„Kamyk” mchem nie obrósł

Nie Kacper Urbański czy Kamil Piątkowski – a więc ludzie z nadziejami na reprezentacyjną karierę. I nie Andi Zeqiri, ani nawet Luis Palma – gracze ze statutem międzynarodowej gwiazdy. Niemal od początku sezonu Złote Buty rozmiarem najbardziej pasują piłkarzowi z cienia.

Niby stoik, ale w razie potrzeby głośno krzyknąć potrafi... Marcin Kamiński – lider Wisły pod każdym względem. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

WISŁA PŁOCK

Urbański, Piątkowski, Zeqiri, Palma – każdy z nich, sprowadzony do ekstraklasy w letnim okienku transferowym, miał prawo myśleć o jej zawojowaniu. Ranking „Sportu”, mający już prawie 70-letnią tradycję, jest dość wiernym odzwierciedleniem boiskowej dyspozycji przez cały sezon, promując niekoniecznie tych, którym zdarzają się od czasu do czasu mecze wybitne. Tu liczy się stabilność formy i unikanie nagłych zjazdów i wpadek. A w tej dziedzinie – przynajmniej po niemal dwóch trzecich sezonu – równych sobie nie ma Marcin Kamiński!

Nie zwlekali ani chwili

– Nieprzypadkowo spędził dziewięć lat na niemieckich boiskach. Większe niż on nazwiska wyjeżdżały z ligi i wracały z podkulonym ogonem. A on nie! – przypomina Bartosz Bosacki. 120 meczów w 2. Bundeslidze (sześć goli), 63 na murawach niemieckiej elity (dwa trafienia) – oto dorobek w barwach VfB Stuttgart, Fortuny Duesseldorf i Schalke 04 Gelsenkirchen. W marcu ubiegłego roku stoper dostał jednak z tego ostatniego klubu informację, że propozycji nowego kontraktu nie otrzyma. Kilka tygodni później uznał, że pora na powrót do kraju. „Oczywiście spoglądałem na to, co się dzieje na rynku niemieckim, gdzie spędziłem tyle lat, ale nie było łatwo coś znaleźć. W dzisiejszych czasach w wielu miejscach bardzo mocno patrzy się na wiek” zdradzał na antenie Kanału Sportowego.

– Gdy tylko pojawiła się informacja, że Marcin zdecydował się na kontynuowanie kariery w Polsce, nie zwlekaliśmy ani chwili – podkreśla wiceprezes Wisły Płock, Maciej Wiącek. Nafciarze nie byli jedynym klubem, który starał się o „usługi” eksreprezentanta kraju; przemyśliwała o tym między innymi Pogoń Szczecin. – Myślę, że na decyzję samego Kamińskiego wpłynęła długa i otwarta rozmowa z trenerem Mariuszem Misiurą – uważa płocki działacz.

Kręgosłup twardnieje po trzydziestce

Patrząc na grę Marcina, ale też na przykład Mariusza Stępińskiego w Koronie, zastanawiam się, dlaczego kluby, które zwykle biją się o najwyższe lokaty w lidze, nie korzystają z wracających do kraju chłopaków tylko dlatego, że mają już „swoje lata” zastanawia się głośno Bosacki.

Kamiński w styczniu tego roku skończył 34 lata, więc „pierwszą młodość” faktycznie ma już za sobą. Ważne cele w lidze: czy to mistrzostwo, czy utrzymanie, wygrywają piłkarze doświadczeni, mający po kilkaset meczów na wysokim szczeblu. Najfajniejsza oczywiście jest odpowiednia kombinacja młodych zdolnych i tych ogranych, ale czasem trudno mieć jednych i drugich na odpowiednim poziomie. A moim zdaniem w ważnych grach wynik w 90 procentach zależy od piłkarzy z bagażem doświadczeń. Więc ja argumentu pod nazwą „za stary” nigdy nie biorę pod uwagę – zapewnia Wiącek. I dla potwierdzenia swych słów przywołuje aktualny wiślacki przykład. Proszę spojrzeć na twardy kręgosłup naszej drużyny: „Leszczu” (Rafał Leszczyński – dop. aut.), „Kamyk”, Dani Pacheco, „Sekul” (Łukasz Sekulski – dop. aut.). Wszyscy po „trzydziestce”, i to tak zauważalnie. I oni decydują o wyniku! przypomina wiceprezes Nafciarzy.

Cegiełka „Bosego”

Nie mam wątpliwości, że Wisła jest w czołówce ligi również dzięki Marcinowi! podkreśla Bosacki. Jest od Kamińskiego starszy o 16 lat (i miesiąc), ale obaj panowie zdążyli przez chwilę potrenować przy Bułgarskiej, a nawet zagrać obok siebie w paru meczach Kolejorza. Więc może jakąś cegiełkę do jego rozwoju dołożyłem – uśmiecha się „Bosy”. Młody stoper na swego starszego kolegę, autora goli mundialowych dla Polski, czasami patrzył z rozdziawioną gębą. Chyba miałem jego zaufanie, bo nawet kiedy już skończyłem grę w Lechu, czasami chciał się poradzić. W Lechu bowiem traktowany był jak wychowanek, czyli... ten ostatni do podwyżki czy nowego kontraktu. Pytał więc, co ma robić – wspomina Bosacki.

Stoik z autorytetem

W Płocku jego pozycja jest zupełnie inna, choć... Z charakteru jest stoikiem. Nie podnosi głosu, nie gra pierwszych skrzypiec w szatni. Ale ma wielki autorytet w drużynie, jest wręcz zbawienną postacią dla naszych młodzieżowców – uważa Wiącek. I nie tylko dla nich; niejedna rada i podpowiedź „Kamyka” z jego bundesligowych doświadczeń wpłynęła na organizację i codzienną rzeczywistość płockiego klubu. Profi pełną gębą! podsumowuje Wiącek trzema słowami.

A czy na stadion imienia Kazimierza Górskiego powinien czasem zerknąć Jan Urban? W reprezentacji dotąd szczęścia nie miał i zawodnikiem pierwszego wyboru już w niej nie będzie. Ale jeśli złożymy jego doświadczenie, umiejętności i obecną formę, może warto mieć takiego człowieka pod ręką, choćby na końcowe dziesięć minut? zastanawia się Bosacki. Niby mało prawdopodobne, albo wręcz nieprawdopodobne. Ale czy ktoś jeszcze siedem miesięcy temu mógł przypuszczać, że selekcjoner Urban „odkopie” dla kadry Przemysława Wiśniewskiego? A „Kamyk” też jeszcze przysłowiowym mchem nie obrósł...

Dariusz Leśnikowski

CZY WIESZ, ŻE...

Marcin Kamiński, aktualny lider Złotych Butów, ma już na koncie triumf w tym rankingu. Stało się to w sezonie 2014/15, w którym „Kamyk” od czasu do czasu zakładając nawet opaskę kapitańską – powiódł Lecha do mistrzowskiego tytułu!


LICZBA BIAŁO-CZERWONA

7 MECZÓW w seniorskiej reprezentacji ma Marcin Kamiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się