Jaki wrzód, taka ropa
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Zacznę ten tekścik od... puszki Pandory. Gwoli wyjaśnienia młodszym czytelnikom: Pandora to w mitologii greckiej pierwsza kobieta na ziemi. W posagu miała dostać od Zeusa szczelnie zamkniętą, glinianą puszkę, z zastrzeżeniem żeby jej... nie otwierać. Oczywiście - otwarła. W ten sposób wszystkie nieszczęścia rozpełzły się na świat i... do dziś ich doświadczamy.
Pandora - zanim dotarła do Grecji - z pewnością musiała być też matką chrzestną kilku afrykańskich kacyków, którzy zdecydowali się zmienić bieg historii., która.... już się wydarzyła. Przy zielonym stoliku zabrali tytuł mistrza Senegalowi, a przyznali Maroku (piszemy o tym na stronie 9 i 17). Zdecydowali się na ruch w mojej opinii beznadziejny - taki, który - oprócz tego, że beznadziejny - w przyszłości może zrobić wiele złego. Już nikt niczego nie może być pewien. Na pewno w Afryce, a może zasięg będzie większy?
Po pierwsze: ta arbitralna decyzja podważa sens sportowej rywalizacji; takiej, gdzie o wszystkim decyduje boisko. Pamiętacie romantyczne wręcz okoliczności tego finału? W doliczonym czasie drugiej połowy, sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Wcześniej, w podobnej sytuacji nie przyznał go Senegalowi. Decyzja spotkała się z gwałtowną reakcją piłkarzy "Lwów Terangi", którzy w proteście opuścili boisko na kilkanaście minut. Ostatecznie obie drużyny wróciły do gry, a Marokańczycy nie wykorzystali tego karnego. Spotkanie zakończyło się więc dogrywką, w której goście zdobyli już prawidłowego, zwycięskiego gola dającego tytuł.
Wtedy, gdy Senegalczycy schodzili z boiska, był pretekst do zakończenia zawodów. W tym jednym konkretnym momencie żaden z ważnych kacyków federacji nie ośmielił się zainterweniować. Pozwolono Senegalczykom naprawić błąd, pozwolono wrócić i grać dalej. Nie odwołano przy tym karnego, gospodarze go nie wykorzystali. A potem dali strzelić sobie bramkę. W kontekście rzeczywistości, której pozwolono się zadziać, pozwolono wydarzyć się kolejnym wydarzeniom - w mojej opinii to skandal i samobójczy gol całej Afryki.
Po drugie: ta arbitralna decyzja jest na tym poziomie precedensem - z gatunku takich, które uwielbiają tego rodzaju zabawki jak wspomniana na wstępie puszka Pandory. Cholera, Anglicy w dogrywce finału w 1966 roku strzelili gola, który nie powinien być uznany - piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Co prawda potem zdobyli jeszcze jednego, ale przecież Niemcy musieli gonić i się odsłonili. Gdyby nie musieli - mecz mógł się potoczyć inaczej. Do powtórki! Cholera, Polacy w 1974 roku byli lepsi od erefeńskich Niemców, i parę razy bramka by padła, gdyby nie fatalnie przygotowane boisko zabierające Polsce podstawowe atuty. Kilka razy bramka by padła, gdyby nie kałuże. Do powtórki! Cholera, Diego w ćwierćfinale Mexico'86 strzelił ręką. Viveza to siostra występku - do powtórki! A jeśli wygrają Anglicy, trzeba powtórzyć wszystkie późniejsze mecze również, bo rywale są inni!
Niestety, to,co zrobił jeden kacyk z drugim w sprawie tego finału się już wydarzyło, jest zapisane. To nie koniec tego syfu. Bo jak mówi stare afrykańskie przysłowie ludu Hausa: "Jaki wrzód, taka ropa".
