Jak nie plan A, to B
Ci, którzy w trakcie meczu z Japonią skreślili już Brazylię, najwyraźniej zapomnieli, kto siedzi na ławce Canarinhos.
Przegrywać z Japonią i mieć ten luz... Fot. PAP / EPA
BRAZYLIA
Gdy w górę idzie słynna brew włoskiego szkoleniowca, wiesz, że zaraz coś się wydarzy. Brazylijczycy zagrali fatalną pierwszą połowę, ale po przerwie – znowu chwycili za ster i poprowadzili statek na pożądane wody. – Plan A się nie powiódł, więc wdrożyliśmy plan B, z większą obecnością w polu karnym i liczbą dośrodkowań ze skrzydeł. Duże znaczenie miało wejście Endricka – wyjaśnił Carlo Ancelotti, który odpowiada za występy pięciokrotnych mistrzów świata.
Jest jak ojciec
Kilku zna osobiście z czasów swojej pracy w Realu Madryt. Nie każdy szkoleniowiec potrafi okiełznać latynoskie ego i temperamenty – ale Ancelotti wie, co i jak. – Jest dla nas jak ojciec – tak określił włoskiego trenera Rodrygo, który na mundial nie pojechał przez zerwanie więzadeł krzyżowych. Na czas mistrzostw skrzydłowy... został felietonistą angielskiego Guardiana i to tam ukazał się jego tekst o Ancelottim. – Rozmawia z nami, doradza w sprawach boiskowych i nie tylko. Niezliczone sprawy rozwiązuje w prywatności szatni i sal odpraw. Właśnie tam wielkość mentorów okazuje się decydująca: w rozmowach o rodzinie, w dialogach, w tłumaczeniu niezadowolenia – opisywał go Rodrygo.
– Rozegraliśmy kompletny mecz – ocenił Ancelotti, będąc zadowolonym z postawy drużyny, mimo że wygraną 2:1 zapewniła sobie dopiero w doliczonym czasie. – W pierwszej połowie mieliśmy problemy, bo Japonia była bardzo dobrze zorganizowana w obronie. Po przerwie poszukaliśmy innych rozwiązań, większej liczby dośrodkowań i większej obecności w polu karnym rywali. Ten mecz naprawdę mi się podobał. Chcemy grać na bardzo wysokim poziomie. Radzimy sobie dobrze, ale żeby się rozwijać, nigdy nie można być zadowolonym – powiedział Ancelotti.
Co na to Neymar?
Jeden z głównych wątków przed tym mundialem dotyczył oczywiście Neymara, który z powodu kontuzji i dochodzenia do formy długo nie grał w reprezentacji. Na turniej pojechał, ale jako rezerwowy. Jednakże mimo tego, mając na uwadze jego pomnikową wręcz aurę, mówi się o nim dużo. Choć... chyba nie tak dużo, jak można się było spodziewać. Po Japonii pojawiły się jednak pytania – dlaczego mimo niekorzystnego wyniku Neymar nie pojawił się na murawie? Ancelotti odpowiedział spokojnie: – Oszczędzałem go na dogrywkę – wzruszył ramionami. – Gdyby nie udało się nam wyrównać, wszedłby około 60 czy 65 minuty. Ale wyrównaliśmy, więc nie chciałem zmieniać ustawienia drużyny, bo mieliśmy mecz pod kontrolą – wyjaśnił 67-letni Włoch. I najwyraźniej Neymar „kupił” takie wytłumaczenie.
(PTub)
