Kolejna kontuzja...
Chcąc walczyć o mistrzostwo Polski Raków nie może już sobie pozwolić na stratę punktów. W Częstochowie na kilka tygodni stracili za to ważnego zawodnika.
Paweł Dawidowicz (nr 27) dopiero co zadebiutował w Rakowie, a już z powodu urazu musi pauzować...Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus.pl
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Raków i Radomiak w tym roku kalendarzowym jeszcze nie zdobyły punktów w ekstraklasie. Częstochowianie w ekstremalnym zimnie przegrali na wyjeździe z Wisłą Płock (1:2), a starcie Radomiaka z Arką zostało odwołane ze względu na awarię prądu na stadionie.
Czarny scenariusz
Kogo takie okoliczności stawiają w lepszym świetle przed niedzielą? - Ważne jest, aby zagrać pierwszy mecz, być w rytmie, takich emocjach, adrenalinie. To jest bardzo potrzebne, mecze ligowe to inna bajka niż towarzyskie. Wierzę, że daje nam to lekką przewagę, a jak będzie pokaże mecz. Przed nami ciekawe spotkanie choćby pod względem taktycznym. Przygotowujemy się maksymalnie jak możemy. Start był jaki był, ale u mnie w życiu nigdy nie był dobry start. Wierzę, że to wszystko się będzie rozwijało. Miałem okazję zetknąć się z trenerem Goncalo Feio w innych okolicznościach, ale w Rakowie się nie spotkaliśmy – mówi przed niedzielnym starciem szkoleniowiec jedenastki spod Jasnej Góry Łukasz Tomczyk.
Wśród częstochowskich kibiców sporym zaskoczeniem był brak zgłoszenia w kadrze na Ligę Konferencji Pawła Dawidowicza, który przyszedł do Częstochowy z dużymi nadziejami, zagrał też pół godziny przed tygodniem w Płocku. Przyjście 17-krotnego reprezentanta Polski do Rakowa obarczone było ryzykiem kontuzji zawodnika, ponieważ z urazami walczy on od dłuższego czasu. Niestety, ten czarny scenariusz spełnia się również w Częstochowie, ponieważ problemy zdrowotne piłkarza potwierdził nam na piątkowej konferencji prasowej szkoleniowiec. – W tej chwili diagnozujemy Pawła, miał lekki uraz na treningu, musimy do końca sprawdzić co tam się dzieje, a czas nas goni, miejsc w kadrze jest mało. Mamy zawodników, którzy są u nas długo w klubie, potrzebujemy graczy na konkretne pozycje, a ta lista europejska jest bardzo specyficzna, bo nie można zawodników wymienić. Musieliśmy podać kadrę do czwartku, trzeba było działać szybko, stąd taka decyzja. Czekamy na wyniki badał – przekazał Tomczyk. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że przerwa Dawidowicza potrwa minimum 3-4 tygodnie, ale więcej będzie można powiedzieć dopiero po szczegółowym badaniu USG, które było planowane piątkowym popołudniem. Bez względu na jego wyniki, to kolejne kamienie pod nogi piłkarza, dla którego jedną z motywacji szybkiego podpisania kontraktu w Rakowie była właśnie możliwość gry w europejskich pucharach. Podatność na urazy jest największą zmorą 30-latka.
Energia Leo
W kadrze na europejskie puchary znaleźli się za to m.in. Leonardo Rocha oraz Ariel Mosór, co praktycznie zamyka kwestię ich ewentualnego odejścia zimą. To zaskakujące szczególnie w przypadku Portugalczyka, dla którego miało nie być miejsca w składzie, ale sytuacja jak się okazuje jest niezwykle dynamiczna. - Bardzo dobry tydzień za Leo, zostawał po treningach, szukał dodatkowych powtórzeń, dawał energię kolegom podczas gier 11 na 11. Jest z nami i jest przygotowany do gry. Wierzę w to, że pomoże zespołowi, maksymalnie go wesprze, bo ma charyzmę i potrafi wpłynąć na drużynę. Mogę liczyć również na Ariela, który trenuje już całkowicie normalnie – wyjaśnia szkoleniowiec częstochowian. Uraz przed meczem w Płocku wyeliminował z gry Iviego lopeza. W klubie robią wszystko, aby jak najszybciej doprowadzić Hiszpana do gry, ale w niedzielę będzie to jeszcze niemożliwe.
Mariusz Rajek
