Jesteśmy głodni i chcemy więcej
Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze
Rafał Janicki po meczu w Łodzi miał poczucie niedosytu. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
- Chyba mogę powiedzieć to samo, co powiedziałem po meczu z Piastem: dla mnie to strata dwóch punktów. Uważam, że byliśmy lepszym zespołem, stworzyliśmy sobie wystarczająco dużo sytuacji, aby na Widzewie wygrać.
Trener Gasparik na pomeczowej konferencji przyznał jednak, że w pewnym momencie mogło być 2:0 dla Łodzian, dlatego on ten punkt mimo wszystko docenia...
- Trener może patrzeć na to nieco inaczej. Widzew zdobył bramkę po stałym fragmencie, a później faktycznie mieli stuprocentową okazję, w której wybronił nas Philipp Schulze. Poza tym jednak Widzew tak na dobrą sprawę niczego sobie nie stworzył. W końcówce mieli dobrą okazję, ale tam był dwumetrowy spalony, więc i tak gola by nie było. Z perspektywy boiska mieliśmy pełną kontrolę nad tym meczem. Szkoda jedynie straconej bramki w sytuacji, gdzie mogliśmy się zachować lepiej. Podobnie jak z Piastem zawiodła skuteczność – tą jedną bramkę powinniśmy zdobyć.
Wywołał pan Piasta, to muszę zapytać o mecz, który czeka was we wtorek - ten w 1/16 finału Pucharu Polski może być zupełnie inny niż ten o ligowe punkty?
- Wydaje mi się, że ten mecz może wyglądać podobnie. Wiemy, gdzie Piast ma mocne strony, mają silnych graczy ofensywnych, są dobrzy z kontrataku, solidnie bronią. To może być podobne spotkanie do tego ostatniego. Najważniejsze, abyśmy byli skuteczniejsi, bo zagrożenie pod ich bramką pewnie będzie. Ważne, żeby coś wpadło i to najlepiej więcej niż raz.
Bardziej cieszy was, że tyle tych sytuacji sobie stwarzacie, czy bardziej denerwuje ich marnowanie?
- Po meczu na gorąco byłem wkurzony o to niewykorzystywanie, ale jeden z trenerów mi powiedział, żeby cieszyć się z tego, że je stwarzamy, bo to jest punkt wyjścia, a skuteczność przyjdzie na pewno. Trener Gasparik pewnie swoim analitycznym umysłem spojrzy na to inaczej. Z każdej sytuacji można wyciągnąć zarówno plusy, jak i minusy.
Patrząc kompleksowo na te 12 kolejek, to nie możecie narzekać. Jeśli Lech nie wygra z Legią (rozmawialiśmy po meczu w Łodzi – dop. red.), pozostaniecie liderem. Tamten sezon wydawał się fantastyczny, ale ten może być jeszcze lepszy.
- Nie wybiegajmy jeszcze tak daleko w przyszłość, ale faktycznie te 27 punktów po 12 kolejkach pewnie każdy z nas brałby w ciemno. Dodatkowo na początku sezonu graliśmy co trzy dni, więc jest naprawdę dobrze. Cieszy mnie też to, że po takich meczach jak z Piastem czy Widzewem jest wkurzenie w zespole na to, że można było więcej wyciągnąć. To znaczy, że jesteśmy głodni i chcemy więcej.
W piątek mecz Górnik – Legia, który ma szansę znów, jak kilkadziesiąt lat temu, być meczem głównych pretendentów do mistrzostwa Polski.
- O meczu z Legią możemy porozmawiać najwcześniej po meczu z Piastem. Na razie skupiamy się na Pucharze Polski.
Rozmawiał Mariusz Rajek
