Kamień z serca

Serhou Guirassy miał rzucić rękawicę Harry'emu Kane'owi, a dopiero we wtorek zakończył 2,5-miesięczną serię bez gola w Bundeslidze!

Gwinejczyk (z lewej) po raz pierwszy w tym sezonie wszedł na boisko z ławki. Fot. PAP/EPA

NIEMCY

Pięć trafień. Tyle więcej miał w poprzednim sezonie ligi niemieckiej Harry Kane (w sumie 26), wyprzedzając nie tylko Serhou Guirassy'ego z Borussii Dortmund, ale i Patrika Schicka z Bayeru Leverkusen. Rok wcześniej Anglik także był na szczycie – miał 36 bramek, a drugi Guirassy 28. Niedziwne, że w myśl zasady „do trzech razy sztuka” i tym razem oczekiwano, że Gwinejczyk będzie gonił Anglika. Zaczął dobrze... i się zaciął.

Fatalna seria

Nikt w Bundeslidze już Kane'a nie dogoni, a jedyne, nad czym można dywagować, to czy Brytyjczyk pobije rekord 41 trafień Roberta Lewandowskiego. Jedną z większych zagadek sezonu było natomiast to, co stało się z Guirassym. W pierwszych 3 kolejkach zdobył 4 bramki, potem trafił jeszcze w 9. kolejce z Augsburgiem, 31 października. Od tamtej pory... nie strzelił nic. Jasne, skompletował dublet w Lidze Mistrzów z Villarrealem, ale to było tyle. W Bundeslidze zanotował 7 kolejnych spotkań bez pokonania bramkarza, a licząc gola z Augsburgiem – w 12 występach zdobył tylko bramkę! Zawsze wychodził w pierwszym składzie i choć Borussia królową polotu i ofensywnej kreacji bynajmniej nie jest – swoje sytuacje miał. Przełamał się wreszcie we wtorek. Po raz pierwszy w tym sezonie trener Niko Kovac wpuścił go z ławki. Przy wyniku 2:0 obrońca Werderu Brema Amos Pieper fatalnie pomylił się przy wyprowadzeniu piłki; ta spadła pod nogi Gwinejczyka, który stanął oko w oko z bramkarzem i gładko go pokonał, ustalając wynik. Huk kamienia, który spadł z serca, słyszalny był nie tylko w klatce piersiowej Guirassy'ego, ale i w całym Dortmundzie.

Naturalnie frustrujące

– Plan się powiódł – mówił po meczu Kovac. – Napastnik też potrzebuje szczęścia, żeby piłka spadła pod jego nogi. To, że zdobył bramkę, jest ważne nie tylko dla niego, ale także dla całej drużyny. Bez goli nie wygrasz meczu i nie osiągniesz założonych celów – cieszył się chorwacki szkoleniowiec, a nie były to tylko puste słowa. Gdy Guirassy zdobył bramkę, przez całe boisko przebiegł do niego bramkarz Gregor Kobel, świadomy, jak ważny to dla kolegi moment. – Aspekt psychiczny i emocjonalny to istotny czynnik w piłce nożnej. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale dla kogoś, kto do goli jest przyzwyczajony tak, jak do wrzucania rzeczy jak na taśmę montażową, to naturalnie frustrujące – mówił szwajcarski golkiper. Teraz Guirassy ma 6 trafień w Bundeslidze i wiele do nadrobienia. Według statystyk goli oczekiwanych, powinien mieć 7,62 gola – z tym że najlepsi strzelcy mają ten wynik zawsze ponad stan. Poprawić go 29-latek będzie mógł w weekend, gdy do Dortmundu przyjedzie walczące o utrzymanie St Pauli, z Arkadiuszem Pyrką i Adamem Dźwigałą w składzie.

Kamiński miał szansę

Bez niespodzianki FC Koeln uległo wczoraj u siebie Bayernowi 1:3. Jakub Kamiński zagrał cały mecz... w środku pola, choć przy głęboko ustawionych Kozłach nastawionych na kontry miało to uzasadnienie. Śląski skrzydłowy miał nawet swoje pół okazji, kiedy korzystając z dziury w szykach Bawarczyków ruszył w samotnym rajdzie w stronę bramki, lecz koreański stoper Kim-min Jae dogonił go już w polu karnym i uniemożliwił oddanie strzału. Kolończycy robili, co mogli, aby zatrzymać giganta. Byli nieźle zorganizowani w defensywie i nawet... objęli prowadzenie. W kontrataku Linton Maina przebiegł niemal całe boisko i kropnął mocno w Manuela Neuera, który w 41 minucie odbił piłkę do własnej bramki. Bayern jeszcze przed przerwą wyrównał, a po niej – swoją cegiełkę dorzucili Kim i 17-letni supertalent Lennart Karl. Monachijczycy wygrali zasłużenie, zaś Kolonia zanotowała ósmy kolejny mecz bez zwycięstwa.

Piotr Tubacki

◼ Kolonia – Bayern Monachium 1:3 (1:1)

1:0 – Maina (41), 1:1 – Gnabry (45+5), 1:2 – Kim (71), 1:3 – Karl (84)

Wolfsburg – St Pauli 2:1 (1:1)

1:0 – Eriksen (25), 1:1 – Smith (40), 2:1 – Pejcinović (88)

RB Lipsk – Freiburg 2:0 (0:0)

1:0 – Orban (53), 2:0 – Romulo (56)

Hoffenheim – Borussia Moenchengladbach 5:1 (4:0)

1:0 – Kramarić (22), 2:0 – Lemperle (24), 3:0 – Kramarić (45+1), 4:0 – Kramarić (45+4), 4:1 – Machino (69), 5:1 – Moerstedt (77)

Czwartek: Augsburg – Union (20.30)


1. Bayern

17

47

66:13

2. Dortmund

17

36

32:15

3. Lipsk

16

32

32:19

4. Stuttgart

17

32

32:25

5. Hoffenheim

16

30

34:21

6. Leverkusen

16

29

34:24

7. Eintracht

17

26

35:36

8. Freiburg

17

23

27:29

9. Union

16

22

22:25

10. Gladbach

17

19

23:29

11. Wolfsburg

17

18

26:37

12. Kolonia

17

17

25:29

13. Werder

16

17

18:31

14. HSV

16

16

17:27

15. Augsburg

16

14

17:32

16. Mainz

17

12

17:29

17. St Pauli

16

12

14:28

18. Heidenheim

17

12

16:38

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – LK, 16 – baraże, 17-18 – spadek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się