Kochają mieć piłkę przy nodze
Rozmowa z Urosem Korunem, wychowankiem NK Celje, mistrzem Polski w barwach Piasta Gliwice, obecnie graczem Taboru Sezana
Franko Kovacević (z prawej) notuje na razie najlepszą rundę w karierze! Fot. Luka Vovk / Sportida/SIPA/PressFocus
Docierając wiosną do ćwierćfinału Ligi Konferencji, NK Celje pokazało, że nie można lekceważyć słoweńskiej piłki klubowej. Dziś zdecydowanie lideruje tamtejszej ekstraklasie. Zrobiło krok do przodu od ubiegłego sezonu?
- Tak. Przede wszystkim dlatego, że ma stabilny skład. No i Albert Riera miał już wpływ na kształt kadry, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, bo przyszedł wtedy już po jego rozpoczęciu. Dziś Celje jest zdecydowanie najlepsze w lidze. I gra ładnie; z piłką przy nodze, ofensywnie. Cała Słowenia jest zaskoczona, że nasza drużyna może tak skutecznie grać w Europie! Na to nie byliśmy przygotowani!
Tak całkiem kopciuszkiem nie jesteście. Grywaliście przecież czasami w Lidze Mistrzów!
– Owszem, ale z założeniem: stoimy mocno w tyłach, i może coś nam z przodu się uda. Teraz przyjeżdża do nas na przykład silny AEK Ateny, a Celje ma przewagę w posiadaniu piłki 70 do 30.
I to jest zasługa wspomnianego przez pana Alberta Riery?
- Zdecydowanie tak. Bywają z nim co prawda problemy „obok meczu”, ale samą grę zespołu poukładał świetnie.
Co to znaczy: problemy „obok meczu”?!
- Bardzo emocjonalnie przeżywa każdy występ podopiecznych, czasem zachowuje się przy ławce w sposób szalony, w meczu z FK Koper był nawet „fight” poza linią boczną. Ale gra drużyny jest fenomenalna. Słowenia go pokochała za wyniki i... za tę odrobinę szaleństwa.
Słoweńcy są spokojniejsi z natury?
- Tak. A Riera wciąż potrafi nas zaskakiwać.
Dziesięć dni temu Celje przegrało pierwszy mecz ligowy w tym sezonie: 1:2 z NK Mura. Wypadek przy pracy?
- Tak. Też dominowało na boisku, też miało wiele okazji, prowadząc grę. Ale goli nie strzelało. Po prostu – zły dzień w robocie (śmiech). Nie robiłbym z tej porażki wielkiej sprawy.
Czyli prawdziwe oblicze drużyny to raczej mecze z Olimpiją Lublana w lidze czy z Lugano w pucharach, wygrane 5:0?
- To wielka siła Celje – potrafią się sprężyć na te arcyważne, prestiżowe spotkania. Wyglądają w nich ekstra. Riera pracował wcześniej w Olimpiji, więc jego obecnych podopiecznych nie trzeba było specjalnie motywować. Zagrali po prostu dla swojego trenera.
Franko Kovacević – rozumiem, że o tym Chorwacie mówi już cała Słowenia?
- Niesamowity jest, naprawdę. Miewał mecze, w których był przy piłce trzy razy i zdobywał z tego dwa gole! Jest w ekstraformie. Co by nie zrobił, pada z tego bramka! To nie jest facet nieznany w lidze słoweńskiej; był już zawodnikiem NK Domżale. Ale nigdy nie robił takich rzeczy, jak obecnie.
Typowy łowca goli w „szesnastce”?
- Najgroźniejszy jest w polu karnym, piłka dogrywana przez partnerów go szuka. Owszem, ma w tym sezonie parę akcji, które sam „sklecił” i zakończył golem. Ale zwykle po prostu dokłada tylko nogę do podania kolegi.
Jakiego meczu spodziewa się pan w czwartek?
- Myślę, że Celje będzie chciało prowadzić grę, że będzie mieć przewagę w posiadaniu piłki, że jej nie odda Legii do grania. Ten zespół kocha mieć piłkę przy nodze! Szykuje się dla warszawian ciężki mecz, bo na pewno nie są w formie. Zmiana trenera nie była przecież przypadkowa. Myślę, że gospodarze wygrają.
A jest w zespole słoweńskim jakiś słabszy element, który Legia mogłaby wykorzystać?
- Celje dobrze czuje się w ataku – może dlatego, że z tyłu nie wszystko jest tak, jak być powinno. Obrona jest trochę słabszą formacją, być może jedną-dwie sytuacje Legia sobie stworzy.
Jaki jest cel Celje na ten sezon w Lidze Konferencji?
- Poprawić ubiegłoroczny wynik, a więc zajść wyżej niż do ćwierćfinału. I jak patrzę na grę tej drużyny, to uważam, że nie jest to nierealne.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
25 GOLI strzelił Franko Kovacević dla NK Celje w 22 meczach tej rundy we wszystkich rozgrywkach
5 BRAMEK Chorwat zdobył w dwóch dotychczasowych meczach NK Celje w fazie ligowej LK
LIGA KONFERENCJI - 3. KOLEJKA
◼ NK Celje - Legia
dziś, 18.45 - Polsat Sport 1
Uros Korun. Fot. Vid Ponikvar / Sportida / SIPA / Pressfocus
