Infantino, zastanów się, co robisz. Prosimy!

List otwarty sławnego piłkarza, którego w 1987 roku miałem szczęście oglądać w Zabrzu, poruszył mnie, choć apele nie są zazwyczaj czymś, z powodu czego strzygę uszami.

Ruudowi Gullitowi nie podoba się, co FIFA robi z mistrzostwami świata. Fot. LaPresse/SIPA USA / Press Focus

Jaka jest istota tego coraz bardziej rozpełzającego się problemu? Gdybym miał wymyślić jedno zdanie, które najcelniej charakteryzowałoby obecne działania FIFA, brzmiałoby ono wszystko jest pieniądzem. Wszystko, co w mundialach zawsze przyciągało moją uwagę już jako bajtla, przez co w spontaniczny sposób uznałem to za część mnie - FIFA chce monetyzować i monetyzuje. Zauważcie, w jak śliski sposób daje sobie na to placet, choć jest przecież jedynie dysponentem idei, a nie jej właścicielem. Kiedyś mistrzostwa świata były po prostu mistrzostwami świata. Dziś są mistrzostwami świata FIFA. FIFA kreuje obraz, że mundial to FIFA, FIFA to mundial, że nie ma jednego bez drugiego. Przy rozbuchanej łapczywości, która nieustannie narasta - staje się to wręcz nie do zniesienia. Jest jeszcze coś: wikłanie futbolu w politykę, przymilne traktowanie polityków, którzy mogą coś załatwić. Ten turniej staje się ironiczną karykaturą, zanim jeszcze się zaczął. Jakby za wszystko odpowiadał Joker” (Jack Nicholson lubi to). Uważa tak coraz więcej ludzi. W Somalii zapełnił się cały stadion, żeby powitać jak narodowego bohatera Omara Artana - arbitra, który miał sędziował na mundialu, a któremu USA odmówiły wizy wjazdowej. 

W ostatnich dniach doszło do serii incydentów z udziałem drużyn i działaczy mających wziąć udział w mistrzostwach. Reprezentacja Iranu zmuszona została do przeniesienia obozu treningowego do Meksyku, kilku pracownikom pomocniczym odmówiono wiz. Iracki napastnik Aymen Hussein był przetrzymywany przez siedem godzin na lotnisku w Chicago, a fotografa reprezentacji Talaha Salaha nie wpuszczono. Reprezentacje Senegalu i Uzbekistanu zostały po przybyciu do USA poddane szeroko zakrojonym przeszukaniom. Nadal nie do końca wiadomo, czy kibice i dziennikarze z krajów objętych zakazem podróży wprowadzonym przez USA będą mogli wziąć udział w turnieju. A przecież chodzi tylko o to, żeby reprezentacje mogły przyjechać, zagrać i wyjechać, a ich kibice przyjechać, pokibicować i wyjechać. Jeśli organizatorom to nie pasuje, to po co organizują imprezę? Bo są atencjuszami?

Mistrzostwa powinny łączyć, a nie dzielić

Coraz więcej ludzi nie boi się wyrażać własnego zdania. Przykładem niech jest piłkarz, którego miałem przyjemność podziwiać prawie czterdzieści lat temu na stadionie Górnika Zabrze. Rodzice w prezencie na urodziny kupili mi bilet na mecz eliminacji mistrzostw Europy między Holandią a Polską. Rywal kojarzył się wtedy raczej ze złotym czasem lat 70., niewielu przypuszczało, że mamy przed sobą kolejną olśniewającą generację. Goście wygrali wtedy 2:0, a obie bramki zdobył Ruud Gullit. Wybrany został za rok 1987 najlepszym piłkarzem Europy. Dziś nie ma już słynnych dreadów, ale to bez znaczenia. Zapamiętałem go na zawsze. 

I właśnie teraz tenże Gullit opublikował list otwarty, w którym wzywa prezesa FIFA Gianniego Infantino do... rezygnacji. „Długo milczałem, bo chciałem oceniać te mistrzostwa świata w kontekście piłki nożnej. Jednak im głębiej zagłębiamy się w przygotowania, tym bardziej staje się jasne, że piłka nożna nie jest już głównym tematem. Dlatego uważam, że Gianni Infantino powinien poważnie rozważyć rezygnację ze stanowiska prezesa FIFA" -  napisał Gullit. „Mistrzostwa świata powinny jednoczyć ludzi. Zamiast tego ten turniej staje się symbolem podziałów, sporów politycznych, ograniczeń w podróżowaniu i zaniedbań administracyjnych” (...). „Dochodzą do nas doniesienia, że ​​irańskim kibicom cofnięto bilety. Widzieliśmy przypadek somalijskiego sędziego Omara Artana, wybranego przez FIFA ze względu na zasługi do sędziowania na najwyższym poziomie, a mimo to podobno odmówiono mu wjazdu do kraju gospodarza. To nie są błahe sprawy. Uderzają one w sedno tego, co mundiale powinny reprezentować” – kontynuował. Uważa, że FIFA nie może już mówić o piłce nożnej jako o grze uniwersalnej, „dopóki kibice, działacze i uczestnicy zmagają się z barierami, które pozornie nie mają związku z samą piłką nożną”.  Holender uważa, że pierwszym obowiązkiem organizacji jest ochrona integralności i dostępności turnieju - i trudno nie przyznać mu racji.

Mistrzostwa należą do świata, nie do administratorów

Gullit uderza też w Gianniego Infantino, którego uważa za - co najmniej - współodpowiedzialnego za wszystko, co się dzieje. „Przywództwo nie polega na pojawianiu się na fotografiach z politykami ani świętowaniu sukcesów komercyjnych. Przywództwo polega na braniu odpowiedzialności, gdy coś idzie nie tak. Dlatego uważam, że pan Infantino powinien zadać sobie pytanie, czy nadal jest właściwą osobą do kierowania światowym futbolem. (...) Świat piłki nożnej zasługuje na odpowiedzi, odpowiedzialność i przywództwo. Jeśli nie uda się tego zapewnić za obecnej administracji, być może nadszedł czas na nowe kierownictwo w FIFA” – dodał. 

Gullit zakończył mocnym akcentem. Mundiale „należą do świata, a nie do rządów, interesów politycznych czy administratorów piłkarskich.  Należą do zawodników, sędziów i kibiców!”.

Podpisuję się po tym obiema rękami.

Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się