Klamka zapadła z hukiem
Przy Harcerskiej nie mają już złudzeń, że cokolwiek uda się uratować. W tym sezonie drużyna nie wybiegnie już na boisko.
Na ten moment w Jastrzębiu zostali kibice... Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
GKS JASTRZĘBIE
O klubie z Jastrzębia znów zrobiło się głośno, ale nie z powodu wyników. Drużyna okupuje ostatnie miejsce w tabeli Betclic 2. Ligi i swego położenia nie poprawi. We wtorek podjęto decyzję o odwołaniu wyjazdu na sobotni mecz w Chojnicach, ale można było również usłyszeć, że to nie koniec złych wieści.
Pomimo podjętych działań...
W środowe popołudnie czarny scenariusz został spełniony - działacze GKS-u z seniorskiej rywalizacji postanowili wycofać zarówno pierwszą, jak i drugą drużynę. Informując o tym, ograniczyli się do komunikatu następującej treści: „Zarząd K.S. GKS Jastrzębie S.A. z przykrością informuje, że w związku z trudną sytuacją Klubu podjęto decyzję o wycofaniu drużyny seniorskiej z rozgrywek Betclic 2. Ligi w sezonie 2025/2026 oraz drużyny rezerw, występującej w V lidze, grupie śląskiej II. Decyzja ta została podyktowana brakiem realnych perspektyw zapewnienia stabilnego finansowania działalności Klubu, zarówno w bieżącym okresie, jak i w nadchodzących miesiącach. Kierując się odpowiedzialnością za przyszłość Klubu, Zarząd uznał, że dalsze uczestnictwo w rozgrywkach mogłoby skutkować powstawaniem kolejnych zobowiązań, których Klub nie byłby w stanie regulować. Pomimo podjętych działań, licznych rozmów oraz prowadzonych negocjacji, nie udało się pozyskać wsparcia finansowego, które umożliwiłoby utrzymanie drużyn seniorskich na wymaganym poziomie organizacyjnym oraz zapewnienie jej stabilnego funkcjonowania. Informujemy również, że cała kwota zebrana na portalu zrzutka.pl zostanie przekazana na dalsze funkcjonowanie Akademii GKS Jastrzębie”.
Balansowanie na krawędzi
Ten komunikat tłumaczy prawie wszystko. Prawie, bo nie wiadomo, jaka będzie bliższa i dalsza przyszłość klubu, który w sezonie 1988/89 grał w ekstraklasie. Później przeżywał mniejsze lub większe problemy, balansował na krawędzi, zmieniali się w nim działacze, trenerzy, zawodnicy, a nawet przestawał istnieć, znikając z piłkarskiej mapy Polski. Znajdowali się jednak tacy, którzy nie pozwalali o nim zapomnieć - wskrzeszali jego działalność i pod zmodyfikowaną nazwą wracali do rywalizacji. Za każdym razem udało się wstać z kolan, podjąć rękawicę i walczyć - dla siebie, własnej satysfakcji i kibiców, na których w Jastrzębiu zawsze można było liczyć. W tym sezonie było podobnie, najwierniejsi fani nie odwrócili się od zespołu, licznie zapełniając zarówno sektor przy Harcerskiej, jak i „klatkę” na meczach wyjazdowych. Nie zapraszali jednak zawodników na „rozmowy pod płotem”, choć ci przegrywali mecz za meczem. W 2010 roku to właśnie kibice nie pozwolili umrzeć klubowi, a Śląski ZPN wyraził zgodę na jego grę w klasie okręgowej, od której rozpoczął się proces odbudowy. Czy podobny scenariusz może się teraz powtórzyć? Trudno wyrokować. Na ten moment wiadomo, że umowy z zawodnikami będę rozwiązywane, by jeszcze w tym sezonie mogli znaleźć nowych pracodawców. Chętnych na ich usługi może brakować, bo ligi nie udało im się zwojować, ale wypożyczeni mogą wrócić, skąd przyszli.
Będzie do czego wrócić?
O ile grający w 2. lidze pierwszy zespół spisywał się fatalnie (6 punktów w 24 kolejkach), zamykając tabelę, o tyle drużyna rezerw radziła sobie ciut lepiej - w 18 spotkaniach zdobyła 16 „oczek” (4-4-10) i do wczoraj zajmowała 13. miejsce tabeli II grupy 5. ligi śląskiej. Regulamin jednak jest nieubłagany - wycofanie z rywalizacji oznacza przesunięcie na ostatnią pozycję i walkowery (3:0) dla przeciwników, z którymi oba jastrzębskie zespoły w tym sezonie miały się zmierzyć. Gdyby znaleźli się chętni na podjęcie walki o uratowanie GKS-u, to jego pierwszy zespół w kolejnym sezonie będzie mógł wystartować od 4. ligi, a drugi od A klasy. Na to jednak potrzeba oddanych klubowi ludzi, a przede wszystkim niemałych pieniędzy...
Marek Hajkowski
