsca w piątkowym konkursie drużyn mieszanych, a w sobotę i niedzielę w indywidualnej rywalizacji z dobrej strony pokazał się Kamil Stoch, który był 13. i 12. Udanie debiutował 18-letni Kacper Tomasiak, który zdobył pierwsze punkty PŚ w karierze, zajmując 18. i 22. miejsce. Punkty zdobyli też Dawid Kubacki, Paweł Wąsek i Piotr Żyła. Kiepsko poszło tylko Aleksandrowi Zniszczołowi, który w sobotę nie przeszedł kwalifikacji, a w niedzielę był ostatni w konkursie.
Mogło być tak fajnie...
Dla Kamila Stocha ten sezon jest wyjątkowy, bo - jak zapowiedział - ostatni w jego karierze. Po startach w Letniej Grand Prix deklarował, że czuje się znakomicie i chce powalczyć jak za dawnych lat. I słowa dotrzymuje, bo w Lillehammer w rywalizacji mikstów oraz w konkursach indywidualnych był najlepszy z Polaków i skokami nie odstawał za bardzo od najlepszych. A warto przypomnieć, że w poprzednich sezonach nasz trzykrotny mistrz olimpijski początki miał złe, bo nie wchodził nawet do finałowych serii. W zeszłym roku podczas inauguracji, też w Lillehammer, zajął 35. miejsce. W 2022 roku w fińskiej Ruce był dopiero 43.
Teraz niewiele brakowało, żeby znalazł się w czołowej dziesiątce. W sobotę w pierwszej serii skoczył 135,5 m i z notą 154,2 pkt zajmował 10. miejsce. Prowadził Austriak Stefan Kraft, który po skoku na 138 m otrzymał notę 161,9. W drugiej serii pogorszyły się warunki i prawie wszyscy skakali krócej. Również Stoch, który miał zaledwie 122 m, co zepchnęło go na 13. miejsce.
- Gdyby nie finałowy skok, to byłbym bardzo zadowolony. Trochę w nim przesadziłem. Poszedłem na całość i zrobiłem błąd, bo zbyt agresywnie poszedłem do przodu, a w tych warunkach to nie miało szansy powodzenia - tłumaczył Kamil Stoch reporterowi Eurosportu. - Jestem niezadowolony z 13. miejsca, ale z drugiej strony mam świadomość, że mimo błędów jestem niedaleko czołówki i będę robił wszystko, żeby być coraz wyżej - dodał skoczek z Zębu. I robi ku temu krok po kroku...
Junior dał radę
W sobotnim konkursie cała piątka Polaków awansowała do drugiej serii konkursu. Presję wytrzymał junior Tomasiak, który z 19. miejsca poprawił się na 18. Dawno już debiutujący w Pucharze Świata polski skoczek nie wypadł tak dobrze. Tym bardziej, że w Lillehammer pokazał równą dyspozycję, bo w kwalifikacjach był 15. i lepszy od niego był tylko Stoch, który zajął czwarte miejsce. - W pierwszej serii sprzyjały mi warunki i udało mi się daleko polecieć, ale wtedy niemal wszyscy skakali daleko. Poszło mi dużo lepiej niż w drugiej serii. Zawsze mogło być trochę lepiej, ale generalnie jestem zadowolony. Udało mi się wejść do Pucharu Świata bez wielkich problemów - ocenił Kacper Tomasiak.
Na podium stanęli trzej Austriacy. Wygrał Daniel Tschofenig z notą 311,5 pkt po skokach na 133 m i 129 m. Drugi Jan Hoerl skoczył 136 m i 126 m, tracąc do zwycięzcy 4,3 pkt. Prowadzący po pierwszej serii Kraft w drugiej serii miał tylko 120 m i przegrał z Tschofenigem o 5,2 pkt. 23-letni triumfator odniósł dziewiąte indywidualne zwycięstwo w Pucharze Świata. W zeszłym sezonie Tschofenig triumfował ośmiokrotnie i zdobył Kryształową Kulę. Natomiast Kraft 127. raz stanął na podium i jest rekordzistą pod tym względem.
Powtórka z historii
W niedzielę na Lysgaardsbakken po kwalifikacjach wszyscy nasi skoczkowie awansowali. Stoch zajął w nich 15. miejsce (131,5 m), Tomasiak 23. (130), Wąsek 25. (125,5), Żyła 30. (126), Zniszczoł 34. (123), a Kubacki 37. (123). Wygrał je Hoerl, który skoczył 141,5 m.
Pierwsza seria znów była bardzo udana dla Stocha, który uzyskał 138,5 m i 137,8 pkt, co dało mu ósme miejsce. Oprócz niego do finału awansowali jeszcze Tomasiak - 19. miejsce (130,5 m) i Kubacki 26. (128 m). Trójka pozostałych Polaków zakończyła konkurs na pierwszej serii. Żyła skoczył 124,5 m i był 35, Wąsek 125,5 m i uplasował się na 36. pozycji, a Zniszczoł oddał najkrótszy skok w konkursie - 114,5 m - i zajął 50. miejsce.
