Krew na lodzie
Biało-czerwone wracają z igrzysk bez medalu. W ostatniej konkurencji 1500 m nie przeszły eliminacji. Odpadały w dramatycznych okolicznościach.
Dla Kamili Sellier ostatni start w igrzyskach okazał się bardzo pechowy. Fot. PAP/Grzegorz Momot
SHORT TRACK
Na dystansie 1500 m wystartowały trzy nasze reprezentantki: Natalia Maliszewska, Kamila Sellier oraz Gabriela Topolska. Najtrudniejsze zadanie miała ta druga. Starowała w ostatnim, szóstym biegu i za rywali miała m.in. multimedalistkę olimpijską, królową tej dyscypliny, Włoszkę Ariannę Fontanę oraz bardzo moce Amerykankę Kristen Santos-Griswold i belgijkę Hanne Desmet. Nasza reprezentantka znana jest jednak z odwagi, więc klasa rywalek jej nie zdeprymowała. Od początku jechała z przodu, długo nawet prowadząc. Gdy bieg zbliżał się do rozstrzygnięcia doszło do dramatycznego wypadku. Santos-Griswold i Sellier twardo walczyły o jak najlepszą pozycję. Obie upadły, pociągając za sobą jeszcze Fontanę. Bieg został przerwany. Najbardziej poszkodowana została Polka. Płoza Santos-Griswold trafiła ją w twarz. Sytuacja wyglądała dramatycznie. Polka zalała się krwią. Tor opuściła z pomocą służb medycznych. - Ma pociętą powiekę i policzek, ale nie wiadomo, co z okiem. Jest w drodze do szpitala, trener ogarnia dokumenty. Dziewczyna dostała perfidnie płozą w twarz. Długą ją zbierali, to nie oznacza nic dobrego - relacjonowała na antenie Eurosportu jej koleżanka z reprezentacji Natalia Maliszewska.
- Jest przecięty policzek, który został już zszyty, i najprawdopodobniej uszkodzona jest też kość jarzmowa. Może być złamana, bo jest spora opuchlizna. Oko jest na razie bardzo opuchnięte, więc trudno powiedzieć... Oby nic głębiej ta łyżwa nie weszła – wyjaśnił Konrad Niedźwiedzki, szef misji olimpijskiej. – Jest przytomna, do trybuny, na której siedziałem, pomachała ręką, pokazała, że jest OK. Dostała natychmiastową pomoc, więc wszystko przebiegło zgodnie z procedurami, czekamy na to, co pokażą testy w szpitalu – dodał.
Upadek zaliczyła też Topolska. Długo wydawało się, że jest w stanie awansować do półfinału – kwalifikowały się trzy najlepsze zawodniczki z każdego z biegów – bo jechała z przodu. Niestety na jednym z wiraży popełniła błąd, upadła bez kontaktu z rywalką i bieg ukończyła na ostatniej pozycji.
Ostatnia z naszych reprezentantek Maliszewska, specjalistka od krótkich dystansów, nie dała rady włączyć się do walki o półfinał.
Cała konkurencja zakończyła się zwycięstwem Holenderki Xandry Velzeboer, która wyprzedziła Kanadyjkę Courtney Sarault oraz Włoszkę Elisę Confortolę.
(mic)
