Kowal formę kuje
Kilkanaście miesięcy zasiadali we wspólnej szatni i marzyli o wielkich chwilach w Serie A. Daniel Mikołajewski puka do jej bram – siada już na ławce Parmy w grach ligowych. Mateusz Kowalski szykowany jest za to do występów w... Betclic 1. Lidze.
To z pewnością cenna fotka w zbierach Mateusza Kowalskiego: jego jedyny występ w Serie A. 31 sierpnia 2024 Parma zagrała z Napoli, a Polak na boisku rywalizował m.in. z Chwiczą Kwaracchekiją. Fot. IPA Sport/ipa-agency.net/SIPA USA/PressFocus
MIEDŹ LEGNICA
Co ciekawe: wspomiany Kowalski, mający już w CV także gry w ekstraklasie (debiutował w niej i strzelił gola tydzień przez 17. urodzinami), w barwach Jagiellonii, jeszcze w sezonie 2023/24 był skuteczniejszy od Mikołajewskiego w rozgrywkach Primavery. Zdobył wniej 10 goli i dołożył trzy asysty; u tego drugiego te liczby wynosiły – odpowiednio – cztery i jeden. Kolejny sezon spędzili z dala od siebie: Mikołajewski w Zagłębiu Lubin, Kowalski – w... gabinetach lekarskich i na salach do ćwiczeń, przez rok rehabilitując się po zerwaniu więzadeł. Minionej jesieni Mikołajewski – wychowanek Jaguara – strzelał jak najęty i wciąż jest liderem snajperów w Primaverze. I został – o czym wspomnieliśmy – zauważony przez sztab szkoleniowy pierwszej drużyny Parmy (choć jeszcze nie zadebiutował). Kowalski – wychowanek Gryfa Tczew – nie zdołał wywalczyć sobie miejsca na wypożyczeniu do portugalskiego drugoligowa Torreense. Wiosną – na kolejnym wypożyczeniu – minut przyjdzie mu szukać w Legnicy. Na razie spotkanie Miedzi z Pogonią Grodzisk Mazowiecki oglądał z trybun; jego przeprowadzkę ze słonecznej Italii do mroźnej (na razie) ojczyzny sfinalizowano dopiero 48 godzin przed pierwszym gwizdkiem.
- Dołączył do nas późno, wziął udział w ledwie jednym treningu z drużyną – tak o przyczynach nieobecności napastnika w kontekście sportowym mówił trener Legniczan, Janusz Niedźwiedź. Pierwszoligowcy poza tym dopinali jeszcze „wszelkie formalności związane z papierami” - jak zauważał szkoleniowiec. No i analizowali szereg danych o zawodniku, dostarczonych przez sztab medyczny i analityczny. - Mamy w klubie nowy sprzęt, dostarczający pełnej wiedzy, w jakim zakresie zawodnicy mają ewenetualne deficyty. Pewne rzeczy mamy u Mateusza już zdiagnozowane. Teraz potrzeba czasu, by zaadaptować go do naszych obciążeń – wyjaśniał opiekun legnickiej drużyny. I tak naprawdę nie był w stanie wskazać momentu, w których niespełna 21-letniego zawodnika legniccy kibice zobaczą na murawie. Trudno mi powiedzieć, czy ta adaptacja i aklimatyzacja zabierze mu dwa-trzy tygodnie, czy może miesiąc – zastanawiał się Niedźwiedź. - Na pewno natomiast jest to perspektywiczny chłopak, zdolny do rywalizacji z napastnikami, których mamy w kadrze – podsumowywał.
(DaL)
