Koncert Luki Doncicia
Wydarzenia wtorku: czwarta wygrana z rzędu Los Angeles Lakers oraz kryzys New York Knicks.
Jeremy Sochan nie dostaje od trenera zbyt wielu szans, by pokazać swoje umiejętności. We wtorek był na boisku 107 sekund. Fot. New York Knicks
Houston Rockets od pierwszych minut zdominowali New York Knicks, wygrywając wyraźnie we wtorkowy wieczór. Gospodarze już na starcie wypracowali potężną przewagę (37:21 w pierwszej kwarcie), której nie oddali do końcowej syreny. Cały wyjściowy skład Houston zagrał niezwykle solidnie, a każdy z starterów zanotował minimum 13 „oczek”. Liderem ekipy był Kevin Durant, który rzucił 27 punktów, a Alperen Sengun dodał double double (13 punktów i 10 asyst). Mimo roli rezerwowego, świetne zawody rozegrał również Reed Sheppard, który wniósł z ławki 20 punktów i 5 zbiórek. Dla Knicks to trzecia z rzędu porażka po wcześniejszej serii siedmiu zwycięstw. Niepokoić może styl – każdy z tych trzech przegranych meczów kończył się co najmniej dziesięciopunktową stratą. Jeremy Sochan wszedł na boisko dopiero w ostatniej fazie spotkania, gdy wynik był przesądzony. Polak dostał od trenera ledwie minutę i 47 sekund. W tym czasie zdobył 2 punkty, trafił 1 z 2 rzutów z gry.
Wiedzie się natomiast Lakersom, którzy pokonali Cleveland i przedłużyli serię zwycięstw do czterech. Gospodarze przez większość czasu mieli mecz pod kontrolą - w połowie trzeciej kwarty prowadzili już 86:66, a przed wejściem w ostatnią odsłonę różnica wynosiła 27 punktów (110:83). Luka Doncić zdobył 42 punkty i zaliczył 12 asyst, trafił 13 z 26 rzutów z gry, notując swój 16. występ z dorobkiem co najmniej 40 punktów w tym sezonie. Słoweniec wrócił do składu po tym, jak opuścił poniedziałkowe zwycięstwo nad Washington Wizards z powodu nadmiaru przewinień technicznych. Los Angeles osiągnęło barierę 50 zwycięstw w dwóch sezonach z rzędu po raz pierwszy od okresu 2007–2011, kiedy udawało mu się to cztery razy z rzędu. Doncić przyznał, że przedłużenie zwycięskiej passy Lakers znaczy dla niego więcej niż rekordy osobiste. – Jeśli nie wygrywasz, to tak naprawdę nic nie znaczy – powiedział Doncić dziennikarzom. – Więc ta seria, którą mamy, jest dla nas bardzo ważna. Musimy dalej grać w ten sposób.
LeBron James dołożył do dorobku zespołu 14 punktów, co wystarczyło, by po raz kolejny zapisać się na kartach historii. 41-letni lider „Jeziorowców” odniósł swoje 1229. zwycięstwo w karierze (wliczając play-offy), detronizując dotychczasowego rekordzistę wszech czasów, Kareema Abdul-Jabbara. - LeBron gra fenomenalnie po obu stronach parkietu, robiąc dla nas dosłownie wszystko na najwyższym poziomie. Luka czy Austin Reaves mogą skradać nagłówki gazet, ale to LeBron jest liderem, który spaja całą tę grupę - komentował trener JJ Redick.
Orlando - Phoenix 115:111, Brooklyn - Charlotte 86:117, Milwaukee - Dallas 123:99, Detroit - Toronto 127:116, Houston - New York 111:94, LA Lakers - Cleveland 127:113, LA Clippers - Portland 104:114
(pp)
