Jesienna szaruga
Rozczarowujący mecz w Lubinie zakończył się bezbramkowym podziałem punktów.
Kajetan Szmyt był tak dynamiczny, że dwukrotnie „spalił” zdobyte przez siebie bramki. Fot. Maciej Kalczyński/PAP
Gospodarze już w dziewiątej minucie zdobyli bramkę, ale Szymon Marciniak nie uznał jej, ponieważ Kajetan Szmyt był na minimalnym spalonym. - Nie wytrzymałem w tej akcji. Zabrakło mi jeden-dwa metry, żeby nie spalić – skomentował te sytuację wahadłowy Miedziowych, który w 52 minucie ponownie trafił do siatki... ze spalonego.
Dwumetrowy ekwilibrysta
Po drugiej stronie bliski zdobycia gola był Jesus Imaz. Tu z kolei świetnie interweniował Jasmin Burić. Generalnie w pierwszej połowie oba zespoły nie stworzyły sobie klarownych sytuacji. Na KGHM Zagłębie Arenie oglądaliśmy jesienne, brzydkie, męczące oczy spotkanie.
Dopiero w doliczonym czasie mieliśmy emocje. Dwukrotnie Sławomir Abramowicz ratował Jagę: po ekwilibrystycznej przewrotce z bliska dwumetrowego Leonardo Rochy i w kolejnej akcji, po silnym uderzeniu Romana Jakuby z linii pola karnego. - Gdyby Rocha uderzył piłkę głową, to nie miałbym szans. A tak zabrakło mu precyzji. Cieszę się, że udało mi się to obronić – oceniał skromnie swoje dwie znakomite interwencje bramkarz Jagi, który w czwartek w wygranym meczu Ligi Konferencji z fińskim KuPS Kuopio (1:0) wrócił między słupki po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją.
Brawa od Imaza
Druga połowa niczym nie różniła się od pierwszej. Obie drużyny były skupione na obronie. Nie myślały o zdobywaniu bramek, a o tym, by ich nic nie stracić. Zatem odnotujmy tylko wybitną obronę Jasmina Buricia strzału Jesusa Imaza z dwóch metrów, po której dostał brawa od hiszpańskiego napastnika. - Nie jestem bohaterem, cała drużyna pracowała na zero z tyłu – mówił skromnie Bośniak. - Udało nam się. Dla nas ważne jest to, że nie przegraliśmy z tak dobrym zespołem. Wiemy, jak wygląda tabela, każdy punkt jest ważny. Mamy swój plan, idziemy dalej.
Przed zimą będą na szczycie
Rozczarowujący mecz zakończył się bezbramkowym podziałem punktów. Miedziowi podtrzymali passę niepokonanych na swoim boisku. Jagiellonii nie udał się atak na pozycję lidera. Apetyty były większe. - Z tyłu było OK, na zero. Ale z przodu, choć mieliśmy sytuacje, było dużo nieskuteczności. Mogliśmy pokusić się o zwycięstwo, ale szanujemy punkt, bo gramy co trzy dni, jest ciężko. W ekstraklasie mamy jeszcze dwa mecze, w tym jeden zaległy, więc przed przerwą zimową jeszcze wskoczymy na fotel lidera – zapewnił obrońca Jagi Bartłomiej Wdowik, a my uściślijmy, że Duma Podlasia przed zimową przerwą ma jeszcze do rozegrania łącznie pięć meczów w ekstraklasie, LK i Pucharze Polski.
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok 0:0
ZAGŁĘBIE: Burić 7 – Orlikowski 6, Michalski 6, Ławniczak 6, Jakuba 6 – Szmyt 6 (66. Diaz 3), Kocaba 5, Kolan 5 (88. Makowski niesklas.), Lucić 5 (77. Radwański niesklas.) – Rocha 5 (77. Kosidis niesklas.), Reguła 5 (66. Sypek 2). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Gikiewicz, Sochań, Woźniak, Grzybek, Corluka, Dziewiatowski, Nowogoński.
JAGIELLONIA: Abramowicz 7 – Wojtuszek 6, Stojinović 6, Pelmard 6, Wdowik 6 – Romanczuk 5 (85. Kobayashi niesklas.), Imaz 5, Flach 4 (66. Mazurek 2) – Pozo 5 (76. Lozano niesklas.), Pululu 5 (85. Rallis niesklas.), Jóźwiak 5 (66. Pietuszewski niesklas.). Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Piekutowski, Polak, Drachal, Vital, Sylla, Prip, Jackson.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) - 7. Asystenci: Arkadiusz Kamil Wójcik i Tomasz Niemirowski (obaj Warszawa). Widzów 5860. Czas gry -95 min (47+48). Żółte kartki: Lucić (33. faul), Radwański (87. faul) – Pelmard (39. faul), Mazurek (69. faul), Wojtuszek (84. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ZAGŁĘBIE | JAGIELLONIA | |
| 27 | posiadanie piłki | 73 |
| 4 | strzały celne | 4 |
| 4 | strzały niecelne | 15 |
| 2 | rzuty rożne | 6 |
| 17 | faule | 18 |
| 3 | spalone | 4 |
| 2 | żółte kartki | 3 |
