Kandydaci z plakatu
TRZY PYTANIA DO...JERZEGO SKUCHY, byłego prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki (2009-16)
JERZY SKUCHY Fot. Bartłomiej Zborowski
1. Czy w składzie naszej reprezentacji kogoś z czołowych lekkoatletów panu brakuje?
- Wydaje mi się, że wystawimy wszystkich, którzy mogą wystartować i w ogóle potraktowali poważnie halę. Brakuje oczywiście kilku nazwisk, jak choćby Weroniki Lizakowskiej na 1500 m, ale rekordzistka Polski na stadionie, w hali w ogóle nie startowała. Szkoda, że w ostatniej chwili wypadła płotkarka Alicja Sielska, która uzyskała kwalifikację - szkoda głównie z punktu widzenia młodej zawodniczki, która zebrałaby cenne doświadczenie, ale szansy medalowej przez to nie tracimy. Na 60 metrów ppł liczymy na Pię Skrzyszowską.
2. W takim razie na ile medali ze strony naszej reprezentacji polscy kibice mogą liczyć?
- Widziałem plakat naszej federacji ze składem reprezentacji i tam są cztery postacie: Natalia Bukowiecka - na 400 metrów, Maria Żodzik - w skoku wzwyż, Jakub Szymański - na płotkach i Maciej Wyderka - nowy rekordzista kraju na 800 m. No i faktycznie to są nasze główne atuty, o ile przyjmiemy, że Szymański ukończy rywalizację... Postawiłbym na trzy medale, bo z reguły z medalowych szans wychodzi mniej więcej połowa, czasem ktoś z faworytów zawodzi, ale niespodziankę sprawia ktoś inny.
3. Trzy medale zdobyliśmy w 2014 roku w Sopocie, gdy był pan prezesem PZLA. Jak pan wspomina tamte mistrzostwa?
- To były piękne zawody i chwile, choć pamiętam też trudne potyczki organizacyjne z ówczesnym prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim. No więc te trzy medale wtedy to było takie minimum, bo wydawało się, że byliśmy większą potęgą lekkoatletyczną niż jesteśmy teraz. No i przypomnę, że czwarty medal - brązowy na 800 m mężczyzn - straciliśmy w ostatniej chwili po proteście Brytyjczyków, którzy wypatrzyli, że Marcin Lewandowski nadepnął na krawężnik i przekroczył linię. Srebro w tym biegu świętował Adam Kszczot.
Rozmawiał Tomasz Mucha
Na HMŚ w Toruniu Jerzy Skucha liczy na trzy medale.
