Kenijski recydywista
Timothy Ouma podpadł trenerowi Nielsowi Frederiksenowi i nie poleciał z Lechem na zgrupowanie do Abu Zabi.
Ouma ma trudny charakter, który często daje o sobie znać. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Mistrzowie Polski w niedzielę wylecieli na obóz do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, który potrwa do 25 stycznia. Na pokładzie samolotu zabrakło kilku zawodników, m.in. Bryana Fiabemy oraz bramkarza Krzysztofa Bąkowskiego, którzy mają odejść z drużyny. Największym nieobecnym jest jednak Timothy Ouma, który w rundzie jesiennej zagrał w 24 spotkaniach.
Czeski problem
Kenijczyk trafił do Slavii Praga w lutym 2025 roku ze szwedzkiego Elfsborga. Czesi zapłacili za niego dwa miliony euro. Ouma miał się zbuntować i wymusić transfer do nowego klubu. Już wtedy dał o sobie znać jego trudny charakter. Po transferze były problemy z wizą, wrócił do ojczyzny i… nie trenował przez miesiąc. Potem wcale lepiej nie było i defensywny pomocnik nie poradził sobie w stolicy naszych południowych sąsiadów. Jego licznik w pierwszym zespole Slavii stanął na jednym, 68-minutowym występie w czeskiej lidze. Ponadto wiosną wrócił z opóźnieniem ze zgrupowania kadry i miał zostać za to ukarany.
W Czechach nie żałowali jednak zakupu i nadal wierzą w potencjał swojego zawodnika. Dwa miliony euro to nie są ogromne pieniądze dla Czerwono-białych, a w dojściu do odpowiedniej formy miało pomóc właśnie wypożyczenie do Lecha.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
W Polsce Ouma też zaczął sprawiać problemy. Abstrahując od jego postawy na boisku, która wielokrotnie wyglądała bardzo słabo, w Poznaniu nie byli także zadowoleni z jego podejścia do treningów. Z kolei w listopadzie wyleciał na zgrupowanie swojej reprezentacji i… przepadł. Chociaż w kadrze nie zagrał w żadnym spotkaniu, to podobnie jak w Slavii, nie wrócił na czas do Poznania.
Opuścił przez to dwa spotkania, w lidze z Radomiakiem oraz w Lidze Konferencji ze szwajcarskim Lausanne-Sport – i w mediach zaczęły się spekulacje, czy ponownie spłatał figla, jak na wiosnę w Pradze. Lech poinformował, że był w kontakcie z zawodnikiem, który miał poprosić o kilka dni więcej wolnego i załatwienie swoich spraw w kraju.
Niesubordynacja będzie karana
Przed trenerem Nielsem Frederiksenem kluczowe pół roku. Z jednej strony walczy o trofea z Kolejorzem, a z drugiej o nową umowę. Obecna wygasa wraz z końcem sezonu. Duńczyk musi więc dbać o standardy w zespole, które po raz kolejny złamał (a jakże!) Timothy Ouma. Piłkarze po urlopach wrócili 6 stycznia, Kenijczyk ponownie wybrał sobie swój termin i wrócił kilka dni później. Duński szkoleniowiec postawił sprawę jasno: – Timothy zachował się niezgodnie z zasadami panującymi w drużynie, dlatego postanowiliśmy nie włączać go do kadry na obóz w Abu Zabi – powiedział trener Lecha dla klubowych mediów.
21-latek został w kraju i do rundy wiosennej ma przygotowywać się z zespołem rezerw pod okiem trenera Grzegorza Wojtkowiaka. Jednak ten okres to ma być przede wszystkim czas na przemyślenie swojego zachowania. Ouma musi zostać w Poznaniu, bo Lechici nie mają opcji skrócenia wypożyczenia. Mieli w grudniu, ale termin minął, a Slavia nie myśli o ściągnięciu z powrotem swojego zawodnika.
W Kolejorzu plan jest prosty, potrzebny jest nowy defensywny pomocnik. Na celowniku miał się znaleźć Ryan Fosso. 23-latek obecnie jest związany z holenderską Fortuną Sittard, ale przenosiny do Poznania mają być mało realne, bo zainteresowane są nim m.in. kluby z Włoch czy Niemiec.
