Jan Brzeźny nie żyje
KOLARSTWO
„Fajny, ciepły chłop, niekonfliktowy, a jak się zdenerwował, to wygrał wyścig”. Taki był Jan Brzeźny. Fot. Polski Związek Kolarski
Utytułowany zawodnik zmarł wczoraj, w dniu swoich 75. urodzin. Dwukrotnie wygrał Tour de Pologne (1978, 1981). Był wielokrotnym mistrzem kraju, w igrzyskach w Montrealu (1976) zajął 30. miejsce w indywidualnym wyścigu szosowym.
Brzeźny był jednym z najbardziej utytułowanych polskich kolarzy szosowych drugiej połowy XX wieku. Ośmiokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium mistrzostw Polski. Łącznie zdobył 18 medali krajowego czempionatu w różnych kolarskich kategoriach. Cztery razy startował w Wyścigu Pokoju, w którym wygrywał etapy i klasyfikację górską. W 1978 roku zwyciężył w Tour of Britain.
Po zakończeniu sportowej kariery Brzeźny pozostał związany z kolarstwem, pracując jako trener i działacz. „Rodzinie, najbliższym, kolegom i przyjaciołom Jana Brzeźnego – nie tylko tym z peletonu – składam najszczersze wyrazy współczucia i otuchy. Żegnaj przyjacielu! Byłeś wybitnym kolarzem!” – napisał Marek Leśniewski, prezes Polskiego Związku Kolarskiego.
– Fajny, ciepły chłop, niekonfliktowy, a jak się zdenerwował, to wygrał wyścig. Wybitny kolarz, mój przyjaciel – tak opisał Brzeźnego jego kolega z Dolmelu Wrocław, Henryk Charucki. Żartuje on, że z tej kolarskiej drużyny pozostała tylko dwójka: on i Jan Faltyn. Odeszli dwaj najwybitniejsi – zmarły w 2021 roku polski kolarz wszech czasów Ryszard Szurkowski, a w czwartek Brzeźny. – Tworzyliśmy w czwórkę taką wrocławską paczkę. Co roku spotykaliśmy się w Świebodowie w domu Szurkowskiego, albo w Wigilię, albo w sylwestra, a tradycji nie przerwał nawet wypadek Ryśka. Znaliśmy się ponad 50 lat, ale Janek był mi najbliższy – podkreślił Charucki.
– Zmarł na stwardnienie boczne rozsiane. Choroba szybko postępowała, a ja Jankowi towarzyszyłem. Nie chciał trafić do hospicjum, aparaturę medyczną miał w domu. Całą naszą karierę przejechaliśmy razem: w Dolmelu, w reprezentacji Polski, potem we francuskim Auxerre, zawsze na wyścigach w jednym pokoju. Gdy pod koniec lat 80. Janek został selekcjonerem reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej i trenerem klubowym w Jamasukro, to ściągnął mnie do Afryki, gdzie z nim współpracowałem. Był mi jak brat, spędziłem z nim więcej czasu niż z własnymi braćmi – zaznaczył.
Cześć Jego pamięci!
