Kluczowa zagrywka
Warszawianie zostawili na parkiecie serce i mnóstwo zdrowia, ale na Itas Trentino okazało się to zbyt mało.
Damian Wojtaszek (z prawej) i Linus Weber w trakcie spotkania mieli sporo okazji do manifestowania radości. Fot. PAP/Leszek Szymański
LIGA MISTRZÓW
Goście do Warszawy przyjechali bez Alessandro Michieletto. To ogromna strata. MVP ubiegłorocznych mistrzostw świata to gracz kompletny, lider sportowy i mentalny Itasu. Od dłuższego czasu zmaga się jednak z urazem odcinka lędźwiowego kręgosłupa i nie wiadomo, czy w tym sezonie w ogóle jeszcze wystąpi.
Brak Michieletto to duże osłabienie, ale nie oznacza to, że ekipa z Włoch nie ma kim grać. Rozgrywający Riccardo Sbertoli, atakujący Theo Faure czy przyjmujący Daniele Lavia oraz Jordi Ramon Ferragut to gracze o uznanych nazwiskach i osiągnięciach. I pokazali to na parkiecie. Itas zaczął w imponującym stylu. Rozjechał PGE Projekt. W pierwszym secie siatkarze z Trydentu zaserwowali aż siedem asów. Kapitalnie grali też w bloku. Warszawianom nie pozostało nic innego, jak liczyć, że rywalom szybko wyczerpie się animusz.
I faktycznie, w drugiej partii Itas mocno spuścił z tonu. Przede wszystkim nie był już bezbłędny. Lepiej zaczęli też grać miejscowi. Przebudził się Kevin Tillie. Francuz pierwszego seta zakończył z zerowym dorobkiem punktowym. Kolejny otworzył za to czterema udanymi atakami i mocno się napędził. Błyszczał nie tylko w ofensywie, dwoił się też i troił w obronie. Wtórował mu Damian Wojtaszek. Na wyższy poziom weszli również Bartosz Bednorz oraz Linus Weber. Okazało się, że goście z Włoch wcale nie są tacy mocni, że można z nimi wygrać.
Kluczowa dla losów meczu okazała się trzecia odsłona. Warszawianie od początku gonili wynik. W końcówce pokazali wielki hart ducha. Doszli rywali. Kilkakrotnie mieli nawet szanse na uzyskanie inicjatywy i wywalczenie piłki setowej. Brakło im niewiele. Przegrali dopiero w grze na przewagi.
Porażka ich jednak nie złamała. Doprowadzili do tie-breaka, ale w nim zabrakło im już sił. Rywale znów zaczęli trafiać zagrywką, co okazało się decydujące.
W rewanżu Warszawianie, by awansować do kolejnej rundy, muszą wygrać.
(mic)
◼ PGE Projekt Warszawa – Itas Trentino 2:3 (11:25, 25:17, 25:27, 25:19, 8:15)
WARSZAWA: Firlej (2), Bednorz (15), Kochanowski (2), Weber (22), Tillie (15), Kłos (6), Wojtaszek (libero) oraz Semeniuk (5), Gomułka, Kozłowski. Trener Kamil NALEPKA.
TRENTINO: Sbertoli (3), Ramon Ferragut (13), Flavio Gualberto (13), Faure (22), Lavia (13), Torwie (10), Laurenzano (libero) oraz Pesaresi, Garcia Fernandez (2), Acquarone. Trener Marcelo MENDEZ.
Sędziowali: Bogdan Laurentiu Stoica (Rumunia) i Seckin Yener (Turcja). Widzów 2864.
Przebieg meczu
I: 6:10, 8:15, 11:20, 11:25.II: 10:4, 15:9, 20:13, 25:17.
III: 5:10, 10:15, 16:20, 24:25, 25:27.
IV: 10:5, 15:9, 20:13, 25:19.
V: 4:5, 6:10, 8:15.
Bohater – Theo FAURE.
