Katastrofa w Gdyni
VBW nie przystąpi do nowego sezonu w ekstraklasie...
Trener Martins Zibarts miał zapewnić sukcesy w Europie, a przyszło mu uczestniczyć w pogrzebie gdyńskiej koszykówki. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Tej informacji można się było spodziewać. VBW Gdynia – jeden z najbardziej utytułowanych i zasłużonych klubów w historii krajowej koszykówki kobiet – nie przystąpi do nadchodzących rozgrywek ekstraklasy. Decyzja ta pociąga za sobą również drastyczne cięcia w strukturach młodzieżowych. Gdyńskie Towarzystwo Koszykówki (GTK), odpowiadające dotychczas za szkolenie, wycofuje z ligi aż 10 swoich zespołów, pozostawiając jedynie grupę naborową.
- Po ostatnim sezonie miałem dość. Decyzja o wycofaniu klubu z rozgrywek była bardzo trudna, ale w takiej sytuacji nieunikniona – przyznał prezes klubu Bogusław Witkowski. – To ja głównie zapewniałem budżet, dlatego muszę teraz skoncentrować się na rozwoju firmy, żeby stanęła na nogi.
Gdyński klub, który w 1992 roku przejął tradycje Spójni Gdańsk, przez dekady pisał historię polskiego basketu. W swoim dorobku posiada imponującą kolekcję trofeów: 14 tytułów mistrza Polski (ostatni w 2025 roku), 4 srebrne oraz 4 brązowe medale krajowego czempionatu, dwa wicemistrzostwa Euroligi (2002, 2004), Klubowe Mistrzostwo Świata (2002).
Ostatni rok okazał się jednak organizacyjnym i finansowym koszmarem. Plaga kontuzji oraz odejście aż ośmiu zawodniczek w trakcie rozgrywek doprowadziły do paraliżu. W ćwierćfinałowych meczach play offu przeciwko KSSSE Enei AJP Gorzów Wielkopolski zespół miał do dyspozycji zaledwie sześć zawodniczek.
W Gdyni panuje ogromne rozczarowanie decyzją właściciela. - To dla mnie bolesne i niesamowicie rozczarowujące - mówi trener Martins Zibarts. Łotysz został zakontraktowany przed rokiem, miał pomoc klubowi wspiąć się na wyższy szczebel w Eurolidze.
Według zapowiedzi Witkowskiego, właściciel klubu, spółka Basketball Investments SA, nie znika z rynku. Czeka ją jednak głęboka restrukturyzacja, spłata zadłużenia oraz poszukiwanie nowych akcjonariuszy, którzy mogliby przejąć i odbudować markę.
Dla młodych talentów z GTK została jednak nadzieja. Zawodniczki oraz sztaby szkoleniowe mają zostać przejęte przez Gdyńską Akademię Koszykówki, która planuje zgłosić żeński zespół do drugiej ligi. Dzięki temu ciągłość szkolenia w mieście ma zostać zachowana.
To już kolejny upadek zasłużonego klubu kobiecego basketu w ostatnich latach. Według podobnego scenariusza z mapy zniknął niedawno BC Polkowice, sześciokrotny mistrz Polski.
(pp)
