KEVIN DE BRUYNE
GWIAZDA
Kevin de Bruyne debiutował w reprezentacji 15 lat temu. Fot. IMAGO/PressFocus
Wielkie zmiany nastąpiły w życiu wybitnego pomocnika. Po dziesięciu latach zakończył przygodę z Manchesterem City. Razem z Obywatelami osiągnął wszystko, co było możliwe. Wygrał Ligę Mistrzów, sześć razy był mistrzem Anglii, dwa razy zdobywał puchar tego kraju, pięciokrotnie triumfował w Pucharze Ligi Angielskiej i dwukrotnie był piłkarzem roku Premier League. Latem przeniósł się na Półwysep Apeniński, dołączając do Napoli, mistrza Włoch. I choć z roku na rok Kevin de Bruyne jest coraz starszy, przeprowadzka nie zmieniła go znacząco. Nadal jest kluczową postacią w reprezentacji, jeśli tylko jest zdrowy. To jednak nie jest w jego przypadku pewne, ponieważ kontuzje nawiedzają go regularnie. Teraz pauzuje z powodu urazu ścięgna podkolanowego. Gdy jednak jest w pełni sił, potrafi wyczyniać cuda z piłką. W tym sezonie w Serie A zdobył cztery gole w ośmiu meczach, a przecież nie jest napastnikiem. Z kolei w narodowych barwach w trakcie eliminacji mistrzostw świata był najważniejszą postacią zespołu Rudiego Garcii. W sześciu meczach (w dwóch nie zagrał z powodu wspomnianego urazu) zdobył sześć goli. 34-latek jest magikiem futbolu. Dla takich ludzi przychodzi się na stadiony. I zapewne gdy tylko wyleczy uraz, znów będzie podstawowym zawodnikiem Napoli, które jest na szczycie ligi włoskiej, i znów będzie liderem środka pola w reprezentacji. Z takich zawodników nie można rezygnować z powodu wieku, a selekcjoner Belgów doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Bez wątpienia de Bruyne jest jednym z najlepszych belgijskich piłkarzy w historii, symbolem złotej generacji reprezentacji z drugiej dekady XXI wieku.
