Koniec polskiego wątku

Po odpadnięciu Dawida Kownackiego i Michała Karbownika, żaden Biało-czerwony nie zdobędzie Pucharu Niemiec, choć... półfinał był blisko!

Fryburczycy przepracowali traumę, która trapiła ich w związku z Olympiastadion w Berlinie. Fot. PAP/EPA

NIEMCY

Ktoś może powiedzieć, że porażka drugoligowca z pierwszoligowcem to norma, ale w DFB-Pokal różnie z tym bywa. Przecież w 2024 roku, gdy Bayer Leverkusen sięgał po dublet, w finale postawiło mu się drugoligowe Kaiserslautern  z Tymoteuszem Puchaczem na lewej flance. Rok później w decydującym meczu zagrała trzecioligowa Arminia Bielefeld, więc Hertha Berlin miała pełne prawo wierzyć w awans do półfinału, tym bardziej że w Niemczech jest kilka lepszych zespołów niż Freiburg.

Stara Dama była blisko, bo kwestia awansu rozstrzygnęła się w rzutach karnych! Po 90 minutach był bezbramkowy remis, a w dogrywce zespoły zdobyły po bramce. W serii „jedenastek” Fryburczycy chybili raz, Berlińczycy dwukrotnie – w tym Michael Cuisance, który kilka lat temu „szarpnął się” na transfer do Bayernu Monachium i... szybko tego ruchu pożałował.

Polacy zagrali w Hercie od początku. Dawid Kownacki zaliczył na szpicy 80 minut, Michał Karbownik cały mecz na lewym wahadle – ale do karnego nie podszedł. Ostatnim piłkarzem znad Wisły, który sięgnął po Puchar Niemiec, był rzecz jasna Robert Lewandowski – z Bayernem w 2020. – Jestem dumny z chłopaków; z tego, jak zagrali i się zaprezentowali, jak wrócili do gry mimo straconej bramki. Mecz długo pozostawał otwarty. Graliśmy przeciwko czołowej drużynie i byliśmy jej równi – promieniał optymizmem trener Herthy Stefan Leitl.

Fryburczykom też wypada poświęcić akapit, bo od kilku lat nie jest to już zespół walczący o rozpaczliwe niemal utrzymanie. Legendarny (już emerytowany) trener Freiburga Christian Streich wielokrotnie podkreślał, że najpierw jego zespół musi zdobyć 40 punktów, które gwarantują byt w Bundeslidze, a dopiero potem myśleć o czymś więcej. Mówił tak nawet... gdy walczył o Ligę Mistrzów.

W poprzednich sezonach SCF zajmował miejsca: 6., 5., 10., 5., zaś w tej chwili jest siódmy. W 2022 roku pod wodzą Streicha dotarł do finału Pucharu Niemiec, gdzie właśnie w Berlinie przegrał w karnych z RB Lipsk. Dlatego gdy mecz z Herthą miał się rozstrzygnąć w „jedenastkach”, niektórzy fryburscy piłkarze mieli nogi z waty. – Mamy wiele wspomnień związanych z tym stadionem, a to ostatnie nie jest miłe – mówił kapitan Freiburga, Christian Guenter, który mimo swojego wielkiego doświadczenia nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za karnego.

W finale z Lipskiem był jednym z dwóch, którzy spudłowali. – Nie walczyłem o to, aby tym razem być w piątce strzelców. Nie czułem się w stu procentach pewnie – zdradził. Niemieckie media pisały o lekkiej traumie Badeńczyków związanej z Berlinem, ale... może w tym sezonie pojadą tam jeszcze raz?

(PTub)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się