Krew i złoto

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Nie może dziwić, że piłka nożna wywołuje niezwykłe namiętności, bo jej udziałem są opowieści, które potrafią złapać za gardło i... nie puszczać. Momentami ekscytacja sięga zenitu, emocje sprawiają, że ludzie nie wytrzymują. Na tyle, że z radości wbiegają na boisko...

Tak właśnie zdarzyło się właśnie w Lens, dawnym górniczym mieście na północy Francji, gdzie Polonia ma duże tradycje i gdzie kocha się futbol. Racing Lens to klub jedyny w swoim rodzaju. Takich właściwie już nie ma. To bowiem zespół z miasta, w którym mieszka mniej ludzi (37 tysięcy) niż regularnie przychodzi na tamtejszy stadion (41 tysięcy). Ta część regionu Hauts-de-France i departamentu Pas-de-Calais jest wyjątkowo charakterystyczna. Drużyna piłkarska zawsze była tu ważna - jako symbol charakteru i pasji miejscowej społeczności. Lens i okolice są trochę jak Katowice i okolice, tyle że bliżej mają tam do morza. Ale hałdy też tam widziałem. 

Sto lat temu w tamtejszych kopalniach pracowało 70 tysięcy polskich górników. Transformację region zaczął przechodzić trochę wcześniej niż u nas, ostatnią kopalnię zamknięto tam w 1990 roku. Niemniej tradycje górnicze ciągle są tam żywe. Jednym z symboli tej drużyny jest Joachim Marx, który mieszka tam od ponad pół wieku - w 1975 roku jego udziałem był bodaj najbardziej spektakularny debiut polskiego piłkarza w polskiej lidze zachodniej: w piątek Marx przyjechał do Lens, a w sobotę wbił trzy efektowne gole Lyonowi, a jego drużyna wygrała 3:1. Miejscowi do dziś to pamiętają, odnoszą się do piłkarza z ogromną sympatią, o czym sam miałem okazję się przekonać, przebywając w Lens.

W tym sezonie Racing idzie jak burza. To zaskoczenie, bo szczerze mówiąc aż tak wspaniałej gry chyba nikt się nie spodziewał. Lens szaleje zarówno w lidze jak i rozgrywkach krajowego pucharu. W lidze ostatnio wygrał u siebie z Tuluzą 3:2. Zdołał się podnieść, bo przegrywał 0:2. Po kilku dniach kolejny mecz z tym samym rywalem, ale w półfinale Pucharu Francji. Tym razem zwycięstwo 4:1 po efektownej grze. - Szaleństwo. Ludzie nie wytrzymali i po meczu wpadli na boisko. Piłkarze uciekli do szatni. Spiker zapowiedział, że muszą się cofnąć jeśli piłkarze mają do nich wyjść. Kiedy wyszła z szatni pierwsza trójka, od razu poleciała w stronę publiczności, a rozentuzjazmowani fani - znowu zaczęli biec w ich stronę. Znów musieli się cofnąć... To niezapomniane chwile. W środku nocy w mieście pełnia życia. Ludzie wymachiwali flagami i śpiewali. Wróciłem do domu o drugiej. A tu kolejne święto z okazji zwycięstwa - uśmiecha się Marx. 

Klub nigdy dotąd nie wygrał Pucharu Francji. Drużyna o charakterystycznych barwach, które u nas lubią Jagiellonia i Korona (Sang et Or, Krew i Złoto - to popularny przydomek Lens) trzykrotnie była o krok od szczęścia: grała w finale - w latach 1948, 1975 i 1998. Puchar ciągle pozostaje jednak jedynie marzeniem... Niemal trzy dekady temu Lens otarło się o dublet - było mistrzostwo, zabrakło wtedy jedynie pucharowego zwycięstwa w finale nad Paris Saint-Germain. Teraz oba te kluby walczą o triumf w Ligue 1. PSG ma 66 punktów, a Lens 62 punkty. Obie ekipy mają pięć meczów do rozegrania. Jest więc ciągle szansa na... to i to! 

PS Podobną szansę ma w tym sezonie Górnik Zabrze. Oba kluby są z  górniczych miast. Oba są w finale krajowego pucharu. Oba ścigają lidera, będąc obecnie na podium. Kto będzie cieszył się bardziej?

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się