Jak zatrzymać Nikołowa
Przed Warszawianami kluczowe starcie w walce o awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, a Jurajscy Rycerze potrzebują punktu, by zakwalifikować się do ćwierćfinału.
Aleksandar Nikołow mocno zaszedł Warszawianom za skórę. Fot. Ireneusz Wnuk / Press Focus
W Lidze Mistrzów kończy się faza grupowa. W ostatniej kolejce najtrudniejsze zadanie czeka PGE Projekt Warszawa, który zmierzy się na wyjeździe z liderem grupy E, włoskim Cucine Lube Civitanova. Gospodarze są faworytami, a w pierwszym spotkaniu w naszej stolicy wygrali 3:0. Na razie Warszawianie są w grupie E na drugiej, premiowanej grą w barażu pozycji, ale by ją utrzymać, muszą wygrać. W innym wypadku będą liczyć na potknięcie trzeciego, Montpellier HSC VB. Trudno jednak się spodziewać, by Francuzi stracili punkty, bo grają z najsłabszym w grupie belgijskim Volley Haasrode Leuven, który nie wygrał jeszcze meczu, a jedyny punkt zdobył przed tygodniem w starciu z… Projektem.
By myśleć o sukcesie w mieście Civitanova, Warszawianie muszą przede wszystkim powstrzymać atak gospodarzy, a jest on piekielnie mocny. Aleksandar Nikołow, Mattia Bottolo czy Eric Loeppky to specjaliści od ofensywy. Zwłaszcza ten pierwszy w ostatnich latach podbił siatkarskie parkiety. Według wielu to najlepszy atakujący świata. Jest dynamiczny, silny i bardzo skuteczny. W pierwszym, trzysetowym starciu w Warszawie Bułgar zdobył aż 19 punktów.
Blisko bezpośredniego awansu do ćwierćfinału LM jest Aluron CMC Warta Zawiercie. Przewodzi grupie D i od utrzymania pierwszej pozycji dzielą go dwa wygrane sety w domowym starciu z SVG Lueneburg. Przed tygodniem Zawiercianie przegrali pierwszy mecz w rozgrywkach, w Rzeszowie z Asseco Resovią. – Przez kilka ostatnich lat Liga Mistrzów nauczyła mnie, że każdy mecz jest o coś – nawet wtedy, kiedy ma się same zwycięstwa. Nasza przewaga nad Resovią w grupie stopniała. Ostatni mecz z SVG Lueneburg musimy i chcemy wygrać, żeby awansować z grupy z pierwszego miejsca i dać sobie nieco więcej wolnego w późniejszym okresie. Chcemy mieć jak najłatwiejszą drogę do Final Four. Naszym celem jest znalezienie się w tym turnieju – podkreślił Jakub Popiwczak, libero Jurajskich Rycerzy.
Asseco Resovia z kolei musi wygrać w Lizbonie ze Sportingiem, by być spokojna o miejsce w fazie pucharowej. – Trzeba szanować każdego rywala, bo to pokazała nam drużyna z Lueneburga, więc trzeba uważać. Mam nadzieję, że podejdziemy bardzo skoncentrowani do meczu i wygramy. Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, żeby mieć jak najwyższą pozycję z tych zespołów, które będą na drugim miejscu, bo to teoretycznie może dać lepszą drabinkę. Ale tylko teoretycznie, bo wiele może się jeszcze wydarzyć w ostatnich meczach grupowych – ocenił Artur Szalpuk, przyjmujący Asseco Resovii.
Przepustkę do ćwierćfinału już wcześniej zapewniła sobie Bogdanka LUK Lublin, jedyna z polskich ekip, która pozostaje niepokonana w LM. Podopieczni trenera Stephane’a Antigi na zakończenie zmagań grupowych podejmą Galatasaray Stambuł.
Trudne zadanie z włoskimi rywalami czekają nasze zespoły w niższych rangą rozgrywkach. W Pucharze CEV JSW Jastrzębski Węgiel w 1/8 finału przegrał pierwszy mecz u siebie z Gas Sales Bluenergy Piacenza 1:3, a w ćwierćfinale Pucharu Challenge Częstochowianie we własnej hali ulegli Allianz Mediolan 0:3. – Piacenza ma bardzo mocną zagrywkę i skorzystała z tej broni w pierwszym meczu. Jeśli utrzymamy dobry poziom przyjęcia, to możemy coś pozytywnego zrobić, jeśli nie, to będzie bardzo trudno, by coś ugrać – powiedział Nicolas Szerszeń, przyjmujący jastrzębskiego zespołu.
Obie ekipy, by awansować do kolejnej rundy, muszą wygrać na wyjeździe 3:0 lub 3:1, a następnie udowodnić swoją wyższość w „złotym secie”.
MECZE POLSKICH DRUŻYN
◾ CIVITANOVA, 18.30: Cucine Lube – PGE Projekt Warszawa (grupa E)
◾ LUBLIN, 20.30: Bogdanka LUK – Galatasaray Stambuł (grupa B)
◾ LIZBONA, 20.30: Sporting – Asseco Resovia (grupa D)
