Już są w Ogródku
KOMENTARZ „SPORTU” - Dariusz Leśnikowski
Hit 8. kolejki? Gdyby zapytać o to przed jej rozpoczęciem, zapewne niewielu wskazałoby na mecz w Poznaniu. W tym sezonie Arka, mimo letniej rewolucji, przypomina zespół z poprzednich rozgrywek; ten, który z 17 gier w gościnie przegrał 13, a wygrał – ledwie jedną. Warta zaś do tej pory wynikowo „zataczała się” od ściany do ściany. Była – i wciąż jest – zespołem bezkompromisowym, w myśl zasady „wszystko albo nic”. Kunktatorstwo, podział punktów? W żadnym wypadku!
To swoisty przywilej młodości; miewa ona swoją cenę w postaci błędów, ale gdy ma swój dzień, jest nie do zatrzymania. W sobotnie popołudnie beniaminek miał w swej jedenastce dziewięciu piłkarzy z rokiem urodzenia rozpoczynającym się od dwójki, a wszystkie trzy gole jednemu z głównych kandydatów do awansu zaaplikowali 21-latkowie. Mogło ich być zresztą dużo więcej, a znakiem firmowym ekipy Macieja Tokarczyka (34 lata) stają się kapitalne akcje w okolicach „szesnastki” rywala, grane „na jeden kontakt”. To powiew świeżości w lidze, w której czasami „klepie się” piłkę dla samego „klepania”.
Jest jeszcze jeden element, który każe spojrzeć na Wartę z uwagą. Po siedmiu występach na boiskach rywali, w Poznaniu zakończone prace nad murawą kameralnego stadioniku przy Drodze Dębińskiej 12. W ubiegłym sezonie był znaczącym atutem Zielonych w II lidze, przegrali u siebie ledwie dwa razy (najmniej w całej stawce). Jeżeli u progu rundy rewanżowej, kiedy przyjdzie im zagrać siedem spotkań w roli gospodarza, zamienią swój obiekt w twierdzę, może okazać się, że nie tylko są w Ogródku (to jego oficjalna nazwa), ale i przywitają się z (ekstraklasową) gąską!
