Kłótnia o napastnika

Całe Niemcy żyły medialnym konfliktem pomiędzy Denizem Undavem a selekcjonerem Julianem Nagelsmannem.

25 goli i 13 asyst – czy to dorobek godny pierwszego napastnika reprezentacji Niemiec? Fot. Hasan Bratic/SIPA / Sipa / PressFocus 

NIEMCY

O tym, że nasi sąsiedzi mają problemy z reprezentacyjnymi napastnikami, wiadomo nie od dziś. W ostatnim czasie jednak sytuacja nieco się poprawiła, pojawiło się kilka postaci, które dają jakość na „dziewiątce”. I choć żadna z nich nie jest Robertem Lewandowskim w „prime time” – jest okej. Jedną z takich postaci jest Deniz Undav.

Lepszy tylko Kane

Napastnik Stuttgartu jest w znakomitej formie. To drugi najlepszy strzelec Bundesligi, od którego lepszy jest tylko Harry Kane. Mający kurdyjskie korzenie zawodnik zdobył w lidze 19 bramek w 28 występach, dorzucił do tego 6 trafień w innych rozgrywkach, a także – w sumie – 13 asyst. W reprezentacji ma niezły bilans – 4 gole w 7 meczach, z których jednak 5 zaliczył jako zmiennik. No i niewiele wskazuje na to, aby jego rola się zmieniła, bo stanowczo podkreślał to selekcjoner Julian Nagelsmann. W trakcie listopadowego zgrupowania Undav nie został powołany do kadry, co było zaskakującą informacją, której nie można było już tłumaczyć wrześniową kontuzją kolana. W trakcie marcowych meczów towarzyskich zagrał tylko w tym drugim, z Ghaną, ale – oczywiście – jako rezerwowy. Spotkanie odbywało się w Stuttgarcie, gdzie przecież jest gwiazdą; jego wejścia domagały się trybuny. No i wszedł w przerwie, w końcówce zdobywając bramkę na wagę zwycięstwa.

Trener się wkurzył

Undav był tym faktem bardzo uradowany, emanował optymizmem, zaś nie po raz pierwszy pytany o niego Nagelsmann... wkurzył się. – Nie uważam, żeby przed zdobyciem bramki grał dobrze. Wydaje mi się, że tylko raz dotknął piłki, ale to właśnie wyróżnia najlepszych napastników, że potrafią być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Nie jestem jednak pewien, czy byłby w stanie wykonać taką akcję, gdyby wcześniej biegał przez 70 minut. Deniz ma wiele pozytywnych cech, gdy przeciwnik jest już zmęczony. Ma niezwykłą kreatywność, ale trochę nie idzie mu, gdy musi dużo pracować. Latem będziemy grać przy 40 stopniach, co może być dla niego wyczerpujące, a my będziemy potrzebować rezerwowych, którzy odmienią mecz po wejściu z ławki – ocenił chłodno Nagelsmann.

Nie wolno tak robić!

Zwolennicy Undava natychmiast zaczęli wyciągać trenerowi, jak dużo minut rozegrał w tym sezonie napastnik, jakie liczby „wykręca”. Krytykowali go także byli reprezentanci Niemiec. – Jeśli jesteś najlepszym napastnikiem Bundesligi za Kane'em, powinieneś grać w pierwszym składzie. Poza tym nigdy nie wolno tak mówić o swoim zawodniku. To się robi za zamkniętymi drzwiami – grzmiał 35-krotny reprezentant Stefan Effenberg, a wtórował mu 51-krotny kadrowicz, Markus Babbel. – Niesamowicie mnie to irytuje. Nie kojarzę żadnego selekcjonera, który tak źle mówiłby o swoich piłkarzach, przybijał ich do ściany. Absolutna nowość.

Publiczne przeprosiny

Jeszcze przed marcowymi meczami Undav przyznał, że od miesięcy nie rozmawiał z Nagelsmannem. Nie do końca rozumiał, dlaczego niektórzy nie postrzegają go jako klasycznej „dziewiątki”. – To nie moja wina, że mam jakość, by grać na różnych pozycjach – powiedział. Zapewne nie był też zadowolony ze słów selekcjonera po Ghanie. Opinia publiczna wzięła jednak stronę piłkarza, a Nagelsmann w końcu zrozumiał, że przesadził. Porozmawiał z Undavem, wyjaśnił sprawę i później publicznie przeprosił. – Może odegrać wielką rolę jako zmiennik, ale... zawsze może dojść do jakichś zmian – wycofał się w końcu selekcjoner.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się