Jak Adam Nawałka
Rafał Górak został porównany do byłego selekcjonera reprezentacji Polski.
W GieKSie Rafał Górak pracuje nieprzerwanie od 2019 roku. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Po nie najbardziej porywającym widowisku przy Bukowej, trenerzy GKS-u i Śląska przeprowadzili krótką rozmowę. Jak ujawnił trener Jacek Magiera, przekazał on Rafałowi Górakowi miłe słowa i porównał jego pracę w GKS-ie Katowice do tego, jak zespoły prowadził były selekcjoner Adam Nawałka. – Nie wyobrażam sobie, że mógłbym usłyszeć większy komplement – powiedział opiekun katowickiego zespołu. GieKSa w niedzielę zremisowała z wicemistrzem Polski. Choć oczywiście wrocławianie jeszcze w tym sezonie nie wygrali meczu, znajdują się w kryzysie, podziału punktów nie można rozpatrywać jako ogromnej porażki. Śląsk pokazał charakter, był waleczny i bliski, żeby po raz pierwszy w bieżących rozgrywkach zdobyć trzy punkty. GKS był jednak czujny w obronie i poradził sobie z atakami wrocławian, którzy w drugiej połowie byli bardzo aktywni w ofensywie.
Ważne, że bez straty
Trener Górak zaznaczył, że ważne dla niego było zachowanie czystego konta w drugim meczu ligowym z rzędu. Wcześniej nie było to normą, bo na początku sezonu ekipa z Katowic nie straciła bramki tylko ze Stalą Mielec pod koniec lipca (1:0) i z Motorem Lublin w połowie sierpnia (0:0). – Zero z tyłu to cenna zdobycz. Na tej bazie będziemy budować kolejne mecze. Pracować jednak trzeba nad każdym aspektem. W ekstraklasie decydujące są detale, odrobina szczęścia. Dzisiaj mieliśmy tego przykład, gdy Bartosz Nowak strzelił z wolnego w poprzeczkę (w 20 min - red.). Na co dzień musimy radzić sobie z nietuzinkowymi zawodnikami ofensywnymi. Widzę ogromny skok jakości w porównaniu do tego, co spotykało nas niedawno w 1. lidze. Takie mecze jak ze Śląskiem pokazują nam dobrze obrany kierunek. Wrocławianie są wicemistrzem, a GKS pół roku temu był na 11. miejscu w 1. lidze – zauważył Rafał Górak. To bardzo ciekawa perspektywa, o której powoli zaczyna się zapominać. Jeszcze zimą bieżącego roku mało kto się spodziewał, że katowiczanie będą mogli walczyć o awans do ekstraklasy. Udział w barażach był odległą, dla niektórych zapewne nieosiągalną perspektywą, a okazało się, że po świetnej rundzie wiosennej zespół awansował do elity bezpośrednio z drugiego miejsca. Rozwój GieKSy jest więc nieprawdopodobny, a niedzielny mecz – choć zremisowany – jest dowodem na to, że katowiczanie pasują do ekstraklasy.
Problem w ataku
Na razie martwić może forma napastników, których ma do dyspozycji trener Górak. W niedzielę w ataku wystąpił Borja Galan i widać było, że nie czuje się najswobodniej. Przed przerwą reprezentacyjną także zagrał jako „dziewiątka”, gdy zastąpił na murawie kontuzjowanego Sebastiana Bergiera w meczu z Puszczą. Było to jednak tak otwarte spotkanie (zakończyło się 6:0 dla GieKSy), że jego braki na tej pozycji nie były mocno widoczne. Natomiast w starciu z rosłymi defensorami Śląska nie miał wielu okazji, żeby zabłyszczeć. Przegrywał wiele pojedynków, tracił piłkę, nie miał szans w starciach fizycznych. Hiszpan zszedł z boiska w drugiej połowie, a zastąpił go Adam Zrelak, który dopiero wrócił po kontuzji. Jakub Arak z powodu urazu od dłuższego czasu nie jest do dyspozycji trenera, a Sebastian Bergier powoli wraca do pełni sił po tym, jak poczuł ból w barku podczas starcia z niepołomiczanami. Utrata ostatniego z wymienionych jest najbardziej bolesna, bo w ostatnich tygodniach spisywał się bardzo dobrze. Odblokował się i zdobył dwa pierwsze gole w ekstraklasie. – Fizjoterapeuci mówią, że jest coraz bliżej powrotu – przekazał trener Górak. Fani GieKSy wierzą, że wróci jak najszybciej, bo bez niego gra katowiczan w ofensywie nie wyglądała najlepiej. Eksperyment z Galanem należy uznać za nieudany.
Kacper Janoszka
