Koronka do boskiego Damiana
Cuda, cuda, panie, na Arenie Kielc! Takie „flapsy” tylko w ekstraklasie...
Pozory mogą mylić: to Damian Michalski – tu powalany na murawę przez Tamara Svetlina - ostatecznie rzucił na kolana piłkarzy Korony. Fot. PAP/Piotr Polak
191 cm wzrostu, 90 kg wagi – kawał chłopa jest z Damiana Michalskiego. W meczu w Kielcach przez kilkadziesiąt minut trzymał się raczej zadań defensywnych. Gdy jednak w końcu ruszył w pole karne gospodarzy, w pył porozbijał kielecką defensywę, przykładając rękę (pardon – głowę) do niespodziewanego odwrócenia losów spotkania!
Miał nosa...
Oba gole dla lubinian zapiszą się w kategorii ligowych kuriozów – wrócimy do nich jeszcze. Ich pierwowzorem okazała się bowiem akcja gospodarzy z 18. minuty. Tu też kluczową rolę odegrali stoperzy w niekoniecznie „zadaniach własnych”. Po rzucie rożnym powietrzny pojedynek wygrał Kostas Sotiriou. Piłkę przezeń uderzoną Jasmin Burić miał już w rękach i ją z nich wypuścił, gdy – padając na murawę – nadział się na kolano Igora Orlikowskiego. Nosa miał w tej sytuacji Pau Resta: był w odpowiednim czasie i miejscu i dzióbnął futbolówkę do siatki!
… i go połamał
Może gdyby Hiszpan – aktywny i we własnym polu karnym – dotrwał do końca, korony by kielczanom „miedziowi”z głowy nie strącili. Przed upływem kwadransa drugiej części gry Resta ów nos połamał w zderzeniu z Konradem Matuszewskim – i musiał boisko opuścić przedwcześnie. I to był początek nieszczęść gospodarzy.
Kieleckie kurioza
Ostatnie 10 minut to już gra gości „na aferę”, a wycieczki Michalskiego w „szesnastkę” były tego świadectwem. I spełniły zadanie! Najpierw po jego „główce” żaden z trzech Kielczan nie wyekspediował piłki z linii bramkowej, więc z metra wbił ją do siatki Levente Szabo. Chwilę później zaś goście nawet nie oddali strzału, a piłka zatrzepotała w siatce gospodarzy. Wbił ją tam Marcel Pięczek po tym, jak wcześniej – po wrzucie z autu – przedłużył ją (głową, a jakże) Michalski. Oj, niejedną koronkę do świętego Damiana odmówiono wczoraj w autokarze lubińskiej ekipy...
(DaL)
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Korona Kielce – Zagłębie Lubin 1:2 (1:0)
1:0 – Resta, 18 min (bez asysty), 1:1 – Szabo, 84 min (bez asysty), 1:2 – Pięczek, 86 min (samob.)
KORONA: Dziekoński 5 – Smolarczyk 4, Sotiriou 4, Resta 6 (58. Pięczek 2) – Zwoźny 3 (46. Błanik 4), Remacle 3 (46. Gustafson 4), Svetlin 6 (85. Nono niesklas.), Matuszewski 5 – Długosz 5, Antonin 5 (80. Davidović niesklas.) – Stępiński 4. Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla – Nikołow, Ciszek, Rubežić, Popov, Cebula.
ZAGŁĘBIE: Burić 5– Orlikowski 2 (46. Grzybek 2), Nalepa 5, Michalski 6, Jakuba 5 – Kocaba 4, Kowalczyk 5 (66. Diaz 3) – Lucić 5, Kolan 4 (78. Radwański niesklas.), Sypek 3 (46. Mlinarić 4) – Kossidis 3 (66. Szabo 4). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Gikiewicz – Sochań, Dąbrowski, Woźniak, Čorluka, Dziewiatowski, Ligocki.
Sędziował Piotr Rzucidło - 5. Asystenci: Tomasz Listkiewicz i Tomasz Niemirowski (wszyscy Warszawa). Widzów 7866. Czas gry – 97 min (47+50). Żółta kartka - Remacle (3. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| KORONA | ZAGŁĘBIE | |
| 61 | posiadanie piłki | 39 |
| 6 | strzały celne | 3 |
| 14 | strzały niecelne | 7 |
| 4 | rzuty rożne | 4 |
| 12 | faule | 16 |
| 1 | spalone | 1 |
| 1 | żółte kartki | 0 |
