Jazda o życie

Dla wygranych w piątek zakończy się sezon 2026 ekstraligi. Przegrani znajdą się w sytuacji podbramkowej i do zachowania miejsca w elicie potrzebować będą czterech dodatkowych spotkań.

W rundzie zasadniczej Stal wygrała w Gorzowie z Falubazem 52:38. Teraz taki wynik dałby jej spokojne utrzymanie. Fot. Radek Kalina / Press Focus

PGE EKSTRALIGA

Przypomnijmy, że w play downach o utrzymanie walczą GKM Grudziądz z Włókniarzem Częstochowa oraz Stal Gorzów z Falubazem Zielona Góra.

Wszyscy przegrani

W Grudziądzu dojdzie do starcia dwóch najbardziej smutnych drużyn nieuchronnie zmierzającego do końca sezonu. GKM w pewnym momencie był liderem tabeli, wygrał wyjazdowe spotkanie w Lublinie (46:44), co nie udało się żadnej innej drużynie. W takich okolicznościach brak awansu do najlepszej czwórki, w dodatku stracony w ostatnim meczu rundy zasadniczej na własnym torze z tym samym Motorem (44:46), to totalna klęska. W piątek Grudziądzanie będą chcieli i mają obowiązek dokończenia dzieła z Włókniarzem (wygrali w Częstochowie 53:37) i zakończenia sezonu na piątym miejscu. – Na pewno to cały czas gdzieś w nas siedzi, jak to wszystko się potoczyło. Pewnie, że wolałbym ścigać się z najlepszymi na świecie w play offach. Co mamy jednak zrobić? Musimy zaakceptować tę sytuację i jechać dalej. Musimy przestawić pewne plany i szykować się na przyszły rok. W piątek chcemy postawić kropkę nad „i”, a zimą trzeba będzie szukać nowych rozwiązań, aby było lepiej – mówił nam po pierwszym meczu zdobywca 13 punktów Wadim Tarasenko.

Włókniarz jedzie do Grudziądza jak na ścięcie. Po przegranej u siebie szesnastoma punktami nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, aby marzyć nie tyle o odrobieniu strat, co o powalczeniu choćby o meczową wygraną. Częstochowianie mogą potraktować ten mecz jedynie jako sprawdzian generalny przed meczami o siódme miejsce. Kibice z pewnością bacznie będą obserwować Dimitriego Bucha, który z niezłej strony pokazał się w niedzielę w Częstochowie. Indywidualnie na dobre występy z pewnością liczą Jakub Miśkowiak oraz Jaimon Lidsey, którzy niedawno reprezentowali grudziądzkie barwy. Zresztą „Misiek” niemalże już tradycyjnie końcówkę sezonu ma bardzo dobrą i w zasadzie na każdej nawierzchni przywozi prawie same „trójki”, nawet we Wrocławiu na terenie zwycięzcy rundy zasadniczej.

Są mecze i są derby

Rywalizacja w lubuskich derbach zawsze wzbudza ogromne, niestety często niezdrowe emocje, a ta piątkowa może sprawić, że sięgną one zenitu. Stawka bowiem jest ogromna, a rozstrzygnięcie w drugiej parze play down pozostaje sprawą otwartą. Falubaz wygrał u siebie 48:42, ale wynik w dużym stopniu został wypaczony przez błędy sędziego Michała Sasienia.

Nie będzie przesadą, że mecz w Gorzowie będzie rywalizacją o życie. Oba kluby borykają się z potężnymi problemami finansowymi (kilka milionów zadłużenia tylko za ten rok) i przedłużenie dla nich sezonu o cztery dodatkowe mecze, aby się utrzymać (najpierw o siódme miejsce oraz w przypadku spodziewanej wygranej z Włókniarzem dodatkowo baraże z drugą drużyną Metalkas 2. Ekstraligi), to dodatkowy wydatek rzędu 1,5 mln zł, który może się okazać gwoździem do trumny. Dlatego obie ekipy zrobią wszystko, aby w piątek zakończyć sezon. W zdecydowanie lepszym położeniu – mimo porażki w pierwszym meczu – zdają się być Gorzowianie, którzy na swoim torze są groźni dla najlepszych, i to nawet bez kontuzjowanego Jacka Holdera. – To jest wynik do odrobienia. Nasz tor jest naszym handicapem i na pewno będziemy na nim jechać trochę inaczej. Falubaz ma sześć punktów zaliczki, co też nie jest mało, bo przy takiej samej stracie u nas mogą stosować rezerwy taktyczne. Wierzę w chłopaków, bo oddają mnóstwo serca na torze. Zostaliśmy też okradzeni przez sytuacje losowe, zabrano nam wiele punktów. Do tego żenujące zachowanie kibiców i przygotowanie toru przez Zielonogórzan. Pod samym płotem zawodnicy tracili kontrolę nad jazdą, groziło to kontuzją – mówił po pierwszym spotkaniu trener Stali Piotr Paluch. – Wszystkie ręce na pokład, musimy dać z siebie wszystko, aby ten wynik odwrócić – dodaje Paweł Przedpełski, który w Zielonej Górze zapisał przy swoim nazwisku sześć punktów.

Co ciekawe, zawodnicy Falubazu zgodnie narzekali na przygotowanie ich domowego toru, podobnie jak goście. – Na wyjazdach ostatnio wychodzi nam lepiej niż u siebie. Musimy obrać dobrą taktykę na mecz w Gorzowie – mówił Przemysław Pawlicki (9+1 w pierwszym meczu). – Mogłoby to zwycięstwo być trochę bardziej okazałe, ale cieszę się, że w ogóle wygraliśmy. Musimy popracować nad lepszymi wyjściami spod taśmy – dodawał trener zielonogórskiej ekipy Marek Mróz. Falubaz do utrzymania potrzebuje 43 punktów. Z racji tego, że Stal była wyżej po rundzie zasadniczej, odrobienie sześciopunktowej straty da jej bowiem utrzymanie.

Mariusz Rajek

PLAY DOWN (rewanże)
piątek, 4 września
◼ Bayersystem GKM Grudziądz - Krono-Plast Włókniarz Częstochowa (godzina 18)

Gezet Stal Gorzów - Stelmet Falubaz Zielona (20.30)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się