Klasyk razy trzy

Starcie Polonii z ŁKS to szmat historii naszej piłki.

W sierpniu ŁKS pokonał Polonię 5:0. Jak będzie teraz? Fot. Artur Kraszewski/Pressfocus.pl

Oba kluby, to przecież dwukrotni mistrzowie Polski. 60 i 70 lat temu ważnymi pojedynkami w piłkarskiej ekstraklasie, nazywanymi później klasykami, były oprócz wewnętrznej rywalizacji drużyn śląskich ze sobą, mecze Polonii Bytom z ŁKS.

Liczyli się kolarze

Nie tylko bezpośrednie spotkania, ale także rywalizacja tych drużyn o mistrzowski tytuł. Tak było chociażby w latach 1954 (Polonia przed ŁKS i Ruchem tylko lepszym stosunkiem bramek przy równej liczbie punktów) i 1958 (ŁKS jeden punkt przed Polonią).

Były mecze, które przeszły do historii i pozostają w pamięci kibiców-weteranów, którzy przeżywali je na żywo. Warto sobie na przykład uświadomić, że Polonia pobiła swój historyczny rekord frekwencji na meczu ligowym dzięki ŁKS, a ŁKS – dzięki Polonii.

„Aż 80 tysięcy widzów oglądało mecz Polonii z ŁKS na Stadionie Śląskim” – tak rozpoczął relację z tego meczu w „Sporcie” redaktor Karol Weisberg. Było to w poniedziałek 20 maja 1968 roku, a poniedziałkowy termin wyznaczył nie Canal Plus, bo tak pasowało do ramówki, a… organizatorzy XXI Wyścigu Pokoju. Na ten dzień zaplanowano etap z Karwiny do Katowic (nominalnie, bo finisz wyznaczono na chorzowskim Stadionie Śląskim). Był wtedy zwyczaj, że przed przyjazdem kolarzy odbywał się atrakcyjny mecz piłkarski. Żadnej drużyny zagranicznej tym razem nie udało się ściągnąć, ale nie zawiódł widzów czekających na kolarzy właśnie mecz Polonia – ŁKS. Nie zawiódł poziomem i emocjami, ale na pewno rozczarował kibiców z Bytomia, bo to ŁKS wygrał 3:2, a bramki zdobywali Stefan Szefer, Jerzy Sadek i Stanisław Stachura oraz Paweł Janik i Jan Musiał dla Polonii. Etap – bo to było w tej sytuacji ważniejsze - wygrał finiszem z peletonu Josef Ripfel ze Szwecji, który kilka tygodni późnej zdobył brązowy medal mistrzostw świata w wyścigu na 4 kilometry na torze. Zygmunt Hanusik był czwarty.

Biała kiełbasa z chrzanem

Mecz ŁKS – Polonia 0:0 z 21 sierpnia 1971 roku jest z kolei rekordem frekwencji na łódzkim stadionie. Gazety oszacowały liczbę widzów na 45 tysięcy – aż tyle pewnie nie było, bo dzisiaj wiemy, że te dane z sufitu redakcyjnego pokoju były mocno zawyżone, ale zawierzając własnej pamięci i przy podpórce zdjęć z tego meczu, na których widać kibiców siedzących na bieżni wzdłuż linii bocznej i na dachu Dworca Kaliskiego po drugiej stronie Alei Unii albo piłkarza biorącego rozbieg do rzutu rożnego slalomem między widzami – sprawozdawca tym razem bardzo mocno nie przesadził.

Już po przejściu na zawodowstwo (czyli z sektora dla kibiców do loży prasowej) byłem też na meczu Polonii z ŁKS, rozgrywanym w Bytomiu w wielkanocną niedzielę 30 marca 1975 roku o godzinie 11.00. Wynik musiałem sobie teraz przypomnieć zaglądając do archiwalnych gazet, ale pamiętam doskonale smak białej kiełbasy z chrzanem, jajek na twardo i świąteczne toasty, jakie gospodarze wznosili na cześć łódzkiej ekipy już w przerwie. Aż nie chciało się iść na drugą połowę na trybunę, zresztą nie było warto, bo mecz zakończył się wielkanocnym remisem 0:0. Organizatorzy nie zapomnieli też o kilkudziesięciu kibicach z Łodzi, którzy nocnym pociągiem przyjechali do Bytomia – dostali gorącą herbatę i kiełbasę na ciepło z wojskowej kuchni. 

Rekordowy wyjazd

W historii łódzko-bytomskich pojedynków jest jeszcze jeden nietypowy mecz. Nie będę udawał, że pamiętam to spotkanie z 1953 roku - źródłem jest tym razem ówczesna prasa. ŁKS walczył o powrót do ekstraklasy i ostatni mecz miał grać z Szombierkami w Bytomiu. Boisko Szombierek przy kopalni nie pomieściłoby kibiców z Łodzi, którzy wybierali się na powitanie ekstraklasy po rocznej przerwie, zarząd ŁKS zaproponował więc, by zagrać na stadionie Polonii, na co Szombierki się zgodziły, licząc na większe wpływy z biletów. Trudno uwierzyć w to, że z Łodzi przyjechało 20 tysięcy kibiców (tak napisał „Dziennik Łódzki”), ale nawet jeśli przyjechało pięć tysięcy, to i tak frekwencja była wyższa niż na Szombierkach. ŁKS przypieczętował wówczas swój awans, wygrywając 6:3 (hat-trick Władysława Soporka, dwa gole Leszka Jezierskiego, którzy w tym sezonie debiutowali w ŁKS).

Dzisiaj Łódź czeka na większy stadion w Bytomiu i na powrót obu drużyn do ekstraklasy!  

Wojciech Filipiak

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się