Karna kompania

To był mecz ze znakiem jakości, w którym obie drużyny potwierdziły wysokie aspiracje.

Bartłomiej Jeziorski (z lewej) to... Leo Messi lodowej tafli. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Jeżeli spotykają się drużyny z samego „czuba”, to o wszystkim decyduje jedno trafienie. Nie inaczej było w spotkaniu między sąsiadami z Tychów i Oświęcimia - zwyciężyli gospodarze po serii rzutów karnych.

Fińska kolonia w Tychach się rozrosła, gdy Jere-Matias Alanen, 28-letni środkowy napastnik (198 cm) rodem z Tampere, podpisał kontrakt do końca sezonu. W CV ma 45 występów w Liidze, zaś na niższym poziomie Mestis z drużyną RoKi w sezonie 2022/23 zdobył brązowy medal. W ostatnim sezonie w 43 spotkaniach zdobył 42 pkt (24 gole + 18 asyst). W meczu z Re-Plastem Unią jeszcze nie wystąpił, ale w kolejnych potyczkach przekonamy się o jego umiejętnościach.

Spodziewaliśmy się twardego meczu i taki też był. Gospodarze rozpoczęli z wielkim impetem i Linus Lundin był w opałach. Szybko też objęli prowadzenie. Mark Viitanen po podaniu Dominika Pasia przed polem bulikowym miał dużo swobody i czasu. Przymierzył i krążek wpadł pod poprzeczkę, a szwedzki golkiper był bezradny. Tyszanie kontrolowali przebieg wydarzeń i Mateusz Gościński (8 min), Rasmus Hekjanko (13) oraz Alan Łyszczarczyk (17) mieli okazje na zmianę wyniku. Goście tylko w momencie, gdy Heljanko przebywał na ławie kar (11), dwa razy poważnie zagrozili tyskiej bramce. Tomaš Fučik nie dał się zaskoczyć Samowi Marklundowi oraz Erikowi Ahopelto.

Gospodarze prowadzili, ale zdawali sobie sprawę, że ta przewaga może być szybko zniwelowana. W 22 min Łukasz Krzemień wyskoczył z ławki kar i znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nasz reprezentacyjny bramkarz popisał się efektowną paradą. Kilka sekund w 29 min okazało się kluczowe dla drugiej odsłony i goście zjeżdżali na przerwę z podniesionymi głowami. Obie bramki były bliźniacze, a zdobyli je defensorzy 1. formacji. Najpierw Szwed Andreas Soderberg uderzył z daleka, przed bramką panował tłok, a jednak krążek znalazł szczelinę i wpadł do siatki. Chwilę potem Carl Ackered niemal z tej samej odległości zdecydował się na uderzenie i znów Fučik był zaskoczony. Okazję do wyrównania mieli Matias Lehtonen (31), który trafił w maskę Lundina. A potem szansę miał Gościński (38), ale krążek wylądował na bocznej siatce.

Ostatnią odsłonę gospodarze rozpoczęli od huraganowych ataków i na efekty nie trzeba był długo czekać. W 44 min Bartłomiej Jeziorski niczym Leo Messi z wielką swobodą posłał krążek do siatki obok bezradnego Lundina. I znów rozgorzał bój o każdy skrawek lodu. Jedni i drudzy nie zamierzali się oszczędzać i podkręcali tempo akcji. W 56 min ponownie na ławkę kar trafił Adrian Prusak i wszystkie akcje toczyły się w strefie Unii, lecz wynik nie uległ zmianie. Na 7 sek. przed końcem regulaminowego czasu karę otrzymał Radosław Galant. Zrobiło się gorąco, bo w dogrywce gospodarze przez prawie 2 min mieli grać w przewadze. W swoich akcjach strasznie się śpieszyli i mizernie to wyglądało. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a rzuty karne lepiej wykonywali gospodarze. Trafili: Wiktor Turkin, Jeziorski i Valteri Kakkonen, a ze strony gości Anton Holm. Fučik uderzenie Krystiana Dziubińskiego złapał do raka!

Włodzimierz Sowiński

◾  GKS Tychy – Re-Plast Unia Oświęcim 3:2 (1:0, 0:2, 1:0, 0:0) po karnych 3-1

1:0 – Viitanen – Paś (4:07), 1:1 – Soderberg – Noworyta – Heikkinen (28:29), 1:2 – Ackered - Soderberg - Liljewall (28:42), 2:2 – Jeziorski – Monto – Ciura (43:39), 3:2 – Jeziorski (karny).

Sędziowali: Marcin Polak i Przemysław Gabryszak – Maciej Waluszek i Igor Dzięciołowski. Widzów 2476.

GKS: Fučik; Kakkonen – Viinikainen, Kaskinen – Bizacki, Pociecha – Ciura, Bryk; Jeziorski – Monto – Lehtonen, Heljanko (2) – Komorski – Łyszczarczyk, Paś – Turkin – Viitanen, Łarionows – Kucharski – Gościński, Ubowski. Trener Pekka TIRKKONEN.

UNIA: Lundin; Ackered – Soderberg, Diukow – Vertanen, Bezuszka – Wajda, Noworyta; Holm – Ahopelto – Marklund, Karjalainen – Heikkinen – H. Olsson, Liljewall – Dziubiński – Kusak, Krzemień (2) – Galant – Prusak (4). Trener Antti KARHULA.

Kary: GKS – 2 min, Unia – 6 min


13 SEKUND potrzebowali goście, by zdobyć dwa gole.