Kibice Śląska Wrocław rządzą publicznymi pieniędzmi?
PARAGRAFY I SPORT - Robert Kiłdanowicz
Śląsk Wrocław tydzień temu w piątek zakomunikował, że nie wpuści na swój stadion kibiców Wisły Kraków na jutrzejszy mecz. W uzasadnieniu swojej decyzji powołał się m. in. na fakt, że „decyzja ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i zminimalizowanie ryzyka …….. zagrożenia dla uczestników imprezy masowej”. Ponadto
w komunikacie klubu (brzmi jak komunikat KC PZPR) powołano się na uchwałę nr II/85 Zarządu PZPN (nie podając z którego jest roku - mogą być takie same z innych lat), która mówi, że „klub gospodarz ma prawo odmówić przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości w szczególnie uzasadnionych przypadkach podyktowanych względami bezpieczeństwa”. Dodatkowo zaznaczono, że „decyzja o nieprzyjęciu zorganizowanej grupy kibiców gości ma charakter prewencyjny i stanowi realizację zasady należytej staranności organizatora imprezy masowej”. Reakcja Wisły, była natychmiastowa.
Krakowski klub w odpowiedzi zaapelował o to, by PZPN nałożył najwyższe sankcje regulaminowe, z ujemnymi punktami łącznie. Zaproponował także, by mecz został przeniesiony do Krakowa. Ponadto Wisła poinformowała, że złoży zawiadomienie do prokuratury, by ta sprawdziła, czy „w procesie podejmowania decyzji dotyczących zarządzania stadionem – obiektem wybudowanym ze środków publicznych – nie dochodzi do działań mogących nosić znamiona przestępstwa, w tym wywierania bezprawnego wpływu na zarząd oraz dysponowania mieniem publicznym w sposób sprzeczny z interesem społecznym". Klub zapowiedział również, złożenie skargi do Komisji Europejskiej dotyczącej potencjalnie nielegalnego finansowania Śląska ze środków publicznych, w szczególności w kontekście zasad pomocy publicznej oraz zakłócania uczciwej konkurencji w sporcie profesjonalnym oraz ograniczania praw kibiców. Biała Gwiazda równolegle skieruje sprawę do właściwych organów FIFA i UEFA w zakresie naruszenia zasad równej i uczciwej rywalizacji.
Podsumowując w dużym uproszczeniu, Wisła zarzuciła Śląskowi braki merytoryczne oraz posłużenie się niekompetentną argumentacją w swojej decyzji a propos kibiców Wisły. Jest w takim stanowisku wiele racji. Przede wszystkim, gdy klub (Śląsk) nie może (nie potrafi) zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom imprezy masowej, to powinien mieć cofniętą zgodę (zezwolenie) na organizację imprezy masowej, w tym przypadku o podwyższonym ryzyku. Taką decyzję administracyjną powinien wydać prezydent miasta, ewentualnie wojewoda dolnośląski w oparciu o ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych (art. 24 i nast. u. b. i. m). Posłużenie się regulacją PZPN-u uzasadniającą brak zgody na wejście zorganizowanej grupy kibiców gości jest również wysoce „naciągane” (nadużycie prawa podmiotowego), ponieważ szczególnie uzasadnione przypadki (notabene klub nie wskazuje, jakie one są) to stan sytuacji wyjątkowej, nadzwyczajnej, nagłej i drastycznej (w świetle literatury prawnej i orzecznictwa polskiego oraz europejskiego). Według mnie nie mające w sprawie zastosowania.
W końcu charakter prewencyjny tejże decyzji powinien polegać, jeśli jest uzasadniony, bardziej na zaostrzeniu środków bezpieczeństwa (więcej ochroniarzy, wyższe rygory bezpieczeństwa), a nie na arbitralnym wyłączaniu grupy osób i ich dostępu do uczestnictwa w imprezie masowej, stosując odpowiedzialność grupową. Idąc tym tokiem rozumowania, można by było zamknąć trybuny stadionu we Wrocławiu na wszystkie imprezy masowe - wtedy na pewno prewencyjnie nie doszłoby do żadnych ekscesów. Celem ustalenia istoty sprawy podjętej decyzji należałoby jeszcze wyeksponować dwie ważne kwestie. Przedziwne oświadczenie klubu z Wrocławia dementujące, że wpływ na podjętą przez nich decyzje miały naciski czy szantaż ze strony kibiców, oraz zamiar skierowana skargi do Komisji Europejskiej w kontekście nieuprawnionej pomocy publicznej (skrót autora) klubowi z Wrocławia.
Klasyczny błąd w psychologii (niezbędna w dotarciu do prawdy obiektywnej), tzw. pomyłka freudowska podkreśla, że człowiek popełnia nieświadomy błąd w działaniu, ujawniając skrywane myśli. Występuje, gdy zablokowane w podświadomości treści na chwilę wychodzą na światło dzienne. Dodatkowo, jak mawiają praktycy stosunków dyplomatycznych, prawdziwymi informacjami są tylko te dementowane. Natomiast do prawidłowej reakcji sytuacyjnej pana Jarosława Królewskiego (beczki miodu) dodałbym łyżkę dziegciu - dlaczego chce składać skargę na Śląsk dopiero teraz? Przecież o kwestii, nazwanej przez niego, nielegalnego finansowania klubu z Wrocławia wiedział już wcześniej.
Abstrahując od bardzo interesującego wątku, tj. nieuprawnionej pomocy publicznej udzielanej polskim klubom (nie tylko piłkarskim), znam tą sprawę od przeszło 1,5 roku (recenzowałem pracę doktorską z UAM w Poznaniu z tego zakresu), a materią będę chciał się zająć w następnym (ych) felietonach. Sprawa nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Dla Wisły Kraków i pana Królewskiego jest to miecz obosieczny, np. taką nieuprawnioną pomocą publiczną Krakowa dla Białej Gwiazdy mogłaby być zaniżona stawka dzierżawy za stadion i przynależne grunty. Natomiast a propos decyzji Śląska, jak wykluczyć albo przynajmniej zminimalizować taki problem w przyszłości? To jest rola i zadanie regulacyjne PZPN-u poprzez ujednolicenie i/lub zaostrzenie norm związkowych (choć regulacje licencyjne już na to pozwalają) nazwijmy je „ograniczającymi uczestnictwo kibiców gości w imprezie masowej w nieuzasadniony sposób”. Wydaje się wysoce prawdopodobnym, że kibice Śląska wymusili takie zachowanie zarządu, czyli pośrednio mają wpływ na środki publiczne łożone przez gminę na klub. Jak się taki wpływ na klub docelowo może zakończyć, najlepiej o tym wiedzą... w Wiśle Kraków.
_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.
