Intuicja trenera
Danielowi Myśliwcowi dopisywał humor po wygranej z Katowiczanami. I właśnie ukuł nową teorię na uzasadnienie (nie)skuteczności Ivana Limy.
Ivan Lima mocno przeżywa zmarnowane okazje... Fot. Jarek Praszkiewicz/PAP
PIAST GLIWICE
Przyczynę dwóch okazji zmarnowanych przez Portugalczyka w Lublinie opiekun Piasta tłumaczył potencjalnym brakiem pełnej koncentracji. - Być może były tak optymalne i tak oczywistym wydawało się, że bramka padnie, że Ivan nie podszedł do nich na sto, a tylko na 99 procent - analizował na konferencji przed meczem z GieKSą. Po spotkaniu derbowym znów musiał odnieść się do pudła swego zawodnika, który – gdyby trafił – mógł piątkowy mecz zamknąć już po kilkunastu minutach II połowy. Czego mu potrzeba, żeby się przełamać właśnie w takich sytuacjach? - pytaliśmy. Odpowiedź? Może zaskakująca, na pewno fajna.
- Mam od pewnego czasu przeczucie, że Ivan to piłkarz, który co prawda będzie strzelał mało bramek, za to tylko te... niewiarygodnie ważne, często będące jedynymi w całym meczu. Nazwijcie to jak chcecie, choćby intuicją – uśmiechał się Daniel Myśliwiec. I kontynuując tę niezwykłą myśl podsumowywał wspomniane pudło skrzydłowego. - Widząc zatem, że zepsuł doskonałą sytuację, byłem wręcz pewien, że wygramy, i to wyżej niż jedną bramką
Teoria o „wyjątkowości” byłego reprezentanta juniorskiego i młodzieżowego Portugalii, na razie jednak jest trudna do weryfikacji. Lima jeszcze gola dla Piasta nie zdobył. Ostatnie jego trafienie w oficjalnym spotkaniu to gol dla zespołu macierzystej Benfiki, ale w kategorii U-23, strzelony w... styczniu 2024!
(DaL)
