Jak dzieci we mgle
Pierwsze w historii starcie obu zespołów nie poszło po myśli gospodyń. Za błędy – tylko po przerwie 22 niewymuszone – słono zapłaciły.
Wicemistrzynie Polski łatwo zgasiły nadzieje Sośnicy na dobry wynik. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Początek meczu w Gliwicach był nieciekawy. Mnożyły się błędy i zmarnowane sytuacje, ale – o dziwo – zawodziły głównie piłkarki ręczne z Kobierzyc. Po tym zespole spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej, tymczasem można było odnieść wrażenie, że dolnośląskie zawodniczki spacerkiem chcą przejść przez to spotkanie i do tego nie grać na kontakcie, by nie odnieść jakiegoś urazu. Do pewnego momentu Sośnica to nawet wykorzystywała, ale nagle jej gra się posypała. Stało się to dosłownie w momencie. Gliwiczanki między 22 a 30 minutą nie rzuciły bramki, straciły cztery z rzędu, a ten końcowy fragment pierwszej połowy przegrały 1:5.
Miejscowi kibice – bo w hali była także spora i bardzo głośna grupa sympatyków „Kobierek” – liczyli na przełamanie złej passy gliwiczanek po przerwie. Nic takiego nie nastąpiło, a było jeszcze gorzej, bo trzy pierwsze bramki zdobyła z kontr wybrana po meczu MVP spotkania Mariola Wiertelak i zrobiło się 12:17. – W pierwszej połowie staraliśmy się, dziewczyny realizowały założenia taktyczne i wynik wyglądał przyzwoicie – takiej analizy dokonywał już po meczu trener Michał Kubisztal. – W drugiej połowie, zamiast zacząć spokojnie, zaczęliśmy rzucać z pośpiechem po trzech podaniach, co sprytnie wykorzystały rywalki. Zamiast dwóch bramek, zrobiło się siedem straty. W pięć minut sami zamknęliśmy sobie mecz, a potem spuściliśmy głowy.
Lekka nadzieja na lepszy wynik wróciła do Gliwic po skutecznym rzucie karnym Natalii Dmytrenko w 37 minucie (15:18), ale to, co się stało potem, znów zadziwiło wszystkich. Dobrze już nastawione do meczu zawodniczki z Kobierzyc pięciokrotnie z rzędu pakowały piłkę do siatki gospodyń, które tę część spotkania przegrały 1:7 (16:25 w 43 minucie) i było jasne, że w tym meczu punktów już nie zdobędą. – Nie potrafiliśmy wykorzystać naszych szans, to dużo kosztuje z takim zespołem jak Kobierzyce. A trzeba było sobie lód przyłożyć do głów, bo one żyły z naszych kontr. No cóż, musimy sobie poważnie porozmawiać z dziewczynami, bo dzisiaj byliśmy jak dzieci we mgle – dosadnie, ale zasadnie skomentował już cały występ swojej drużyny mocno rozczarowany trener Kubisztal.
Zbigniew Cieńciała
Sośnica Gliwice – KPR Gminy Kobierzyce 22:36 (12:14)
SOŚNICA: Kubisztal, Kordowiecka, Musakova – Bancilon 3, Tukaj 1, Dorsz 5, Leśniak 2, Galas, Dmytrenko 3/3, Dębiak, Kostuch 2, Byzdra 2, Szczotka 1, Skubacz, Strózik 1, Kozimur 2. Kary 6 min. Trener Michał KUBISZTAL.
KOBIERZYCE: Kowalczyk, Saltaniuk, Chojnacka – Kucharska, Pawełek 1, Drażyk, Kocińska 1, Zaleśny 1, Buklarewicz 5/1, Polańska 3, Holińska 2, Wiertelak 6, Kozioł 7, Ważna 2, Świerczek 6, Melekiestieva 2. Kary 6 min. Trener Marcin PALICA.
Sędziowali: Miłosz Lubecki (Ustrzyki Dolne) i Mateusz Pieczonka (Krosno). Widzów 250.
1. Zagłębie |
6 |
15 |
167:119 |
2. Kobierzyce |
6 |
15 |
180:156 |
3. Start |
6 |
13 |
178:166 |
4. Lublin |
4 |
12 |
128:91 |
5. Gniezno |
5 |
11 |
150:131 |
6. Ruch |
6 |
6 |
174:188 |
7. Sośnica |
6 |
6 |
137:157 |
8. Piotrcovia |
5 |
3 |
129:136 |
9. Koszalin |
6 |
3 |
148:176 |
10. Kalisz |
6 |
0 |
130:201 |
Awansem z 8. serii: Lublin - Start - środa, 18.00; pozostałe mecze 7. serii: Gniezno - Ruch - środa, 20.45, Kalisz - Piotrcovia, Start - Zagłębie, Lublin - Koszalin - wszystkie w sobotę o 16.00.
(m)