Kiedy Polski nie było...

Ekipę Matty'ego Casha czeka szalenie wymagająca końcówka roku, ale rozpędzona Aston Villa czuje siłę, jakiej nie doświadczała od ponad 100 lat!

Morgan Rogers (w białym) strzelił już 7 goli dla The Villans w tym sezonie Premier League. Fot. MB Media/PressFocus

ANGLIA

The Villans notują obecnie serię 10 kolejnych zwycięstw, licząc wszystkie rozgrywki. Po raz ostatni klub z Birmingham osiągnął taki wynik, jako zespół z najwyższej klasy rozgrywkowej, w... 1914 roku – na jego początku, a więc jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, gdy np. Polska nie byłona mapach świata i Europy. Aston Villa wygrała wtedy 11 kolejnych meczów – 7 ligowych i 4 Pucharu Anglii. Jeśli dzisiaj drużyna Matty'ego Casha wygra z Chelsea, wyrówna tamten wynik. Ale czy się uda?

Piłkarze odpowiedzialnego za to wszystko trenera Unaia Emery'ego znacznie lepiej punktują u siebie, gdzie w Premier League „zarobili” 22 z 36 „oczek”. Jeśli więc chcą udowodnić swoją klasę, muszą przejść suchą stopą przez dwa niesamowicie trudne spotkania w końcówce roku – bo dziś jadą na Stamford Bridge, a tamtejsi The Blues są w tabeli tuż za nimi, na czwartej lokacie. Natomiast we wtorek udadzą się na teren lidera, Arsenalu! – Nie byliśmy nawet w naszej najlepszej formie, ale udało nam się znaleźć sposób na wygraną – mówił po ostatniej wygranej 2:1 z Manchesterem United najlepszy strzelec Aston VilliMorgan Rogers, który w dwóch kolejkach z rzędu kolekcjonował dublet. To pierwszy gracz tego klubu, który dokonał tego w najwyższej lidze od 1998, kiedy zrobił to Dion Dublin (i to nawet w trzech meczach, gdzie w tym „środkowym” skolekcjonował hat tricka!). – Czuję, że gram najlepiej w karierze. Zespół jest najbardziej pewny siebie, odkąd tu jestem. Nic dziwnego, że mamy wyniki, skoro tak dobrze radzimy sobie jako kolektyw. Wychodzimy na boisko i czujemy, że wygramy każdy mecz – mówił Rogers.

W przededniu wigilii Bożego Narodzenia kolejny rywal Aston Villi, Arsenal, podejmował w zaległym ćwierćfinale Pucharu Ligi Crystal Palace. Niespodzianka była blisko, rywalizację na rzecz Kanonierów rozstrzygnęła dopiero seria rzutów karnych. Wielkim pechowcem ekipy gości okazał się Maxence Lacroix. Najpierw wpakował samobója, potem zmarnował decydującą „jedenastkę”. Arsenal w dobrych nastrojach podejdzie więc do dzisiejszego starcia z Brighton.

Piotr Tubacki

Ćwierćfinał Pucharu Ligi

◼ Arsenal – Crystal Palace 1:1 (0:0) k. 8:7

1:0 - Lacroix (80. samob.), 1:1 - Guehi (90+5)


PREMIER LEAGUE

PROGRAM 18. KOLEJKI

Sobota: Nottingham – Man. City (13.30), Arsenal – Brighton, Brentford – Bournemouth, Burnley – Everton, Liverpool – Wolverhampton, West Ham – Fulham (wszystkie 16.00), Chelsea – Aston Villa (18.30), Niedziela: Sunderland – Leeds (15.00), Crystal Palace – Tottenham (17.30)

1. Arsenal

17

39

31:10

2. Man. City

17

37

41:16

3. Aston Villa

17

36

27:18

4. Chelsea

17

29

29:17

5. Liverpool

17

29

28:25

6. Sunderland

17

27

19:17

7. Man. Utd

17

26

31:28

8. Crystal Palace

17

26

21:19

9. Brighton

17

24

25:23

10. Everton

17

24

18:20

11. Newcastle

17

23

23:22

12. Brentford

17

23

24:25

13. Fulham

17

23

24:26

14. Tottenham

17

22

26:23

15. Bournemouth

17

22

26:29

16. Leeds

17

19

24:31

17. Nottingham

17

18

17:26

18. West Ham

17

13

19:35

19. Burnley

17

11

19:34

20. Wolverhampton

17

2

9:37

1-4 – LM, 5 – LE, 18-20 – spadek

STRZELCY

19 – Haaland (Man. City) 
11 – Thiago (Brentford) 
8 – Semenyo (Bournemouth), Ekitike (Liverpool)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się