Kanadyjczycy muszą wyjechać!
Po raz pierwszy w historii reprezentacja Klonowego Liścia awansowała do fazy pucharowej mundialu, ale radosny nastrój popsuła porażka ze Szwajcarią, oznaczająca konieczność przeprowadzki.
Nie o takim „bolidzie” mundialowym marzył największy do tej pory pechowiec turnieju, Ismael Kone. Fot. Meng Yongmin/Xinhua/PressFocus
Leszek Jaźwieckiz Vancouver
Selekcjoner Kanady, Jesse Marsch, po objęciu swojej posady zapowiadał, że jego celem na mistrzostwa świata jest nie tylko odniesienie pierwszego zwycięstwa drużyny narodowej w imprezie tej rangi, ale przede wszystkim wygranie grupy, by jak najdłużej grać w Vancouver. Gospodarze mieli wszystko w swoich rękach, ale nie wykorzystali olbrzymiej szansy. Owszem, najpierw zdobyli pierwszy punkt, potem odnieśli pierwsze zwycięstwo, ale wywalczyć pierwszego miejsca w grupie już im się nie udało.
- Jesteśmy i tak bardzo zadowoleni z postawy naszych piłkarzy. Robili co mogli - mówili z wypiekami na twarzy po meczu ze Szwajcarią młodzi Kanadyjczycy. - Możemy jeszcze wygrać kolejne mecze i awansować dalej w tych mistrzostwach - dodawali zgodnie.
Początkowo nic nie zapowiadało, że gospodarze zejdą z murawy pokonani. Katastrofa przyszła, kiedy jeszcze spora część kibiców kupowała piwo za 20 dolarów. To wtedy Ruben Vargas wyprowadził Helwetów na prowadzenie, a kilka minut później Johan Manzambi pozbawił gospodarzy wszelkich złudzeń. Kanadyjczycy odpowiedzieli trafieniem Promise'a Davida, ale na więcej już nie było ich stać.
Porażka oznacza, że kolejny mecz Kanadyjczycy rozegrają nie na ulubionym BC Place, lecz na stadionie w Los Angeles. Z kolei Szwajcarzy muszą pakować swoje manatki i przenieść swoją bazę z San Diego do Killarney Park w Vancouver. Na BC Place odbędą się jeszcze trzy mundialowe mecze.
Phonzy, wróć!
Opuszczając stadion w Vancouver kibice żałowali także, że nie mogli zobaczyć - i już nie zobaczą - w akcji swojej gwiazdy i kapitana, Alphonso Daviesa. Piłkarz Bayernu Monachium przyjechał na zgrupowanie kadry z kontuzją mięśnia dwugłowego uda. Przechodząc rehabilitację, walczył z czasem, na mecz z Bośnią i Hercegowiną nie był jeszcze gotowy, ale podczas gry z Katarem zasiadł już na ławce. Trener Marsch uznał jednak, że nie warto ryzykować i nie zdecydował się wpuścić Daviesa na murawę; tym bardziej, że gospodarze wygrali to spotkanie 6:0.
25-letni obrońca nie zagrał jednak także przeciwko Szwajcarii. - Teraz stawka rośnie, więc nie możemy sobie pozwolić na to, by taki piłkarz jak Davies siedział na ławce - wyznał selekcjoner Kanady. - Phonzy jest już gotowy do gry – zadeklarował.
Trzy tysiące transparentów
Przeciwko Szwajcarii nie zagrał także Ismael Kone, który nie dokończył meczu z Katarem. Po ataku Assima Madibo okazało się, że piłkarz Kanady doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej. Zanim Kone pojawił się na stadionie BC Place, by oglądać kolegów w walce z Helwetami, spotkał się z Katarczykiem, któremu towarzyszył minister sportu, Khalifa Al Thani. Madibo, powodując tak przykrą kontuzję kanadyjskiego piłkarza, naruszył artykuł 14.1 Kodeksu Dyscyplinarnego FIFA i został zawieszony na pięć spotkań! Katarczyk jeszcze raz przeprosił piłkarza gospodarzy tłumacząc, że starcie było przypadkowe.
Wsparcie Kone, który pojawił się na stadionie na wózku inwalidzkim, zbierając przy tym owacje kibiców, okazała także grupa kibiców Voyageurs. Założona w 1996 roku grupa znana ze wsparcia reprezentacji Kanady i przyznawania corocznych pucharów dla klubowych zespołów, przygotowała 3000 transparentów z numerem 8. Podczas grania hymnu powędrowały one w górę,co zostało przyjęte przez pozostałych kibiców owacyjnie. A w 8 minucie tysiące kibiców owacją na stojąco oddało hołd feralnemu piłkarzowi, siedzącemu na ławce rezerwowych w stroju sportowym
20 sekund dla gwiazdy
Otuchy środkowemu pomocnikowi dodał także Thomas Muller. Piłkarz Vancouver Whitecaps, wykorzystując przerwę w rozgrywkach Major League Soccer, relacjonuje mundial dla niemieckiej telewizji Magenta TV. Komentował już mecze w Toronto i Houston. Jako ekspert był też w Nowym Jorku i Mexico City; nie mogło go oczywiście zabraknąć w Vancouver, kiedy Kanada rozgrywała swój ostatni grupowy mecz.
- Nie czuję się komentatorem ani analitykiem piłki nożnej, a tym bardziej nie jestem ekspertem - mówił skromnie przed kamerami. - Jestem facetem od wypełnienie przerw reklamowych, mam jedno zdanie zmieścić w 20 sekundach - dodał z uśmiechem napastnik Whitecaps.
TV Magenta obejmuje swoim zasięgiem nie tylko Niemcy, ale także Szwajcarię i Austrię. Mecz Kanady ze Szwajcarią był pożegnaniem Muellera z kamerą i widzami tej stacji. Piłkarz dołączył już bowiem do swej drużyny klubowej, która po przerwie wznowiła treningi i przygotowuje się do kolejnych spotkań MLS na obiektach St. George's Scholl w Vancouver.
Rozwód przez ocean
Mueller, który został graczem kanadyjskiej drużyny rok temu, opuszczając Bayern po 23 latach, cieszy się dużą sympatią kibiców za oceanem. Jak ciepłe bułeczki sprzedają się koszulki z jego nazwiskiem, wzrosła też sprzedaż innych gadżetów. O niemieckim piłkarzy było też głośno kilka dni przed rozpoczęciem mundialu, w kontekście... jego rozwodu z żoną po prawie 17 latach małżeństwa. Lisa Mueller nie przeprowadziła się do Kanady po transferze męża, skupiając się na swojej konnej pasji; jest zawodniczką ujeżdżania. Para pobrała się w 2009 roku w Bawarii.
