Intensywność kontra nijakość
Ma Piast patent na GieKSę – nie da się ukryć. Jeszcze z tym rywalem w ekstraklasie nie przegrał, a w piątkowy wieczór wręcz go zdemolował. Ot, derbów czar.
Egzekucja GieKSiarzy zaczęła się od tego strzału Leandro Sanki. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
To był jeden z tych goli – a właściwie całych akcji – na widok których... opada szczęka. Nie z racji jego urody, ale okoliczności. Ponad 30 metrów po otrzymaniu piłki w środku pola biegł z nią Leandro Sanca, który tej jesieni pokazał już, że ma instynkt killera. Nikt jednak nie przeszkadzał mu w „doholowaniu” futbolówki w narożnik pola karnego. Tam zaś – choć wokół niego było aż czterech GieKSiarzy (trójka stoperów i Bartosz Wolski) – też nikt specjalnie nie zakłócał mu „tańca” z piłką. „No to sobie strzelę” - pomyślał Portugalczyk, bo też innych opcji rozwiązania akcji nie miał. Strzelił, a Gabriel Kobylak tylko odprowadził futbolówkę wzrokiem. Do siatki...
Jęk zawodu przed euforią
Pół godziny później równie zadziwiająca była łatwość, z jaką gliwickie trio „rozklepało” defensywę GieKSiarską. W radiowej relacji wyglądałoby to tak: Sanca – Ntamack – jeszcze raz Sanca – Lima – Kobylak na róg! I jeszcze trzeba byłoby wyrzucać nazwiska z prędkością karabinu maszynowego, bo w błyskawicznym tempie gospodarze akcję rozgrywali. Miejscowi fani skuteczną interwencję bramkarza gości przyjęli z jękiem zawodu. Wynagrodził im to jednak kilkanaście sekund później duet Quentin Boisgard – Juande Rivas. Francuz piłkę z narożnika dorzucał, a Hiszpan – pakował w widły katowickiej bramki!
Zadziwieni własną niemocą
Piast w tej odsłonie grał tak, jak zapowiadał Daniel Myśliwiec: intensywnie. W budowaniu akcji ofensywnych, ale i w pressingu. Katowiczanie sprawiali wrażenie nieco zadziwionych – formą rywala i... swoją własną. Nijaką, zupełnie niepodobną do tego, co prezentowali w dwóch ostatnich grach ligowych. Aktywa? Uderzenia Bartosza Nowaka i Mateusza Kowalczyka zza „szesnastki” - prosto w ręce Domena Grila. I niecelne – Emana Markovica (głową) i Mateusza Wdowiaka – w doliczonym czasie I połowy.
Wisienka w widły
Po zmianie stron to Katowiczanie – co zrozumiałe, wszak potrzebowali odrobienia strat – mieli przewagę w statystykach. Gliwiczanie jednak – wyjąwszy sytuację z 72 min, gdy Gril odbił na róg piłkę po uderzeniu Marcina Wasielewskiego – nie pozwalali gościom na stworzenie poważniejszego zagrożenia pod swą bramką. Mogli zamknąć mecz już w 58 min, ale Ivan Lima w doskonałej sytuacji nie trafił w dalszy róg. Daniel Myśliwiec na sekundę ukrył twarz w dłoniach, ale już za moment wrócił do dopingowania swych podopiecznych energicznymi gestami. Kropkę nad „i” - zasłużoną - postawił Hugo Vallejo. Jego bomba w same widły była wisienką na torcie derbów, których przebieg zaskoczył chyba wszystkich. Cóż, mają swoje prawa...
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Piast Gliwice – GKS Katowice 3:0 (2:0)
1:0 – Sanca, 5 min (asysta Ntamack), 2:0 – Rivas, 35 min (głową, asysta Boisgard), 3:0 – Vallejo, 84 min (asysta Kucharski)
PIAST: Gril 6 – Twumasi 6, Rivas 7, J. Czerwiński 7, Lewicki 8 – Lima 6 (66. Mucha 4), Łabojko 6 (52. Leśniak 5), Boisgard 6 (82. Maziarz niesklas.), Vallejo 6 – Sanca 7 (82. Kucharski niesklas.) – Ntamack 5 (66. Katsantonis 3). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Mendes-Dudziński, Fikaj, Pitan, Borowski.
GKS: Kobylak 5 – Klemenz 3, Jędrych 4, Resta 3 – Jirka 3 (46. Wasielewski 5), Kowalczyk 6 (84. Kokosiński niesklas.), Wolski 4, Wdowiak 5 (75. A. Czerwiński niesklas.) – Nowak 6, Markovic 4 (58. Bartlewicz 5) – Szkurin 4. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Wędrychowski, Olsen, Łukasiak, Milewski, Rasak.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) – 8. Sędzia VAR Paweł Malec (Łódź). Widzów 6705. Czas gry 96 min (48+48). Żółte kartki: Łabojko (36. faul), Boisgard (68. niesp. zach.) - Jirka (10. faul), Marković (13. faul), Kowalczyk (27. faul), Wdowiak (40. faul), Klemenz (87. faul), A. Czerwiński (90+1. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | GKS | |
| 56 | posiadanie piłki | 44 |
| 11 | strzały | 21 |
| 7 | strzały celne | 4 |
| 3 | rzuty rożne | 8 |
| 1 | spalone | 2 |
| 4 | faule | 13 |
| 2 | żółte kartki | 6 |
Cezarych dwóch...
O ile – w kontekście rozpoczynających się w sobotę w Katowicach kobiecych mistrzostw świata U-20 – obecność przy Okrzei Cezarego Kuleszy nie mogła dziwić, o tyle niespodzianką mogła się wydawać wizyta jego imiennika – Kucharskiego. Tym, którzy się temu dziwili, warto jednak przypomnieć, że od kilku tygodni prezesem Piasta jest Mariusz Siewierski, który pół roku wstecz zainteresowany był kupnem Korony. Podczas obrad rady miejskiej, mającej zdecydować o losach kieleckiego klubu, Siewierski podpierał się właśnie obecnością Cezarego Kucharskiego.
◼ …a Maciek na murawie
Był Kucharski na trybunach, był też na murawie. Konkretnie – od 82 minuty. Maciek Kucharski, 17-latek pozyskany latem z rezerw Śląska, we wtorek strzelił bramkę w pucharowym, zwycięskim dla Piasta, meczu w Bydgoszczy. Teraz, niejako w nagrodę, dostał szansę debiutu w ekstraklasie. I ukoronował ją asystą!
