Kolejna strata
Przed meczem z Lechem wypadł z gry Jarosław Kubicki. Teraz zabraknie kolejnego doświadczonego gracza, Rafała Janickiego.
Rafał Janicki (w wyskoku) nie zagra w poniedziałkowym spotkaniu w Niecieczy. Fot. Press Focus
GÓRNIK ZABRZE
W Zabrzu ponad 20 tys. kibiców ostrzyło sobie zęby na kolejne ligowe zwycięstwo Górników u siebie, a przyszło wielkie rozczarowanie. Po słabszym meczu ponieśli porażkę 0:1 z mistrzem Polski z Poznania i z siedmiu punktów przewagi nad Lechem pozostały już ledwie cztery.
Przespana połowa
Duży wpływ na słabszą postawę zespołu trenera Michala Gasparika miało to, że na godziny przed rozpoczęciem spotkania z Kolejorzem wypadł Jarosław Kubicki. Kluczowy gracz zabrzan nie mógł zagrać z powodu bólu pleców. W meczu z Piastem w pierwszej tegorocznej kolejce należał do najlepszych, zanotował zresztą asystę przy zwycięskim golu Maksyma Chłania. W sobotę wieczorem nie udało się go zastąpić. Wyrwa w środku pola kosztowała, bo tam rządził mistrz, a zwłaszcza Antoni Kozubal.
Niestety, nie wiadomo, czy Kubicki zagra w kolejnej ligowej grze - w poniedziałek w Niecieczy. Choć do meczu jeszcze kilka dni, to dolegliwość jest bolesna. To nie pierwszy taki przypadek. Pod koniec ubiegłego roku doświadczony pomocnik też nie grał, choć z powodu innego urazu.
Z Bruk-Betem na pewno nie zagra inny z doświadczonych graczy Górnika, Rafał Janicki. Pod koniec spotkania zobaczył od sędziego Damiana Sylwestrzaka żółtą kartkę, a jako że było to przewinienie numer 4 w tym sezonie, to w kolejnej grze musi pauzować.
- Patrząc z boiska, był to mecz na remis – komentuje spotkanie z Lechem 33-letni zawodnik. - Szkoda, że stały fragment zdecydował o tym, że przegrywamy takie spotkanie. Jak nie umiemy takich meczów wygrywać, to dobrze byłoby chociaż zremisować. Uważam że nie zasłużyliśmy na porażkę, ale do remisu nie udało się doprowadzić i to boli. Powinniśmy byli zapobiec tej sytuacji. Wiedzieliśmy o tym, było to omawiane, więc trener na pewno jest o to zły – Janicki przypomina sytuację, po której do siatki gospodarzy w pierwszej połowie trafił Mikael Ishak, przeskakując pilnującego go Michala Saczka.
- Pierwsza połowa przespana. Nie było zagrożenia. Po przerwie nie było może jakchiś stuprocentowych sytuacji, ale staraliśmy się, szarpaliśmy, no ale nie wystarczyło to, bo Lech w tyłach zagrał z nami uważnie – zaznacza Janicki.
Bochniewicz albo Szcześniak
W końcówce defensor ofiarną interwencją zapobiegł jeszcze jednej stracie, blokując na linii bramkowej piłkę po dobitce rezerwowego Yannicka Agnero z… metra. - Czy byłoby 0:1 czy 0:2, to już w końcówce nie miało znaczenia. Otworzyliśmy się i Lech próbował nas kąsać, wprowadzając wielu nowych zawodników. Rywal dobrze się na nas przygotował. Przeczytali nas przed meczem, co i jak gramy i wytrącili nam z rąk argumenty - zauważa.
Przy tej ofiarnej interwencji Janicki zderzył się jeszcze ze słupkiem. – W Niecieczy nie zagram, bo mam cztery żółte kartki na koncie – powiedział po spotkaniu. Tym samym odroczony zostanie mecz numer 400 Rafała Janickiego w ekstraklasie. Miało to być przy okazji starcia z Pogonią w 22. kolejce, a będzie najprawdopodobniej tydzień później w derbowej rywalizacji z GieKSą na Nowej Bukowej 28 lutego.
Kto w miejsce Janickiego? Kandydatury są dwie. To Paweł Bochniewicz, który po powrocie z Holandii dostał szansę w końcówce meczu z Lechem i Kryspin Szcześniak, który jesienią grał, dostał nawet powołanie do reprezentacji Polski od Jana Urbana, a teraz siedzi na ławce rezerwowych…
Michał Zichlarz
Wszystko przygotowane
Podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta prezydent Kamil Żbikowski poinformował o postępach w procesie prywatyzacji Górnika. Jak powiedział, wszystko jest w tej chwili po stronie zainteresowanego przejęciem większościowego pakietu akcji inwestora, czyli Lukasa Podolskiego.
- Projekty umów zostały około dwa tygodnie temu udostępnione inwestorowi i czekamy jako miasto na uwagi do tych umów. Jako miasto nie zalegamy z żadną informacją ani dokumentem – cytuje prezydenta Żbikowskiego portal wzabrzu.info.
Jak podkreślił włodarz miasta, teraz od tempa prac zespołu inwestora, czyli LP Holding GmbH, będzie zależało, kiedy radnym zostanie przedstawiona uchwała dotycząca prywatyzacji.
- Gdyby to tylko od miasta zależało, moglibyśmy w kolejnych dniach przedstawić projekt uchwały. Inwestor potrzebuje jednak czasu na analizę i zgłoszenie uwag – odpowiadał Żbikowski na pytania wiceprzewodniczącego Grzegorza Lubowieckiego. Taka uchwała mogłaby być podjęta do końca tego miesiąca, ale wszystko zależy od dopięcia wszelkich detali pomiędzy miastem, w rękach którego jest 86 proc. akcji wielokrotnego mistrza Polski, a Podolskim. Ten w grudniu przejął już pakiet 8,3 proc. od byłego właściciela Górnika TU Allianz.
(zich)
