Koniec serii Knicks

Przełom w finale – San Antonio Spurs wygrało w Madison Square Garden, ale wciąż bliżej tytułu jest ekipa z NYC.

Zespół z Teksasu przerwał Nowojorczykom imponującą serię zwycięstw. Fot. PAP / EPA

NBA

Po raz pierwszy w historii finałów na trybunach pojawił się urzędujący prezydent USA. Donald Trump zasiadł w prywatnej loży, a towarzyszyli mu wnuczka Kai oraz właściciel Knicks, James Dolan, a także członkowie jego administracji, wśród których znaleźli się sekretarz transportu Sean Duffy, sekretarz zasobów wewnętrznych Doug Burgum, administrator Agencji Ochrony Środowiska (EPA) Lee Zeldin oraz specjalny wysłannik Steve Witkoff. Na meczu był też burmistrz Nowego Jorku, Zohran Mamdani, oraz plejada celebrytów.

Głośne gwizdy i okrzyki niezadowolenia rozległy się po tym, jak sfrustrowani posiadacze biletów musieli czekać godzinami w kolejkach ciągnących się przez ponad dwie przecznice przed Madison Square Garden. Wszystko przez rygorystyczne środki bezpieczeństwa, jakie wprowadzono w związku z wizytą prezydenta.

Sam mecz miał wiele zwrotów akcji. Pierwsza kwarta przebiegała pod dyktando Teksańczyków, w drugiej to gospodarze wręcz zmiażdżyli rywali (42:24) i prowadzili w połowie 7 punktami (64:57). Po przerwie jednak znowu lepsi byli koszykarze Spurs, którzy na 1:53 przed końcem meczu prowadzili 111:104 po trójce Stephona Castle'a. Ten sam zawodnik ustalił wynik dwoma rzutami wolnymi na 6,8 sekundy przed syreną.

Bohaterem San Antonio był Victor Wembanyama, który zdobył 32 punkty, miał 8 zbiórek i 6 asyst. Jestem pewien, że Victor ma wiele źródeł motywacji – powiedział trener Spurs, Mitch Johnson. Myślę, że nikt z nas nie jest zaskoczony ani nie spodziewał się niczego innego niż tak mocny występ.

Spurs zafundowali Knicks pierwszą porażkę od 46 dni, przerywając serię 13 zwycięstw. U siebie naprawdę ma się wrażenie, jakby grało się w sześciu przeciwko pięciu. Tutaj było to czuć – zaznaczył Wembanyama. To pokazuje, z jakiej gliny ulepione są zespoły.

Jalen Brunson zdobył dla Knicks 32 punkty, a OG Anunoby dołożył 28. Po raz pierwszy w tych finałach na boisku pojawił się Jeremy Sochan. Na... 10 sekund.

Trener Knicks, Mike Brown, narzekał na przewagę Spurs w rzutach wolnych w drugiej połowie, która wyniosła aż 24 do 8 na korzyść gości. Chwalił też rywali. Powtarzam chłopakom, że nie bez powodu jest to seria do czterech zwycięstw. To świetny zespół. Gracze są dobrze prowadzeni. Mają kultowego zawodnika. Nie będzie nam łatwo przyznał Brown.

Mecz numer cztery odbędzie się w nocy ze środy na czwartek także w Nowym Jorku.

Finał

◼ New York Knicks - San Antonio Spurs 111:115 (22:33, 42:24, 27:35, 20:23)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-1 dla Knicks

SAN ANTONIO: Champagnie 12 (3x3), Vassell 11 (3x3), Wembanyama 32 (2x3), Castle 23 (2x3), Fox 12 – Harper 13 (1x3), Johnson 7, Kornet 2, Bryant 3 (1x3). Trener Mitch JOHNSON.

NEW YORK: Anunoby 28 (3x3), Hart 16 (4x3), Towns 11, Bridges 2, Brunson 32 (3x3) – Shamet 3 (1x3), McBride, Robinson 5, Alvarado 4, Clarkson 10 (2x3), Sochan. Trener Mike BROWN.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się