Kompromitacja w Porto
Katastrofa w drugiej połowie! Tak beznadziejnie grającą reprezentację Polski trudno było oglądać...
Blisko 40-letni Cristiano Ronaldo obnażył w Porto naszą marną grę. Fot. Leszek Szymański/PAP
Zaczęło się nieźle; było spokojnie z jednej i z drugiej strony. Nie licząc efektownej szarży na lewym skrzydle Rafaela Leao, to na boisku niewiele się działo. Jeśli ktoś mógł do przerwy prowadzić, to…Polska.
Przewaga Biało-czerwonych
W 12 minucie ofensywne wejście Jakuba Kiwiora zakończyło się dobrym dośrodkowaniem w kierunku Bartosza Bereszyńskiego. Ten uderzył jednak głową zbyt lekko i Diogo Costa nie miał problemów ze złapaniem futbolówki. Następne dobre dośrodkowanie zaliczył kolejny obrońca Kamil Piątkowski, a z dystansu kropnął Nicola Zalewski. Costa był jednak na miejscu i sparował piłkę po bardzo dobrym uderzeniu. W tym okresie gry lepiej prezentowała się nasza narodowa jedenastka. Były akcje oskrzydlające, dobre dośrodkowania i celne strzały! Portugalczycy? Przeważali w… żółtych kartkach. W jednej akcji otrzymali od litewskiego arbitra aż dwa upomnienia (Neves i Fernandes). Kartonikiem ukarany został też, za - zdziwienia nie ma - zachowanie rozkapryszonej primadonny, lider Portugalii Cristiano Ronaldo.
W 28 minucie miała miejsce kolejna dobra akcja naszego zespołu. W znakomitej sytuacji znalazł się Bereszyński. Uderzył celnie, ale świetną interwencją Nuno Mendes zapobiegł stracie bramki przez „Selecao”. Niestety, w tej akcji „Bereś” nabawił się urazu mięśniowego i po niewiele ponad dwóch kwadransach musiał opuścić murawę. Jego miejsce na prawej stronie zajął grający z opatrunkiem na prawej dłoni Jakub Kamiński – to efekt złamanego palca na treningu VfL Wolfsburg.
Niedługo potem na boisku z bólu zwijał się Taras Romanczuk, starcie z Antonio Silvą rzeczywiście było ostre, na szczęście nasz zawodnik mógł kontynuować grę. W 38 minucie za głowę złapał się Krzysztof Piątek. Strzelił z 20 metrów, piłka o centymetry minęła cel. Zaraz potem blisko zdobycia bramki był grający z opaską kapitana Piotr Zieliński. Graliśmy w tym okresie naprawdę dobrze, brakowało tylko jednego – postawienia "kropki nad i”, piłki w siatce gospodarzy. Ekipa trenera Roberto Martineza – w strugach lejącego deszczu – w pierwszej połowie nie zrobiła nic. Nie oddała celnego strzału w kierunku bramki Marcina Bułki, a z wyjątkiem aktywnego Leao nie bardzo było kogo wyróżnić...
Potem byliśmy bezradni
Na drugą część wyszliśmy z dwoma zmianami, na boisku pojawili się Sebastian Walukiewicz oraz Dominik Marczuk. Z kolei grę Portugalczyków miał ożywić w środku pola Vitinha. Gospodarze zaczęli z dużo większym animuszem niż było to wcześniej. Ożywiły się też trybuny Estadio do Dragao.
W 58 minucie znakomicie z dystansu uderzył Marczuka, ale ponownie dobrze interweniował Diogo Costa. Zaraz potem padła bramka, ale nie dla nas… Dynamiczna kontra „Selecao”, świetne dośrodkowanie Nuno Mendesa w kierunku Leao, a ten głową – uprzedzając Kamińskiego i Zalewskiego – trafił z kilku metrów do naszej siatki. Szkoda, bo jedna konkretna akcja dała rywalowi bramkę.
Próbowaliśmy coś zrobić, ruszyć do przodu, ale nie było już tak łatwo jak w pierwszej części. To Portugalczycy mieli wszystko pod kontrolą. W 70 minucie sędzia podyktował rzut karny dla miejscowych. Po strzale Diogo Dalota piłka trafiła przypadkowo w rękę Jakuba Kiwiora, a Donatas Rumsas wskazał na jedenastkę. Karnego na gola zamienił Ronaldo i właściwie było po meczu.
CR7 miał szansę na kolejną bramkę, ale przestrzelił z metra. Nie pomylił się za to Bruno Fernandes, huknął zza pola karnego i Marcin Bułka ponownie musiał wyciągać piłkę z siatki. Zaraz potem gola zdobył też Pedro Neto, a efektownym trafieniem nożycami popisał się Ronaldo. Przykro było patrzeć, jak bezradny w tym okresie był zespół selekcjonera Michała Probierza… Bramka Marczuka niewiele zmieniła w fatalnym obrazie gry naszego narodowego zespołu. Doznajemy klęski w Porto, a w poniedziałek ze Szkocją walczymy o utrzymanie się w Dywizji 1 Ligi Narodów. Z taką grą i postawą trudno myśleć o pozostaniu wśród najlepszych. Z Portugalią to była futbolowa katastrofa!
Michał Zichlarz
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PORTUGALIA | POLSKA | |
| 62 | posiadanie piłki | 38 |
| 6 | strzały celne | 5 |
| 10 | strzały niecelne | 2 |
| 3 | rzuty rożne | 4 |
| 5 | spalone | 1 |
| 9 | faule | 11 |
| 4 | żółte kartki | 1 |
Wpadka ze Świderskim
Jeszcze przed stratą gola na 0:2 przy linii bocznej znalazł się Karol Świderski. Miał zastąpić Kacpra Urbańskiego. Zmiana została już zasygnalizowana arbitrowi technicznemu, po czym nieoczekiwanie na placu gry pojawił się... Adam Buksa. Jak po meczu wytłumaczyli komentatorzy TVP Sport Jacek Kurowski i Jakub Wawrzyniak wszystko przez to, że Świderski... nie został wpisany do meczowego protokołu! - Dla mnie taka rzecz to niepojęta sprawa - powiedział Wawrzyniak. - Jak nie mam reprezentacji, tak nie mam kierownika drużyny narodowej - dodał inny były reprezentant, a obecnie telewizyjny ekspert, Artur Wichniarek.
(zich)
