Koncentracja najważniejsza
Zespół Unii udowodnił, że gdy skupia się na grze, potrafi pokonać groźnego rywala zza miedzy.
Linus Lundin przepuścił tylko dwa krążki, a jego koledzy z pola stanęli na wysokości zadania. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Mecze Unii Oświęcim z GKS-em Tychy od prawie trzech dekad wywołują niesłychane emocje związane nie tylko z wydarzeniami na lodzie, ale również ze sprawami zakulisowymi, w których główne role odgrywają działacze. Każde spotkanie niesie więc odpowiedni ciężar gatunkowy. W tym sezonie wszystkie atuty w tej rywalizacji ma Unia, która teraz wygrała 5:2 i to było jej trzecie zwycięstwo w sezonie. Unia goni prowadzący duet, zaś Tyszanie zaliczyli kolejną bolesna stratę.
Na potyczki sąsiadów zza miedzy zawsze oczekiwano z zainteresowaniem. Należały do niezwykle zaciętych i tego oczekiwano w pierwszej w nowym roku. Unia wystąpiła bez trzech czołowych zawodników Aleksiego Mäkeli, Sameula Petraša oraz Romana Raca. Goście byli natomiast w pełnym zestawieniu, choć z nieco przemodelowanymi formacjami. Oba zespoły rozpoczęły dość ostrożnie, a potem tyscy hokeiści zaczęli nękać Linusa Lundina. Rasmus Heljanko dwa razy (7 i 10 min) i Filip Komorski (8) sprawdzili czujność szwedzkiego golkipera. W rewanżu Daniel Olsson Trkulja popisał się udanymi akcjami i strzałami, ale Tomaš Fučik był skoncentrowany, bo w boksie był nowy bramkarski nabytek, Łotysz Eriks Vitols. Gdy wydawało się, że gospodarze powoli opanowują sytuację, przyjezdni wyprowadzili kontrę. Mark Viitanen wyłuskał krążek spod bandy i podał do Komorskiego. Kapitan GKS-u nie zwykł marnować takich sytuacji i zdobył prowadzenie. Na 50 sek. przed końcem tercji po starciu przy bandzie pękła pleksa i sędziowie odesłali hokeistów do szatni, a dokończenie tej odsłony nastąpiło po przerwie.
Zespoły zmieniły strony i szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. W 22 minucie Maksymilian Mościcki wystrzelił w stronę bramki, a Kacper Prokopiak skierował krążek do siatki i na tafli pojawiły się pluszaki, a młodzież z klubu miała sporo pracy przy ich zbieraniu. Goście przeżywali trudne chwile, bowiem grali w podwójnym i pojedynczym osłabieniu, ale potrafili się wybronić. Pod koniec 33 minuty Jusso Walli nie miał wyboru i sfaulował jednego z napastników, który mógłby znaleźć się sam na sam z tyskim bramkarzem. Gdy kończyła się kara Fina, Nick Moutrey po zagraniu Aleksandra Peresunki z bliskiej odległości pokonał Fučika. Tyszanie w końcowych fragmentach tej odsłony próbowali na różne sposoby wyrównać, ale na przerwę zjeżdżali ze stratą gola. Ostatnią tercję rozpoczynali jednak z przewagą zawodnika, bowiem na 21 sekund przed końcową syreną karę otrzymał Lundin za faul na Alanie Łyszczarczyku.
I właśnie ten ostatni doprowadził do remisu i to miała być zapowiedź, że do końca będą się ważyły losy tego spotkania. Nic z tego! Riposta gospodarzy była niemal natychmiastowa i Olsson Trkulja znów dał gospodarzom prowadzenie. Potem trafiali tylko miejscowi. Najpierw w 49 minucie Roman Diukow okazał się najsprytniejszy w zamieszaniu podbramkowym, a potem, w 51 minucie fatalny błąd popełnił Bartłomiej Pociecha i krążek przejął Erik Ahpelto. Fin w sytuacji sam na sam nie dał szans tyskiemu bramkarzowi. W tym momencie mecz był już rozstrzygnięty...
Gospodarze zaprezentowali się zdecydowanie lepiej niż w półfinale Pucharu Polski z Jastrzębiem. Tym razem myśleli o grze, a nie o przeszkadzaniu rywalom i faulach. W pełni zasłużenie zdobyli komplet punktów, a sytuacja Tyszan nieco się skomplikowała.
Włodzimierz Sowiński
◼ Unia Oświęcim – GKS Tychy 5:2 (0:1, 2:0, 3:1)
0:1 – Komorski – Viitanen (11:30), 1:1 – Prokopiak – Mościcki (21:28), 2:1 – Moutrey – Peresunko (34:56, w przewadze), 2:2 – Łyszczarczyk – Viitanen (41:31, w przewadze), 3:2 – Olsson Trkulja – Peresunko (41:56), 4:2 – Diukow – Ahopelto – Partanen (48:31), 5:2 – Ahopelto (50:29).
Sędziowali: Paweł Breske i Marcin Polak – Michał Gerne i Sławomir Szachniewicz. Widzów 3000.
UNIA: Lundin (2); Morrow – Söderberg, Diukow – Scarlett (2), Kubeš – Florczak, Matthews – Mościcki; Peresunko – Olsson Trkulja – Morrow, Ahopelto – Heikkinen – Partanen, Kusak – Galant - Kasperlik, Prusak – Prkopiak – Krzemień. Trener Robert KALABER.
GKS: Fučik (2); Karkkonen – Bizacki, Bryk – Viinikainen, Pociecha – Kovař (2), Walli (2); Heljanko – Kuru – Kerkkänen, Knuutinen (2) – Paś – Łyszczarczyk, Jeziorski – Komorski – Viitanen, Gościński – Kucharski – Drabik, Ubowski. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Unia – 4 min, GKS - 8 min.
4 SEKUNDY przed końcem kary gospodarze zdobyli drugiego gola.
25 SEKUND potrzebowali miejscowi, by ponownie wyjść na prowadzenie 3:2.
41 SEKUND hokeiści Unii grali w podwójnej przewadze, ale tych sytuacji nie wykorzystali.
