Irytujące bezkrólewie
Z DRUGIEJ STRONY - Bogdan Nather
Tymczasem we Wrocławiu wciąż mamy do czynienia z bezkrólewiem i bynajmniej nie chodzi o fotel prezesa Śląska. Ponieważ sprawa zatrudnienia nowego szkoleniowca ślimaczy się od pewnego czasu, nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że ludzie, którzy prowadzą negocjacje z kandydatami na stołek trenera, nie mają kompetencji nawet do parzenia kawy. Zatrudnienie w miejsce zwolnionego Jacka Magiery niedoświadczonego w pracy z seniorami Michała Hetela było decyzją co najmniej pochopną, by nie użyć bardziej dosadnych określeń. Ale jeżeli podejmuje się decyzje na chybił trafił, z szybkością krupiera rozdającego karty w blackjacku, to trudno oczekiwać zadowalających efektów. Widocznie w stolicy Dolnego Śląska uznali, że jak kitować, to dużą szpachlą. Zapisałem sobie zatem w pamięci, by odrzucić wszelkie sugestie, że wspólnie z działaczami wicemistrza Polski powinienem założyć agencję detektywistyczną. Istnieją zapewne szybsze metody skonania z głodu, lecz żadna z nich nie byłaby pewniejsza. Wbrew pozorom w tym momencie nie wspinam się na szczyty złośliwości, po prostu klub z Oporowskiej ma pecha do ludzi, którzy reprezentują jego interesy. Poprzedni dyrektor sportowy David Balda narobił takiego bałaganu, że głowa boli. Dzięki jego „pomysłom” Śląsk wyrzucił w błoto kilka milionów złotych i facet nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji. Jego następca Rafał Grodzicki na razie rażącej gafy nie popełnił, ale działa zbyt opieszale, by szybko uzdrowić sytuację. W przypadku Śląska czas to pieniądz, bo im szybciej znajdzie się tzw. nowa miotła, tym szybciej we Wrocławiu rozpocznie się montaż nowej ekipy, która podejmie walkę w rundzie wiosennej. Gwarancji na utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie oczywiście nie ma żadnej, ale przynajmniej jest szansa, że jest to możliwe. W tym momencie przypomniała mi się historia przed meczem rewanżowym Barcelony z PSG w Lidze Mistrzów. Katalończycy przegrali w Paryżu 0:4, mimo to ich ówczesny kapitan Andres Iniesta przekonywał, że mogą odrobić taką kolosalną stratę. - Przecież macie tylko 5 procent szans, by tego dokonać - zaatakował piłkarza pewien dziennikarz. - Zgadza się, ale mamy 95 procent wiary, że jest to możliwe - odparł Iniesta iBlaugrana wygrała w rewanżu 6:1!
