Katastrofalna defensywa
Raków ma obecnie tyle problemów, że na zdiagnozowanie wszystkich mogłoby nam braknąć wydania. Zacznijmy zatem po kolei, czyli od traconych na potęgę goli.
Gdyby nie Kacper Trelowski Raków mógłby pobić rekord straconych goli. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
WYDARZENIE KOLEJKI
Jeszcze niedawno Kacper Trelowski szykował się do zagranicznego transferu. Latem zeszłego roku wyceniany był na cztery miliony euro i gdyby taka oferta na Limanowskiego wpłynęła, zapewne w klubie poważnie by się nad nią pochylili. Golkiper, który jest od dawna jedynym wychowankiem w podstawowym składzie, podpisał z klubem dość długi, bo wygasający dopiero w czerwcu 2029 roku kontrakt.
Spora nieodpowiedzialność
Obecnie perspektywy na zagraniczny transfer bardzo mocno spadły – można powiedzieć, że proporcjonalnie do wartości zawodnika. Obecnie Transfermarkt wycenia 23-latka na 2,5 miliona euro. Trelowski jest jednak bardziej ofiarą katastrofalnej defensywy Medalików, bo fakty są przerażające: Raków stracił w tym sezonie już 21 goli – najwięcej w ekstraklasie – a gdyby nie postawa „Trela” w kilku meczach, ta liczba po jednej czwartej sezonu przekroczyłaby 30!
Tylko w dwóch ostatnich meczach Trelowski sięgał po piłkę do własnej bramki sześć razy. Jeszcze ani razu w tym sezonie nie zachował czystego konta. Nigdzie nie bronią tak źle – jak na ironię – jak w Częstochowie.
– W naszej drużynie panuje spora nieodpowiedzialność, bo dwie bramki podarowaliśmy przeciwnikowi po karnych, których naprawdę można było uniknąć. Kielczanie mieli multum sytuacji, żeby ten mecz zamknąć wcześniej – mówił nam golkiperpo ostatnim meczu z Koroną, będąc świadom, że w kilku sytuacjach uratował tyłki kolegom z defensywy.
Niezadowalający Bośniak
Dawid Kroczek na inaugurację z Wisłą Płock (1:2) sensacyjnie postawił na Wiktora Żołneczkę, co w konsekwencji w znacznym stopniu pogrążyło zarówno jego jako trenera, jak i z pewnością nie pomogło 17-latkowi, który popełnił katastrofalny błąd oddalający go od kolejnej szansy, gdy już będzie na nią gotowy. Przed sezonem do Częstochowy sprowadzono też najlepszego bramkarza poprzedniego sezonu w lidze bośniackiej, Tarika Karicia. Wydawało się, że to z myślą o zagranicznym transferze „Trela”, tymczasem 21-letni Bośniak nie powąchał jeszcze murawy w meczu o stawkę, co musi go mocno frustrować. Inna sprawa, że sztab miał być niezadowolony z tego transferu, a perspektywy na jakiekolwiek minuty dla Karicia poza III-ligowymi rezerwami wydają się bardzo mgliste. W tym momencie, mimo tylu straconych goli, Trelowski jest niekwestionowanym numerem jeden w bramce Rakowa.
To jedyna opcja
Pod nieobecność Frana Tudora w Kielcach Trelowski pełnił rolę kapitana. W przeciwieństwie do kolegów z szatni nie miał problemu, aby odpowiedzieć po ostatnim gwizdku na kilka pytań. Golkiper nie ukrywa, że jest mocno zdenerwowany sytuacją, w jakiej znalazł się Raków.
– To tylko nasza wina, że ta sytuacja jest taka, a nie inna. Te trzy punkty po dziewięciu kolejkach przynoszą nam straszny wstyd. Dla mnie to jest wstydliwe, że wygraliśmy jedno spotkanie z dziewięciu. Nie ma tu żadnego pola do obrony dla nas – nie owijał w bawełnę i nie szukał tanich wymówek.
Czy widzi sposób na to, aby w czasie trzytygodniowej przerwy na kadrę drużyna podniosła się z najpotężniejszego kryzysu od czasu powrotu do ekstraklasy w 2019 roku?
– Musimy chwilkę odpocząć, a potem ostro trenować – innej opcji tu po prostu nie widzę. To jest jedyny klucz do sukcesu, abyśmy zaczęli grać lepiej na przestrzeni całego meczu, a nie tylko fazami. Mamy bardzo dobry kwadrans, a potem nas nie ma, w drugiej połowie podobnie. Stwarzamy pojedyncze sytuacje, z których potrafimy zdobyć dwa gole z dobrze grającym w obronie przeciwnikiem, a rywalom sami stwarzamy sytuacje. Musimy się zmierzyć z tą sytuacją, nic mądrzejszego tu nie wymyślę. Zdać sobie sprawę, w jak ciężkiej sytuacji jesteśmy. Z trzech ostatnich meczów dwa powinniśmy spokojnie wygrać, a w Kielcach zremisować. Popełniając jednak takie błędy, na pewno się nie napędzimy, tylko będziemy ciągnęli się w dół – zakończył bramkarz Rakowa.
Mariusz Rajek
