Killer w masce, Szczęsny w bramce
Magiczny wieczór na Camp Nou. Choć przez 30 minut nic na to nie wskazywało, Barca ostatecznie rozdeptała „Sroki” przy sporym udziale Roberta Lewandowskiego. Na murawie pojawił się też Wojciech Szczęsny!
Robert Lewandowski znów zakrzywia futbolową rzeczywistość! Fot. PAP/EPA
Nie można nie kochać Champions League. Nie można nie kochać fascynującego futbolu Blaugrany. Nie można nie kochać Roberta Lewandowskiego. To trzy wnioski, niemal jednocześnie nasuwające się na myśl po spektaklu, otwierającym rewanżowe środowe granie w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Widowisko na Camp Nou skradło cały show i stuprocentową pulę „ochów” i „achów”, przeznaczoną na cały ten wieczór.
Mahon - hiszpański symbol dziur
Tydzień wcześniej w Newcastle gorączka też sięgała zenitu, gdy Barca w doliczonym czasie gry dostawała karnego na wagę remisu. W rewanżu wystarczyły dwa kwadranse, by ponad 56 tysiącom kibiców na trybunach i milionom przed telewizorami spociły się dłonie, a serce chciało wyskakiwać z piersi. Miał w tym swój udział Anthony Elanga (może stanąć na drodze Biało-czerwonych na mundial, jeśli w finale baraży przyszłoby nam zagrać ze Szwedami), który dwukrotnie w owym czasie odpowiadał na trafienia Raphinhy i Marca Bernala. Obrona Katalończyków była dziurawa niczym „oczka” w tradycyjnym serze Mahon z wyspy Minorka, co musiało budzić frustrację barcelońskich inżynierów od konstruowania akcji ofensywnych. Oni pchali śmiercionośną machinę Blaugrany do przodu, tymczasem na tyłach frontu uprawiano coś na kształt sabotażu...
Splecione dłonie dwóch panów
I kto wie, jak skończyłaby się druga odsłona hiszpańsko-angielskiej rywalizacji na tym etapie rozgrywek (24 godziny wcześniej Real posłał na deski Haalanda i spółkę z niebieskiej części Manchesteru), gdyby w doliczonym czasie 1. połowy Kieran Trippier nie próbował spleść swej dłoni z dłonią Raphinhy. Wyszło mu to aż za dobrze: na tyle, by arbiter podyktował za to „jedenastkę” dla gospodarzy, wykorzystaną przez zimnokrwistego (?) Lamine'a Yamala (wcześniej zmarnował „setkę”, stąd znak zapytania).
„Lewego” rekordy wszystkie
Co się wydarzyło w przerwie w szatni gospodarzy? Nawet nie próbujemy się domyślać. I tym razem wystarczył im już nawet nie dwa, a jeden kwadrans, by definitywnie oskubać „Sroki” z piórek. Najpierw Fermin Lopez dał Barcelończykom nieco więcej komfortu (czytaj: dwubramkowe prowadzenie), a potem wjechał On. „Cały na biało” - chciałoby się rzec, ale właściwsze jest określenie: „Killer w masce”. I w pięć minut zdezaktualizował pokaźny stos tabel rekordów LM. Największa liczba klubów „skaleczonych” przez niego w Champions League? Nie ma sprawy – jest ich już 41 (a Leo Messi z 40 chowa się w cień). Najstarszy autor gola w fazie pucharowej (i zarazem najstarszy autor dubletu w całej LM)? Od środy nazywa się Robert Lewandowski, a co!
Kropkę nad „i” w barcelońskiej masakrze piłką mechaniczną postawił ten, co ją zaczął. A potem – żeby dodać jeszcze odrobinę frajdy akurat polskim kibicom – nieszczęsny Joan Garcia zrobił miejsce między słupkami Szczęsnemu Wojciechowi!
Marciniak się posypał
Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że nieco emocji było też w Liverpoolu, zwłaszcza kiedy w 45. minucie Mo Salah nie wykorzystał karnego. Ugurcan Cakir generalnie dokonywał cudów w bramce Galatasaray (gospodarze oddali 15 celnych strzałów!), ale i tak puścił cztery gole (i jeszcze dwa anulowane!). Dramat przeżył Szymon Marciniak: kontuzja – według nieoficjalnych informacji odniesiona na rozgrzewce - spowodowała, że zastąpić go musiał z gwizdkiem Paweł Raczkowski.
Atletico przegrało z „Kogutami”, ale awans „Los Colchoneros” właściwie ani przez moment zagrożony nie był. A w rywalizacji Bayernu z Atalantą zagadką było tylko to, czy monachijczycy dobiją w dwumeczu do „dziesiątki”. Dobili. Raffaele Palladino siły Nicoli Zalewskiego oszczędzał na weekend w Serie A...
(DaL)
1/8 finału Ligi Mistrzów – rewanże
◼ Barcelona - Newcastle 7:2 (3:2)1:0 - Raphinha (6), 1:1 – Elanga (15), 2:1 – Bernal (18), 2:2 – Elanga (28), 3:2 – Yamal (45+5. karny), 4:2 – Lopez (51), 5:2 – Lewandowski (56), 6:2 – Lewandowski (61), 7:2 – Raphinha (72). Pierwszy mecz 1:1. Awans: Barcelona.
◼ Bayern Monachium - Atalanta 4:1 (1:0)1:0 – Kane (25. karny), 2:0 – Kane (54), 3:0 – Karl (56), 4:0 – Luis Diaz (70), 4:1 – Samardżić (85). Pierwszy mecz 6:1. Awans: Bayern.
◼ Liverpool – Galatasaray 4:0 (1:0)1:0 – Szoboszlai (25), 2:0 – Ekitike (51), 3:0 – Gravenberch (53), 4:0 – Salah (62). Sędziował Paweł Raczkowski. Pierwszy mecz 0:1. Awans: Liverpool.
◼ Tottenham - Atletico Madryt 3:2 (1:0)1:0 – Kolo Muani (30), 1:1 – Alvarez (47), 2:1 – Simons (53), 2:2 – Hancko (75), 3:2 – Simons (90+1. karny). Pierwszy mecz 2:5. Awans: Atletico.
Ćwierćfinały (7/8.04., 14/15.04.)
◾ PSG – Liverpool◾ Real Madryt – Bayern Monachium
◾ Barcelona – Atletico Madryt
◾ Sporting Lizbona – Arsenal Londyn
