Jak nie teraz, to kiedy?
Rozmowa z Sebastianem Szostakiem, zawodnikiem Włókniarza Częstochowa
Dla wychowanka klubu z Ostrowa Wlkp. sezon 2026 będzie debiutanckim na torach PGE Ekstraligi. Fot. Dawid Figura/PressFocus
WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA
Jaki jest początek roku dla żużlowca? Teoretycznie jeszcze trzy miesiące do ligi, ale chyba trzeba już ostro brać się do pracy, nie tylko fizycznie, ale i z kompletowaniem sprzętu?
- Zgadza się, tak naprawdę przygotowywać się do nowego sezonu zaczynamy już z początkiem listopada. Tak było w moim przypadku, a teraz to już faktycznie kompletowanie sprzętu. Nie wszystkie części jeszcze mi dojechały, ale team ma już co robić. Fizycznie trenuje się cały czas, a styczeń to jest okres najbardziej intensywnych ćwiczeń. Nie ma odpuszczania, trzeba cisnąć na sto procent na siłowni. Tak będzie do połowy lutego, potem nastąpi lekkie zejście z obciążeń. Fizycznie czuję się bardzo dobrze, nie odczuwam nawet tak bardzo zmęczenia treningami.
Planujecie jakiś przedsezonowy obóz w cieplejszej części Europy?
- Z tego co wiem mamy pojechać na zimowy obóz w Zakopanem. Do siłowni i sali dojdą pewnie wtedy jakieś narty. Chciałoby się wyjechać już na to, bo im bliżej będzie sezonu, to głód jazdy będzie narastał. Możliwe, że przed wyjechaniem na duży owal będziemy trenować na minitorze.
Na ile na wybór przez pana Włókniarza wpływ miała osoba trenera Mariusza Staszewskiego?
- Nie będę ukrywał, że rozmawiałem długo z trenerem Mariuszem. W poprzednim sezonie sporo pomagał mi telefonicznie, przyjeżdżałem też do niego na treningi i próbowaliśmy różnych rozwiązań, choćby pracy nad sylwetką. Do tego sprawy sprzętowe, techniczne, mentalne. Ta współpraca z nim od dawna jest dla mnie ważna i na pewno jego osoba miała wpływ na moje przyjście do Włókniarza. Przy trenerze pewniej czuję się na motocyklu.
Przeskok do Ekstraligi często bywa zabójczy dla zawodników. Nie było żadnych wątpliwości, czy to najlepsza decyzja?
- Dużo się zastanawiałem, analizowałem jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Ekstraliga jest dla mnie szansą. Nie będę na sobie wywierał wielkiej presji, podchodził na zasadzie, że coś muszę. Możliwość spróbowania Ekstraligi to już duża sprawa, tym bardziej, że na pozycji U-24 został mi tylko ten sezon oraz następny. Tak naprawdę jak nie teraz, to kiedy? Zebrałem sporo doświadczenia w sezonie 2025 na torach Metalkas 2. Ekstraligi i doszedłem do wniosku, że warto spróbować wyżej. Po sezonie będę mógł stwierdzić, czy było warto.
Włókniarz przez wielu skazywany jest na spadek, pojawiają się głosy, że ciężko może być o pojedynczą wygraną. Jak reagujesz na tego typu komentarze?
- Eksperci i dziennikarze muszą na długo przed sezonem typować pewne rozstrzygnięcia, taka jest też ich praca. Ja staram się do tego nie przywiązywać wielkiej wagi. Wiadomo, każdy widzi, jakie są poszczególne składy, można z tego wysnuć jakieś wnioski, aczkolwiek te przedsezonowe prognozy nie zawsze się sprawdzają. Zdarzają się kontuzje, ktoś nie dopasuje sprzętu, nie złapie formy. Dużo czynników może nie zagrać i potem te prognozy nie mają odzwierciedlenia na torze. Skupiam się zimą na pracy, aby w sezonie było jak najlepiej. Chcę być jak najlepiej przygotowany od każdej strony, sporo pracuję też z psychologiem. Wierzę, że to wszystko przyniesie dobry efekt.
