Koniec z mitem twardziela

Polski basket w ostatnich tygodniach mocno wsparł walkę z depresją.

Jakub Schenk z Trefla Sopot wystosował ważny apel . Fot. Facebook Energa Trefl Sopot

Polski Związek Koszykówki, kluby ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi zaangażowały się w promowanie walki z depresją. „Nie hejtuj. Wspieraj. Reaguj na hejt. Zanim napiszesz kolejny komentarz - zastanów się. Po drugiej stronie ekranu jest człowiek" - alarmowała Arka Gdynia. „Wysłanie ze smartfona kilku słów i późniejsza za nie odpowiedzialność wydaje się marginalna. A one potrafią zranić, zdemotywować i zostają na dłużej. Grajmy razem, także w komentarzach" - apelowały Twarde Pierniki Toruń.

„Sukces nie chroni przed depresją – medale, kontrakty i popularność nie dają odporności psychicznej" - pisała drugoligowa Polonia Bytom i podawała numery pomocowe Kryzysowego Telefon Zaufania dla Dorosłych (116 123) oraz Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (116 111).

Niezniszczalni? Jak koszykówka zaczęła wygrywać z depresją

W świecie zawodowego sportu przez dekady obowiązywała jedna zasada: bądź twardy, nie pękaj, nie pokazuj słabości. Jednak w ostatnich latach ta szczelna maska gladiatora zaczęła pękać. Okazało się, że za wielomilionowymi kontraktami i spektakularnymi wsadami kryją się ludzie, którzy toczą walkę o życie – często trudniejszą niż jakikolwiek mecz finałowy.

Iskra, która wznieciła pożar: tweet DeRozana

Wszystko zaczęło się w 2018 roku od jednego, krótkiego wpisu. DeMar DeRozan napisał: „Depresja ze mną wygrywa”. Niedługo potem w szczerym wywiadzie dla Toronto Star zburzył mit sportowca-maszyny. Podkreślił, że zawodnicy NBA są takimi samymi ludźmi jak wszyscy, a depresja to choroba cywilizacyjna, która nie zagląda w portfel ani do statystyk meczowych.

Jego głos wywołał efekt domina. Kevin Love na łamach The Players’ Tribune opisał presję „bycia mężczyzną”, która każe dusić emocje w sobie, ale to był dopiero początek bolesnej szczerości.

„NBA dała mi depresję”: Mroczna strona sukcesu

Podczas gdy DeRozan i Love mówili o walce z własnym wnętrzem, Nate Robinson wskazał na toksyczność systemu. Jego wyznanie: „NBA dała mi depresję”, obnażyło brutalność relacji na linii trener-zawodnik.

Robinson, znany ze „śmieszkowania” i atomowych wsadów, przez 11 lat ukrywał ból pod maską klauna. Opisał traumatyczne doświadczenia z Larrym Brownem, który miał go regularnie lżyć, nazywając „małym gównem”. Gdy Nate, będąc u kresu wytrzymałości, poszedł do trenera po pomoc, ten przy najbliższej okazji wyśmiał go przed całą drużyną, mówiąc, że zawodnik „się przed nim rozkleił”. Przypadek Robinsona pokazuje, że depresja w sporcie to często efekt niszczącej presji i braku zwykłego, ludzkiego szacunku.

Pau Gasol i „Ostatnie Tabu”

W Europie głos w tej sprawie zabrał Pau Gasol. Legenda basketu, a zarazem poczytny felietonista, w swoim tekście pt. „Ostatnie Tabu” zauważa, że sport wyczynowy wymaga ekstremalnego przygotowania fizycznego, ale zapomina się o higienie psychicznej.

Gasol zwraca uwagę na ważny paradoks: „Przyznanie się do trudności jest dla nas ekstremalnie skomplikowane ze względu na aurę, która nas otacza i sprawia, że wydajemy się odporni na cierpienie”.

Dla Gasola zdrowie psychiczne to fundament – tak samo ważny jak dieta czy sen. Sam ratuje się medytacją, kontaktem z naturą i muzyką, apelując do federacji sportowych: nie możemy pozwolić, by zdrowie psychiczne było ostatnim tabu w sporcie i społeczeństwie.

Polska lekcja pokory: śmierć Romana Janika

Te same demony krążą nad parkietami w Polsce. 20 stycznia 2026 roku świat polskiej koszykówki obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Romana Janika. 30-letni zawodnik Żubrów Białystok jeszcze cztery dni wcześniej grał w meczu ligowym. Choć przyczyny tragedii nie zostały podane, nagłe odejście pełnego pasji sportowca wstrząsnęło środowiskiem.

Niespełna miesiąc później ważny apel wystosował Jakub Schenk z Energi Trefla Sopot. W rozmowie z Polsatem Sport zamiast analizy meczu zwrócił się do kibiców i środowiska sportowego z ważnych przesłaniem: - Osobiście jestem wstrząśnięty tym, co wydarzyło się z Romanem Janikiem. Chciałbym skierować krótki apel, przede wszystkim do mężczyzn: nie bójcie się i nie wstydźcie się rozmawiać, prosić o pomoc, odezwać się do kogoś. Naprawdę nie musicie z tym wszystkim zostawać sami – apelował Schenk. Koniec z mitem twardziela: - Istnieją telefony wsparcia i linie zaufania. Czasem może się wydawać, że to nic nie da albo że to głupie, ale taka rozmowa naprawdę potrafi pomóc. Zawsze może być ktoś obok was. Zróbcie ten pierwszy krok w stronę drugiego człowieka. Nie bójmy się - nikt od nas nie wymaga bycia twardymi.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się