Już jest gorąco
Wizyta kibiców Cracovii na jednym z ostatnich treningów przed derbami na stadionie Wisły była tylko zapowiedzią tego, co dziś będzie się działo w Krakowie.
Takich obrazków zapewne dziś nie unikniemy. Byle kibice za bardzo nie przekroczyli granic zdrowego rozsądku. Fot. Rafał Rusek / Press Focus
DERBY KRAKOWA
Piątkowy mecz zobaczy 30 tysięcy kibiców na stadionie i setki tysięcy dzięki transmisji. Zainteresowanie mediów było tak duże, że Wisła musiała odrzucić połowę wniosków o akredytację.
Palone barwy
W środę na treningu Cracovii w Rącznej zjawiło się 700 kibiców. Stworzyli efektowne widowisko z racami, świecami dymnymi i fajerwerkami. Jednocześnie nie brakowało skandalicznych scen: palenia koszulek i innych gadżetów związanych z Wisłą, wulgarnej flagi w barwach, z którymi identyfikuje się rywal, a także podsycania niezdrowych emocji w mediach społecznościowych Pasów.
Wisła wczoraj trenowała na Synerise Arenie, na której zostanie rozegrany mecz. Nie ma wielu takich okazji, dlatego trener Mariusz Jop docenił taką możliwość. Przyznał, że nie było pomysłu, by w zajęciach mieli wziąć udział fani, którzy mieliby dodatkowo zmobilizować drużynę. - Jak zawsze spokojnie przygotowujemy się do spotkania. Kibice są na naszych meczach i myślę, że to jest dobre miejsce, by wspierać zespół - uważa trener.
Jop przyznaje, że nie wybrał się na stadion Cracovii, by na żywo obejrzeć któryś z meczów największego przeciwnika. Podobnie postąpił Bartosz Grzelak. Szkoleniowiec zdobył się na odważne stwierdzenie. - Nigdy nie miałem ochoty ani zamiaru pojawić się na tym stadionie - podkreślił.
Najważniejsza jest piłka
Jop zaznaczył, że zespół musi zwrócić uwagę na zachowanie balansu emocjonalnego. - Będzie dużo zaangażowania i walki, więc trzeba zachować chłodną głowę - zwłaszcza w sytuacji, gdzie jest bardzo mocno zaangażowane serce i charakter. Potrzebny jest spokój z piłką przy nodze, bo na końcu to jest mecz piłkarski – przypomina.
Zgodnie z przewidywaniami pod Wawel przyjedzie Szymon Marciniak, a za VAR odpowiedzialny będzie Jarosław Przybył. - Marciniak sędziuje ten mecz i on zadba o granicę. Ja nie mam w głowie tego, że będę faulował i uprzykrzał życie rywalom. Chcę grać w piłkę. Jak grasz dobrze, to nie ma znaczenia, co gra przeciwnik. Wiadomo, że nogi się nie odstawia, ale w każdym meczu tak jest - podkreśla Mateusz Klich, wracający po pauzie za cztery żółte kartki.
Wisła wygrywa u siebie wszystko, drużyna z drugiej strony Błoń jeszcze nie zdobyła trzech punktów na terenie rywala. Czy uda się jej w czasie najbliższego wyjazdu w sezonie? - Wszystkie serie się kiedyś kończą. Nie zwyciężyliśmy od lutego. Mam nadzieję, że seria skończy się w piątek. Wygrywając derby, można zasłonić kilka wcześniejszych porażek. Zależy nam i kibicom. Chciałbym wygrać, mam znajomych po obu stronach Błoń. Mecz może nie jest prosty, ale może być fajną trampoliną na kolejne spotkania.
Wisła traci Igbekeme
Od derbów grać nie będzie mógł James Igbekeme. Środkowy pomocnik doznał kontuzji mięśnia przywodziciela w przegranym 1:3 meczu z Lechem Poznań. Jop nie kryje, że uraz jest poważny i zawodnik wypada na dłuższy okres. Gospodarze mają kilka opcji zastąpienia Nigeryjczyka. Mogą zagrać Marc Carbo, Victor Mesenguer, jest także możliwość przesunięcia nieco niżej Kacpra Dudy. Także Maxence Maisonneuve, który jest stoperem, grał na pozycji numer sześć w poprzednim klubie. - Możemy wystawić Maisonneuve'a w drugiej linii, jeżeli będziemy potrzebowali wzrostu w środku pola - podkreślił.
Nadzieja dla Cracovii
Wisła jest ósma w tabeli. Zdobyła dziewięć punktów więcej od 13. Cracovii. Pasy prezentują się słabiej, jednak potrafią się zmobilizować na ważne mecze: jako jedyni nie przegrali w Poznaniu, niedawno zatrzymali Legię. Nie tak dawno z parametrów analizowanych przez Wisłę wychodziło, że Cracovia powinna zajmować... trzecie miejsce w tabeli. Wyniki Pasów są słabsze niż to, co pokazują piłkarze. - Często derbowe mecze nie są grane z największą jakością. Gra się charakterem, ale nie chodzi tylko o to, by walczyć, rzucać się, trzeba grać swoją grę. Być świadomym tego, że przeciwnik może wyjść z dużą intensywnością, ale można stworzyć własne sytuacje. Trzeba być czujnym, nie można za wcześnie zacząć „grać” w tygodniu, bo taki mecz się gra raz, a nie codziennie, nie można się wypalić - przekonywał.
Kraków mówi o derbach
- Czuje się energię w całym mieście. Na przykład w Sztokholmie są trzy zespoły, więc graliśmy cztery derby rocznie. Na Węgrzech, kiedy trenowałem Ujpest, graliśmy z Ferencvarosem. Trochę doświadczenia zebrałem. Trzeba mieć świadomość o wartości każdego takiego meczu. Nie wolno za bardzo się stresować, to jest najważniejsze - przekonuje Grzelak.
Jop przypomina, że mecze derbowe urosły do takiej rangi, że pozycja w tabeli nie ma większego znaczenia. Nie ma co patrzeć, kto ostatnio wygrał, kto przegrał, kto jaką ma serię. Kiedy trener beniaminka spotyka na mieście fanów swojej drużyny, temat derbów jest numerem jeden. - Dwie często powtarzane frazy to „wygrajcie” albo „jaki będzie wynik”. Ten mecz budzi sporo emocji, jest wiele informacji w mediach – zauważył.
Trudno się dziwić, pod Wawelem czekają na Świętą Wojnę od 1 maja 2022 roku.
Michał Knura