Na półmetku prowadził Słoweniec Domen Prevc, który pofrunął na 140 metrów. Drugi był Ryoyu Kobayashi, a trzeci Niemiec Philipp Raimund. Zwycięzca sobotniego konkursu, Tschofenig, był dopiero 12.
W drugiej serii mocniej padał śnieg, co zwolniło nieco prędkość na torach. I podobnie jak w sobotę Stoch skoczył w niej krócej, zaledwie 123,5 m. - Popełniłem błąd przy wyjściu z progu. Zabrakło agresji i rotacji. W sobotę było zbyt agresywnie, a dziś wręcz przeciwnie. Trudno. Taką robotę sobie wybrałem. Wiem, co zrobiłem źle i czuję sportową złość. Jednak ostatecznie ten konkurs nie był zły. Pierwszy skok był super, a drugi średni. Przyjmuję to z pokorą - powiedział Stoch.
Kubacki skoczył 129 m i z 26. miejsca awansował na 20. lokatę. Tomasiak miał 123,5 m i spadł na 22. miejsce.
Teraz Falun
W niedzielnym konkursie po pasjonującej walce triumfował Kobayashi po skokach na 138,0 m i 139,5 m. Wyprzedził o 3,2 pkt Domena Prevca, a zdecydowały o tym niższe sędziowskie noty. Trzeci był Niemiec Felix Hoffmann, który pierwszy raz w karierze stanął na podium indywidualnych zawodów Pucharu Świata.
Zaś Kobayashi odniósł 36. zwycięstwo w karierze i w klasyfikacji wszech czasów zrównał się z Finem Janne Ahonenem. Zajmują ex aequo szóste miejsce. Wyprzedzają ich Austriak Gregor Schlierenzauer - 53, Fin Matti Nykaenen - 46, Kraft - 45 oraz Stoch i Adam Małysz, którzy wygrali po 39 razy.
Skoczkowie przenoszą się od razu do szwedzkiego Falun, gdzie we wtorek i w środę odbędą się konkursy na skoczni normalnej i dużej. Będą zarazem próbą generalną przed mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym w 2027 roku.
WYNIKI
SOBOTA
1. Daniel Tschofenig (Austria) 311,5 (133,0/129,0)2. Jan Hoerl (Austria) 307,2 (136,0/126,0)
3. Stefan Kraft (Austria) 306,3 (138,0/120,0)
4. Domen Prevc (Słowenia) 304,8 (138,0/126,0)
5. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 304,1 (136,0/127,5)
6. Philipp Raimund (Niemcy) 303,4 (139,5/127,5)
7. Anże Laniszek (Słowenia) 297,0 (137,0/121,0)
8. Timi Zajc (Słowenia) 295,6 (135,0/125,0)
9. Manuel Fettner (Austria) 297,0 (137,0/121,0)
10. Felix Hoffmann (Niemcy) 293,6 (134,5/120,5)... 13. Kamil Stoch 291,3 (135,5/122,0), 18. Kacper Tomasiak 283,2 (137,0/122,0), 19. Piotr Żyła 283,0 (131,0/126,5), 22. Dawid Kubacki 277,1 (126,5/121,5), 28. Paweł Wąsek 268,7 (127,5/119,0)
NIEDZIELA
1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 290,5 pkt (138,0 m/139,5 m)2. Domen Prevc (Słowenia) 287,3 (140,0/139,0)
3. Felix Hoffmann (Niemcy) 286,2 (139,0/138,0)
4. Philipp Raimund (Niemcy) 285,4 (134,5/137,5)
5. Stefan Kraft (Austria) 282,7 (135,5/135,0)
6. Anże Laniszek (Słowenia) 280,2 (138,5/135,0)
7. Daniel Tschofenig (Austria) 271,4 (129,5/137,5)
8. Jan Hoerl (Austria) 268,0 (136,5/129,0)
9. Stephan Embacher (Austria) 262,7 (129,0/130,0)
10. Ren Nikaido (Japonia) 256,7 (131,0/131,5)... 12. Kamil Stoch 253,1 (138,5/123,5), 20. Dawid Kubacki 238,8 (128,0/129,0), 22. Kacper Tomasiak 234,8 (130,5/123,5), 35. Piotr Żyła 111,2 (124,5), 36. Paweł Wąsek 111,1 (125,5), 50. Aleksander Zniszczoł 91,8 (114,5)
Klasyfikacja generalna PŚ: 1. Ryoyu Kobayashi 145 pkt, 2. Daniel Tschofenig 136, 3. Domen Prevc 130, 4. Jan Hoerl 112, 5. Stefan Kraft 105, 6. Philipp Raimund 90, 7. Felix Hoffmann 86, 8. Anże Laniszek 76, 9. Stephan Embacher 53, 10. Timi Zajc 52... 12. Kamil Stoch 42, 18. Kacper Tomasiak 22, 22. Dawid Kubacki 20, 26. Piotr Żyła 12, 32. Paweł Wąsek 3
Puchar Narodów: 1. Austria 622 pkt, 2. Słowenia 433, 3. Japonia 427, 4. Niemcy 313, 5. POLSKA174
