Jak po grudzie

Tyscy kibice znowu mieli powody do radości, bo ich pupile zaliczyli kolejne zwycięstwo, choć i tym razem nie przyszło im to łatwo.

Dwa dni po wygranej w Bytomiu Tyszanie (jasne koszulki) ponownie pokonali Polonię. Fot. PZHL / Michał Chwieduk

TAURON HOKEJ LIGA 

W niedzielę i we wtorek GKS Tychy i Polonia Bytom zagrały przeciwko sobie i były to diametralne różne spektakle. W Bytomiu gospodarze gonili wynik i odrabiali straty, ale ostatecznie przegrali 3:4. Z kolei wczoraj w Tychach miejscowym szło jak po grudzie i dwa razy doprowadzali do remisu. W końcu zwyciężyli jednak 5:3 i zainkasowali komplet punktów.

Tylko drobne zmiany nastąpiły w składach obu drużyn, ale obraz gry w ciągu po dwóch dniach diametralnie się zmienił. W Bytomiu GKS zdominował rywali i szybko objął prowadzenie 3:0, a tym razem lepsze wrażenie sprawiali Poloniści. Owszem, przewaga była po stronie gospodarzy, ale ich ataki były zbyt chaotyczne i Bohdan Diaczenko nie miał problemu z obroną strzałów. Valterri Kakonen (7 min) i Olli-Peteri Viinikainen (8 min) trafili w słupek, z kolei Henri Knuutinen (6 min) oraz Mark Viitanen (11 min) byli tuż przed Diaczenką i nie potrafili skierować krążka do siatki. A tymczasem Polonia przeprowadziła skuteczny atak i już w 4 min objęła prowadzenie. Christian Mroczkowski, znajdujący się na liście rezerwowej kadry, idealnie wyłożył krążek Pawlowi Padakinowi i ten z bliskiej odległości zdobył bramkę. Potem Bytomianie jeszcze kilka razy zatrudnili bramkarza gospodarzy, ale skromne 1:0 utrzymało się do końca tej odsłony. Poloniści zjeżdżali na przerwę usatysfakcjonowani, bo mieli korzystny rezultat. Tyszanie rozczarowali i pewnie w ich szatni było gorąco. Trenerzy musieli wstrząsnąć graczami, by w końcu zaczęli konstruować jakieś składne akcje.

Drugą tercję gospodarze zaczęli z animuszem i agresywna gra mogła się podobać. W 24 min tym razem Dominik Paś trafił w słupek. Jednak gdy Kamil Górny przebywał w boksie kar, GKS doprowadził do remisu. W 26 min Rasmus Heljanko uderzał z lewej strony z koła bulikowego, a tuż przed bramkarzem Mateusz Gościński wepchnął krążek do siatki. Tyszanie jednak nie poszli za ciosem, a ich gra w miarę upływu czasu traciła na jakości. Poloniści ograniczali się do obrony i sporadycznych kontr. W 30 min Dominik Jarosz znalazł się tuż przed Tomasem Fučikiem, ale nie zdołał go pokonać. Z kolei w 39 min Olaf Bizacki mógł się wpisać na listę strzelców, jednak Diaczenko wykazał się refleksem. Na domiar złego dla gospodarzy w czasie drugiej tercji Knuutinen, bohater niedzielnej potyczki (autor hat tricka), złamał nadgarstek i czeka go długa pauza. A przecież pod koniec lutego rozpoczynają się play offy...

Tyscy kibice mocno się uradowali, gdy Filip Komorski szybko zdobył prowadzenie. Jednak ich radość szybko zgasła, bo Mroczkowski z bliskiej odległości doprowadził do remisu. Do tego Jakub Janik usiadł na ławie kar i goście zwiększyli tempo. Ukoronowaniem tego była bramka Miro Lehtiemakiego.

Dopiero wtedy, przy stanie 2:3, Tyszanie wzięli się do solidnej roboty i Gościński ponownie wpisał się na listę strzelców. Końcowe fragmenty meczu były niezwykle emocjonujące. Najpierw Heljanko wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, co skłoniło trenera Andreja Gusowa, żeby na 112 s przed końcem wycofać bramkarza. Z kolei na 76 s przed końcową syreną Alan Łyszczarczyk wystrzelił krążek w trybuny i powędrował do boksu. Gospodarze bronili w czterech przeciwko szóstce Polonistów. Ostatecznie na dwie sekundy przed końcem Komorski ustalił wynik meczu.

Gospodarze nie zachwycili, ale liczy się przecież efekt, czyli kolejne zwycięstwo.

Włodzimierz Sowiński

◼ GKS Tychy - BS Polonia Bytom 5:3 (0:1, 1:0, 4:2)

0:1 – Padakin – Mroczkowski (3:33), 1:1 – Gościński - Heljanko (25:14, w przewadze), 2:1 – Komorski – Janik – Bizacki (42:13), 2:2 – Mroczkowski – L. Karjalainen (43:54), 2:3 – Lehtimaki – L. Karjalainen (47:35, w przewadze), 3:3 – Gościński – Heljanko - Kuru (52:32), 4:3 – Heljanko - Kuru (56:33), 5:3 – Komorski (59:58, w osłabieniu, do pustej)

Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Rafał Noworyta – Piotr Kot i Eryk Sztwiertnia. Widzów 1237.

GKS: Fučik; Pociecha – Kovař (2), Walli – Bizacki, Kakkonen – Kaskinen, Bryk – Viinikainen; Heljanko – Kuru – Gościński, Knuutinen – Paś – Łyszczarczyk, Kucharski – Komorski – Viitanen, Janik (2) – Ubowski – Drabik. Trener Pekka TIRKKONEN.

POLONIA: Diaczenko; Załamaj – Górny (2), Osenieks – L. Karjalainen, Kamieniew – D. Musioł, Bodora – Stępień; Lehtimaki – Jarosz – Sawicki, Padakin – Mroczkowski (2) – Bujalski, Zając (4) – Karasiński (2) – Wybiral, Petrażycki – Bieniek – Wicher. Trener Andrej GUSOW.

Kary: GKS – 4 min, Polonia – 10 min.

44 SEKUNDY pozostały do końca kary Kamila Górnego, gdy GKS doprowadził do remisu (1:1).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się