Zakładasz sobie jakieś widełki punktowe na sezon? Wynik, który pozwoliłby ci osiągnąć satysfakcję?
- Raczej nie. Zawsze w sezonie chcę poprawić wynik, który wcześniej sobie założyłem. Na konkretne punkty nie chcę się nastawiać. Po prostu chcę zacząć od możliwie najlepszej jazdy już podczas treningów, chcę popracować jeszcze nad sylwetką, bo to pozwoli mi czuć się pewniej na motocyklu i pomaga w lepszym punktowaniu.
Teoretycznie masz w tym roku bardzo dużo do wygrania. Częstochowa już dla niejednego zawodnika okazała się miejscem do eksplozji formy.
- Słyszałem właśnie o tym, że we Włókniarzu kilku zawodników się odbudowało, inni potrafili pojechać sezon życia. Ja patrzę na to jak na szansę. Zrobię wszystko, żeby ją wykorzystać. Chciałbym, żeby to był mój najlepszy sezon, ale w żużlu jest za dużo czynników o których wspomniałem wcześniej, aby coś bardzo konkretnego planować. Jedna kontuzja może ci pokrzyżować cały sezon, coś o tym wiem.
Czy tor przy Olsztyńskiej można zaliczyć do jednego z twoich ulubionych? To w ogóle ma znaczenie przy wyborze pracodawcy?
- Lubię ten tor, ale przy podpisywaniu kontraktu o tym nie myślałem. Zawsze jeździło mi się w Częstochowie dobrze, w poprzednim sezonie odjechałem tam sporo kółek, szczególnie treningowych pod koniec sezonu. Oczywiście nie ma mowy o dopasowaniu sprzętu czy testowaniu silników, bo na lidze tor zapewne będzie inny, ale geometria zostanie ta sama.
Zmieniłeś też pracodawcę w Szwecji, w tym roku pojedziesz dla Valsarny Hagfors. Dyrektor klubu Anders Mellgren mocno cię chwalił, mówiąc o dużym polskim talencie.
- Takie słowa zawsze cieszą. Rozmawiałem z kilkoma klubami w Szwecji, bardzo zależało mi na kontrakcie tam, bo nie wiem jak często będę miał okazję jeździć w Ekstralidze U-24. Liga szwedzka zawsze sporo uczy, są inne tory i cała otoczka. Nie udało się podpisać kontraktu w Elitserien, bo albo skład był już skompletowany, albo nie pasowała moja średnia. Postanowiłem więc zejść ligę niżej, dość szybko z menadżerem Valsarny doszliśmy do porozumienia i wszystkie strony wydają się być zadowolone. W ilu meczach uda się pojechać, będzie też zależało od tego, czy Włókniarz będzie jeździł w lidze w piątki czy niedziele.
Głośne jak na I ligę nazwiska dołączyły do Ostrovii, w której przez lata startowałeś. Na co twoim zdaniem będzie ich stać? Możecie się teoretycznie spotkać na koniec sezonu w barażu o Ekstraligę.
- W moim odczuciu ten skład jest bardzo dobry. Uważam, że Ostrovia ma bardzo dużą szansę na awans do Ekstraligi, choć wiadomo, że bardzo silne będą też Polonia Bydgoszcz oraz Wilki Krosno. To wszystko jest jednak na papierze, tak samo jak w kontekście Włókniarza. Na pewno będę kibicował klubowi z Ostrowa, jeśli tylko czas pozwoli będę chciał też pojawiać się na meczach Ostrovii. Co do barażu, to taka szansa teoretycznie oczywiście istnieje, ale jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby o tym spekulować. Jeśli do niego dojdzie, pojadę w pełni skoncentrowany, jak najlepiej dla Włókniarza.
Rozmawiał Mariusz Rajek
