Jeszcze jeden smok?!

Przyszłość Jakuba Kiwiora stoi pod znakiem zapytania. Są zainteresowani jego sprowadzeniem, ale dużo zależy też od zdania Arsenalu.

Arsenal zapłacił za Kiwiora 20 mln euro. Teraz może go sprzedać za trochę wyższą kwotę. Fot. Imago/Press Focus

ANGLIA

Tyszanin, który w lutym skończył 25 lat, jest w Arsenalu od 2,5 roku. Przez ten czas rozegrał 68 spotkań, wiele z tych gier zaliczając dzięki absencjom kolegów. W zamyśle „Kiwi” to dubler dla absolutnie podstawowego Gabriela Magalhaesa. Gdy Brazylijczyk wypadł na 2 miesiące pod koniec zeszłego sezonu, Polak grał od dechy do dechy (i to ze znakomitym efektem). Poza tym zdarzało mu się występować jako awaryjny lewy obrońca, ale widać było, że to nie jego pozycja. Już zimą mówiło się, że Kiwior może opuścić Arsenal, by gdzie indziej występować regularnie. Wtedy jednak nie zgodził się na to trener Kanonierów. Mikel Arteta, chciał mieć zawodnika w kadrze, a i kontuzja Magalhaesa pokazała, że miał rację. Teraz temat wrócił.

Następca na oku

Hiszpański szkoleniowiec ceni Kiwiora, ale tym razem – o czym słyszy się już od dłuższego czasu – Arsenal ma być gotowy do sprzedaży wychowanka GKS-u Tychy. Można się spodziewać, że Anglików zadowoli oferta ok. 30 mln euro, sami zapłacili za niego Spezii 20 mln. Duet William Saliba – Magalhaes jest nie do wygryzienia, a do drużyny dołączył tego lata centralny defensor Valencii Cristian Mosquera. Na stoperze – i to lewym, tam gdzie „Kiwi” – może też występować Włoch Riccardo Calafiori. Poza tym londyńczycy na wypadek odejścia 25-latka mają już przyszykowaną alternatywę. Jest nią 20-letni Jeremy Jacquet ze Stade Rennes, młodzieżowy reprezentant Francji, który na razie w Ligue 1 rozegrał tylko 18 meczów, ale wykazuje ogromny potencjał. Inna sprawa, że klub podobno nie chce go jeszcze sprzedawać, chociaż kiedy zgłosi się taka firma jak Arsenal... Najpierw jednak Polak musi odejść – ale gdzie? Są zainteresowani.

Czekają na ofertę

Standardowo już Jakub Kiwior jest łączony z powrotem do Włoch, gdzie wypromował się na najwyższy poziom. W ostatnich miesiącach wymieniało się w jego kontekście wiele klubów, ale teraz numerem jeden zdaje się być Juventus. Włosi grają systemem z trzema środkowymi obrońcami, więc miejsca jest dość. Stara Dama ma w kadrze wielu stoperów, ale są oni raczej w zasięgu Kiwiora. Poza tym miejsce ma zwolnić lewonożny Lloyd Kelly, Anglik, który był wypożyczony do Juve z Newcastle w rundzie wiosennej. Grał regularnie, został wykupiony (z obowiązku) za ponad 17 mln euro, ale sztab i szefostwo raczej nie wiążą z nim dalszej przyszłości. Kelly ma odejść (zapewne wrócić do Premier League) i wtedy Juventus chętnie ściągnąłby do siebie „Kiwiego”. Najpierw jednak musi pojawić się w Turynie odpowiednia oferta za Anglika. Oprócz tego przedstawiciel Seria A ma na liście Konstantinosa Koulierakisa z Wolfsburga oraz Lucasa Beraldo z PSG.

Jan Urban na to liczy

Ta opcja może się jednak Włochom wykruszyć. Dziennikarz Fabrizio Romano poinformował, że Kanonierzy dostali konkretną ofertę za reprezentanta Polski, a potem wszystko doprecyzował Santi Aouna. Jego zdaniem w Arsenalu pojawiła się propozycja... z FC Porto. Smoki były podobno gotowe wypożyczyć Kiwiora z obowiązkiem wykupu za 27 mln euro, lecz Wyspiarze się nie zgodzili. Wydaje się jednak, że niewiele zabrakło do ich aprobaty. Jest to ciekawe o tyle, że Portugalczycy przebudowują swoją linię defensywną pod okiem nowego trenera, a przede wszystkim – niedawno zakontraktowali przecież Jana Bednarka! W silnym zespole (choć z nie najwyższej europejskiej półki) moglibyśmy więc oglądać dwóch podstawowych reprezentantów Polski! Na razie jednak trzeba poczekać na dalsze konkrety, na które liczy zapewne... selekcjoner Jan Urban. Nie dość, że obaj mieliby szanse na regularną grę, to w dodatku ich zgranie poszłoby w górę z korzyścią dla kadry.

Piotr Tubacki